XVII Podwawelskie Spotkania z Grą Historyczną i Strategiczną

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

W dniach 14-16 listopada 2025, po dłuższej przerwie, miałem okazję gościć na XVII edycji Podwawelskich Spotkań z Grą Historyczną i Strategiczną, zwanych też Konwentem Krakowskim. Impreza odbywała się w Młodzieżowym Domu Kultury „Dom Harcerza” przy ul. Reymonta 18. Podczas konwentu grano w następujące tytuły: „The Napoleonic Wars” (wyd. GMT Games) – dwie rozgrywki, „Root” (wyd. Portal Games) – dwie rozgrywki, „Europe in Turmoil II” (wyd. Compass Games), „Zimna wojna” (wyd. GMT Games/Bard) – dwie rozgrywki, „Virgin Queen” (wyd. GMT Games), „Europe in Turmoil I” (wyd. Compass Games), „Grunwald 1410” (wyd. Dragon), „Red Winter” (wyd. GMT Games), „Banish the Snakes” (wyd. GMT Games), „Waterloo” (wyd. Columbia Games), „The Fires of Midway” (wyd. Clash of Arms), „Julius Caesar” (wyd. Columbia Games), „Combat Commander” (wyd. GMT Games), „Diuna Imperium” (wyd. Lucky Duck Games), „Brass: Lancashire” (wyd. Rebel). Frekwencja dopisała bardziej niż podczas poprzedniej edycji imprezy. Podczas rozgrywek panowała miła, sympatyczna atmosfera. Nie zabrakło też emocji, niektórym udzielały się wręcz zanadto. Warunki do grania mieliśmy bardzo dobre. Zmagania planszowe trwały od piątkowego popołudnia do niedzieli. Ten ostatni dzień, wbrew wyrażanym od czasu do czasu obawom, okazał się wargamingowo bardzo produktywny. Niemal do ostatniej godziny toczyły się rozgrywki w „Red Winter” i „Here I Stand”. Na konwencie pojawili się zarówno miejscowi gracze oraz harcerze, jak i trochę przyjezdnych. Ekipa warszawska wydłużyła sobie konwent o czas podróży, w obie strony. W drodze do Krakowa na stole zagościła „Zimna wojna”, zaś w drodze powrotnej prastara gra „Fortuna” (wyd. Spółdzielnia Rzemieślnicza „Żoliborz”). Ta ostatnia jest jednym z naszych największych odkryć, ale o tym więcej przy innej okazji. Dziękuję wszystkim, którzy przybyli na konwent. Podziękowania dla Michała Stachury za organizację imprezy. Wiem, że nieraz natrafia przy tym na różne rafy, ale szczęśliwie udaje mu się je omijać. Do zobaczenia na kolejnej edycji!

 

Konwent upłynął pod znakiem gier wieloosobowych card driven, z których najpopularniejszą okazała się The Napoleonic Wars (wyd. GMT Games), grano w nią bowiem dwa razy, w czteroosobowym składzie. Większość uczestników obu rozgrywek stawiała jednak dopiero pierwsze kroki. W pierwszej grze Francji nie szło zbyt dobrze, toteż wkrótce wśród Koalicjantów pojawiły się dyskusje jako żywo przypominające atmosferę Kongresu Wiedeńskiego. I to jest w tej grze najlepsze i najciekawsze z punktu widzenia oddania (choć w przybliżeniu) ówczesnych realiów historycznych.

 

The Napoleonic Wars (wyd. GMT Games), sytuacja podczas drugiej rozgrywki. Jak widać, Francuzi wdarli się głęboko w terytorium Austrii, uzyskując jej kosztem zdobycze terytorialne, ale ich sukcesy okazały się przejściowe. W Europie póki co w większości panuje status quo.

 

W związku z tym, że graliśmy w Domu Harcerza, nie mogło zabraknąć harcerzy, zarówno tych aktywnych, jak i w stanie spoczynku. Duża ich grupa skupiła się w piątkowe popołudnie nad Rootem (wyd. Portal Games), rozgrywanym wraz z urozmaicającymi go mocno dodatkami. Wykorzystywano też dodatkowy wariant planszy. W sumie odbyły się dwie rozgrywki w ten tytuł.

 

Druga rozgrywka w The Napoleonic Wars (wyd. GMT Games). Francja poczyniła większe postępy, ale potem znów chyba nie szło jej najlepiej, co ośmieliło przeciwników Napoleona. W pewnym momencie targi i dyskusje między Koalicjantami osiągnęły punkt zenitu. Rozważano kto kogo powinien wspierać, dlaczego i za jaką cenę. Grożono sobie nawzajem odejściem z Koalicji i dołączeniem do obozu imperialnego, rozważano przynależność wschodnich prowincji Austrii i gdzie powinny przebiegać granice między strefami wpływów, a wszystko to rzecz jasna ku uciesze Napoleona.

 

Rozgrywka w The Fires of Midway (wyd. Clash of Arms)

 

Rozgrywka w Europe in Turmoil II (wyd. Compass Games). Czerwoni stosunkowo szybko wyszli na prowadzenie, i to tak, że nieszczęśliwie dla nich przekroczyli poziom moderacji. Potem zbliżyli się do 20 punktów, co daje automatyczne zwycięstwo, ale na ostatniej prostej zabrakło im sił, by osiągnąć ten pułap. Niebiescy w międzyczasie nieco odrobili, później jednak Czerwoni znów wyraźnie zbliżyli się do automatu. Przez dość długi czas przyszło im grać mocno pod górkę i nie zanosiło się na to, że odniosą zwycięstwo... Ciekawie rozłożyły się wpływy. Czerwoni mocno usadowili się we Włoszech, będących zazwyczaj główną ostoją Niebieskich. Wiele wysiłku zostało też włożone przez Niebieskich w zdobycie przewagi, a przynajmniej osłabienie ZSRR. Z kolei Czerwoni z czasem bardzo mocno usadowili się we Francji.

