Armia saska 1763-1815 (2)

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

Informacje o książce
Autor: Jan Snopkiewicz
Wydawca: Inforteditions
Seria: Wojownicy
Rok wydania: 2010
Stron: 96
Wymiary: 23,5 x 16,5 x 0,5 cm
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-89943-49-1

Recenzja
Drugi tomik publikacji o armii saskiej na przełomie XVIII i XIX wieku zaczyna się od roku 1810 i krótkiego opisu reorganizacji jaką wtedy przeszło wojsko byłego elektora. Następnie autor przechodzi szybko do kampanii 1812 roku i zmian, które przed nią nastąpiły, oraz przedstawienia działań wojennych toczących się z udziałem wojsk saskich. Cała książka, podobnie jak tom pierwszy, stara się płynnie łączyć ze sobą przedstawienie zagadnień organizacji, wyszkolenia, umundurowania, jak i ukazać przebieg walk, w których uczestniczyła armia saska.

Najbardziej interesujące w części IV „Udział wojsk saskich w kampaniach 1812-1815” wydają mi się opisy działań korpusu saskiego gen. Reyniera na południowo-wschodnich terenach dawnej Rzeczypospolitej, czyli dzisiejszej Ukrainie, w kampanii 1812 r. VII Korpus Wielkiej Armii operował na tym drugorzędnym z punktu widzenia głównych celów strategicznych kierunku wspólnie z korpusem austriackim pod wodzą gen. Schwarzenberga. Autorowi udało się przedstawić szereg pomniejszych bitew z jego udziałem, jak bitwa pod Kobryniem z 27 lipca 1812 r. czy bitwa pod Horodeczną z 11 sierpnia 1812 r. Sytuacja na tym kierunku zmieniała się raz w jedną, raz w drugą stronę i stąd prowadzone tam działania nie wyglądają szablonowo. Ta część książki została też najlepiej zilustrowana kolorowymi mapkami, zarówno ukazującymi obie wspomniane wyżej bitwy, jak i działania w skali operacyjnej. Autor poświęcił też odpowiednio dużo miejsca (biorąc pod uwagę niewielki rozmiar całej publikacji) innym jednostkom saskim, w tym zwłaszcza udziałowi znakomitej saskiej ciężkiej kawalerii w bitwie pod Borodino i zdobyciu reduty Rajewskiego oraz walce z rosyjskim pułkiem Kawalergardów. Spośród całego opisu zwróciły moją uwagę dane dotyczące strat w bitwie pod Wołkowyskiem (16 listopada 1812 r.), które znaleźć można na s. 16. Autor podaje, że Rosjanie stracić mieli 8000, a Sasi 1300 żołnierzy. Przy czym samą bitwę określa jako „Pyrrusowe zwycięstwo” i bardzo ciężkie dla Sasów starcie. Pisze też, że oddziały rosyjskie, choć pobite, nie zostały odcięte i straciły tylko bagaże. Zestawiając te i inne informacje z wielkością strat coś mi tu nie pasuje: albo to nie było „Pyrrusowe zwycięstwo”, albo wielkość strat obu stron musiała być bardziej zbliżona.

Kolejny rozdział poświęcony został kampanii 1813 r. Jak wiemy, działania toczyły się nieprzerwanie od klęski Napoleona w Rosji, aż do czasu zawarcia rozejmu w Pielaszkowie (4 czerwca 1813 r.). Ta część książki również przedstawia niemal równolegle zmiany w organizacji wojsk, a następnie opis działań korpusu Reyniera i innych formacji saskich, koncentrując się jednak głównie na tym pierwszym. Odnośnie tych rozdziałów mam niestety do autora więcej zarzutów. Po pierwsze, nie zawsze ma on zwyczaj trzymać się chronologii zdarzeń, przez co całość jego wywodów traci na przejrzystości. Najlepiej widać to przy opisie bitwy pod Lipskiem, gdzie autor najpierw opisuje jak doszło do kapitulacji oddziałów saskich i przejścia ich na stronę Sprzymierzonych, starając się szczegółowo przeanalizować całą sytuację, a dopiero po tym mamy opis walk tych oddziałów, które miały miejsce przed kapitulacją. Przy tym nie do końca wiadomo, czemu miałby służyć ten zabieg. Podobne zjawisko występuje przy opisach bitew z 1813 r., np. pod Grossbeeren. Druga sprawa, to opisy przegranych bitew z 1813 (mam na myśli Grossbeeren i Dennewitz) wyglądają tak, że wynika z nich jakby Sasi i ogólnie armia napoleońska odnieśli tam zwycięstwo. Mamy szeroki opis kolejnych sukcesów poszczególnych oddziałów saskich, by ostatecznie dowiedzieć się, że Sasi bitwę jednak przegrali, ale nie do końca wiadomo dlaczego. Omawiając kluczowy dla Królestwa Saksonii i jego armii 1813 rok, autor podjął kluczowy problem przejścia Sasów na stronę Koalicji i postawy w tym okresie Fryderyka Augusta oraz jego armii. Przy tym skupia się na nastrojach panujących w tej ostatniej. Samo przejście na stronę Sprzymierzonych w literaturze opisywane jest w różny sposób. W książce podjęto próbę analizy wszelkich dostępnych informacji dotyczących tego zdarzenia.

Autor nie zaniedbał też kampanii 1814 i 1815 r. kiedy to Sasi walczyli po stronie Koalicji. Siłą rzeczy okresowi temu poświęcono mniej miejsca. Interesujące są wzmianki o żądzy zemsty na Francuzach (choć może to zbyt daleko idące określenie) panujące wówczas wśród niektórych świeżo powołanych oddziałów ochotniczych. Był to czas, kiedy powojenny los Saksonii nie został jeszcze rozstrzygnięty i niektórzy liczyli, że gorliwie wspomagając Sprzymierzonych będą w stanie zyskać dla kraju dobre warunki na rozpoczynającym się w Wiedniu kongresie dyplomatycznym. Samemu opisowi działań wojennych nie poświęcono jednak zbyt wiele miejsca, bo i nie ma zbytnio o czym pisać. Rozdziały o tych kampaniach skupiają się na zmianach w organizacji armii saskiej.

Część V „Organizacja, taktyka walki, wyposażenie i umundurowanie armii saskiej w latach 1810-1815” stanowi drugą połowę tomiku. Wydaje się, że autor porusza się w tych zagadnieniach z większą swobodą i jest to właściwy obszar jego zainteresowań (związany z wargamingiem i rekonstrukcją historyczną, których jest pasjonatem). Omówione zostały tutaj kolejne jednostki saskie, z podziałem na rodzaje broni: piechota, kawaleria, artyleria i saperzy. Opisano także generalicję i sztaby oraz sztandary. Najpierw autor przedstawia organizację, potem wyszkolenie i wreszcie umundurowanie. To ostatnie z podziałem na poszczególne pułki i uwzględniając różne kategorie żołnierzy (oficerowie, podoficerowie, grenadierzy, szeregowcy, trębacze, dobosze, a także np. chirurdzy). Znajdziemy tutaj typowe informacje z zakresu barwy i broni, a więc także np. dane o kolorze kurtek i kołnierzy poszczególnych pułków czy rodzaju guzików, jakie w nich obowiązywały. Na s. 44 i 45 znajdziemy schemat ukazujący strukturę dowodzenia. Dla każdego z rodzajów broni zaprezentowano etaty jednostek i sztabów, ukazujące ilu żołnierzy i jakiej rangi służyło w danej jednostce. Autor omawia zmiany w umundurowaniu, jakie zachodziły na przestrzeni przedstawianego okresu (od 1810, a tak naprawdę od 1812 r.). Nie zapomniano także o formacjach ochotniczych, tworzonych w końcowej fazie wojen napoleońskich.

Uzupełniają część V ilustracje, przedstawiające uzbrojenie, umundurowanie i wyposażenie saskich żołnierzy. Są to w większości ilustracje autorstwa wybitnego znawcy barwy i broni Richarda Knötela (zm. 1914 r.). Niestety w książce są one czarno-białe (w internecie można dziś łatwo znaleźć wersje kolorowe). Rozumiem, że publikacje z tej serii mają ograniczony budżet i co za tym idzie liczbę kolorowych wkładek. Nie trzeba jednak chyba nikogo przekonywać, że ilustracje mające przedstawiać umundurowanie na takim zabiegu sporo tracą. Na s. 56 znajdziemy próbę własnej rekonstrukcji umundurowania saskiej piechoty, odmienną niż ustalenia Knötela. Na kolorowym obrazku (jedynym takim jeśli chodzi o umundurowanie), autorstwa Marcina Kaźmierczaka, przedstawiono trzech żołnierzy: muszkietera pułku von Löw z 1806 r., grenadiera z 1812 r. i grenadiera „Leib Grenadier Garde” z 1806 r. Szczegółowy opis do ilustracji znajduje się dopiero na końcu książki (s. 88-89).

Książkę zamyka aneks. Szczególnie interesujące i wartościowe są w nim moim zdaniem schematy, ukazujące szyki i sposób ich przeformowywania (ewolucje) oraz rozmieszczenie poszczególnych oficerów, podoficerów i funkcyjnych w ramach poszczególnych szyków. Dalej mamy próbę kalkulacji strat materialnych Saksonii, poniesionych w czasie wojen napoleońskich, koszty umundurowania saskiej landwehry i oddziałów „Banner”, wykaz płac w armii saskiej na rok 1810 w zależności od rang, informację o rozmieszczeniu oddziałów saskich na terenie Polski oraz kolorowy obrazek ukazujący galony poszczególnych pułków saskich kirasjerów i karabinierów.

W książce niestety zdarzają się literówki w ilościach, których nie można pominąć milczeniem. Od strony językowej razi mnie słowo „oficerzy”. W języku polskim liczba mnoga od „oficer” to „oficerowie”. Co prawda w słowniku znaleźć można informację, że „oficerzy” też jest dopuszczalne, więc formalnie autor może się bronić, że wszystko jest w porządku, ale jednak ta forma, którą podałem, jest dominująca. „Oficerzy” i „podoficerzy” występują w tekście wielokrotnie. Od strony merytorycznej, kilka razy w tekście pojawia się marsz. Morand (marsz. czyli marszałek), np. na s. 36. Generał Morand marszałkiem nigdy nie był. W przypadku bitwy pod Lipskiem chodzi zapewne o marszałka Marmonta, przynajmniej tyle wynika z kontekstu. To co jeszcze rzuca się w oczy to miejscami zupełny brak konsekwencji przy podawaniu stopni w kolejnych OdB oddziałów saskich i towarzyszących im jednostek francuskich. Dotyczy to zwłaszcza stopnia generała dywizji: raz generałowie mający tą rangę określani są po francusku – „GdD” czyli „General de Division”, innym razem wg nazewnictwa niemieckiego – „Generalleutnant”, a jeszcze kiedy indziej jako „generał dywizji”. To pierwsze dotyczy zwłaszcza gen. Reyniera, to ostatnie głównie francuskiego gen. Durutte’a.

Podsumowując, mimo zastrzeżeń i pewnych słabości, książka spełnia swoją rolę jako zbiór podstawowych informacji o armii saskiej oraz jej działaniach w epoce napoleońskiej. Biorąc pod uwagę jej niezbyt dużą objętość (96 stron) nie należy się spodziewać, że znajdziemy w niej wszystkie interesujące nas szczegóły dotyczące Sasów w epoce napoleońskiej po 1810 r. Na tle całości lepiej wypada część dotycząca uzbrojenia, umundurowania i wyposażenia, tyle że są to raczej suche informacje, zbiór danych do sprawdzenia jak wyglądały poszczególne formacje armii saskiej, i jako taki siłą rzeczy nie jest zbyt porywającą lekturą.

Autor: Raleen

Opublikowano 22.05.2015 r.

 

Poprawiony: piątek, 22 maja 2015 10:18