 

Rzymek i Wally grają w Red Winter (wyd. GMT Games). Jeden z lepszych tytułów wydawnictwa GMT  Games i ogólnie wśród gier o II wojnie światowej. Grano w scenariusz kampanijny, długi, ale zarazem bardzo ciekawy. Całość zajęła łącznie 14 godzin (w sobotę i niedzielę).

 

Rozgrywka w Virgin Queen (wyd. GMT Games) w pełnym składzie. Zmienne perypetie wojny przyniosły ostatecznie zwycięstwo Cesarzowi Rzymskiemu Narodu Niemieckiego, który w decydującym momencie doprowadził do sojuszu z Wenecją i zgromadził na ręku dość duży zasób kart, podczas gdy inni gracze (w tym zwłaszcza turecki) wyzbyli się ich i nie mogli zareagować. Wojska cesarskie uzyskały na tyle duże zdobycze terytorialne kosztem Turcji, że Habsburgowie austriaccy nie musieli się liczyć z innymi. Stało się to mimo bardzo dobrej gry gracza protestanckiego i angielskiego, którzy także byli blisko końcowego sukcesu w grze.

 

Braterska kooperacja w Banish the Snakes (wyd. GMT Games), czyli grze o chrystianizacji Irlandii w czasach św. Patryka

 

Rozgrywka w Juliusa Caesara (wyd. Columbia Games)

 

Rozgrywka w Europe in Turmoil I (wyd. Compass Games). Przez długi czas partia rozwijała się w zaskakującym kierunku. Rosja została w pewnym momencie niemal całkowicie opanowana przez powiewy liberalizmu, za to strażniczką autorytaryzmu stała się Francja. Później, tradycyjnie już, wpływy autorytarnych umocniły się w Niemczech, za to Austro-Węgry, podobnie jak Rosja, przeżywały liberalne wzmożenie. Sytuacja rozwijała się niekorzystnie dla autorytarnych, ale ponieważ nie kontrolowali oni ani Wiednia, ani Budapesztu, dość szybko doszło do wzrostu napięć i wybuchu Wielkiej Wojny. Ta zaś, trochę szczęśliwie dla autorytarnych, przyniosła im zwycięstwo. W wyniku tego, po przeprowadzeniu procedur związanych ze skutkami wojny, doszło do idealnego remisu.

 

Waterloo (wyd. Columbia Games). Bartek gra szkoleniowo z jednym z harcerzy. Nie zdawałem sobie sprawy, ale jest to jeden z najstarszych tytułów bloczkowych, choć u nas za pioniera (przynajmniej wśród gier historycznych...) uchodzi Hammer of the Scots.

 

Na konwencie nie zabrakło klasyki. Tym razem na stole zagościł Grunwald 1410 (wyd. Dragon). Rozgrywka szkoleniowa. Uważam, że gra wypadła ciekawie, a Jasiek jako mój przeciwnik śmiało sobie poczynał. Inaczej niż większość stawiających pierwsze kroki w ten tytuł wybrał grę Krzyżakami. Decydująca okazała się śmierć Ulricha von Jungingena w wyniku eliminacji towarzyszącej mu jednostki. Mimo swoich niedostatków uważam, że Grunwald 1410 nadal jest jednym z najlepszych tytułów do wprowadzania w świat gier heksowych.

 

W sobotnie popołudnie na jednym ze stołów zagościła Diuna Imperium (wyd. Lucky Duck Games). Co prawda szczyt popularności tematyka związana z Diuną ma już za sobą, ale kto wie, może kolejna odsłona filmu sprawi, że ponownie będzie na topie.

 

Kolejne starcie w Waterloo (wyd. Columbia Games), tym razem Bartka z Krystianem. Ten ostatni, jak widać, konsekwentnie postanowił we wszystkich grach kierować stroną francuską...

 

W sobotę wieczorem w akcji pojawił się także Combat Commander (wyd. GMT Games). Jest to jeden z najpopularniejszych tytułów przedstawiających walki taktyczne z okresu II wojny światowej w małej skali (zwykle sekcji-drużyny).

 

Finał rozgrywki w Red Winter (wyd. GMT Games). Zakończyła się ona dużym zwycięstwem Finów. Na początku 11.XII.1939 Sowieci okrążyli siły fińskie, zajmując Tolvajarvi i odcinając punkt zaopatrzenia. Jednak ich oddziały były już mocno przetrzebione i ostatnie posiłki Finów wraz z załamaniem morale sowieckiego pozwoliły im przegonić czerwonych.

 

Niedzielna rozgrywka w Brass: Lancashire (wyd. Rebel) na zakończenie imprezy. Gra przedstawia rywalizację między przedsiębiorcami w okresie rewolucji przemysłowej (1770-1870).

 

Rozgrywka w Here I Stand (wyd. GMT Games). Chętnych do gry było więcej, ale ostatecznie ograniczenia czasowe i inne sprawiły, że zostało nas trzech. Znam ten tytuł prawie 20 lat, ale chyba po raz pierwszy grałem w tym składzie, i wbrew opiniom, że w zasadzie jest to gra na sześciu, a wszelkie mniejsze składy tylko go psują, grało się bardzo dobrze. Mam jedynie wątpliwości co do balansu. Wyraźnie zwyciężyli Protestanci i Anglia, chociaż gdyby liczyć indywidualnie, po czterech etapach prowadzili ex aequo Francuzi i Protestanci. Po części przyczyniła się do tego polityka Habsburgów i Papiestwa, którzy zaangażowali się mocno w działania militarne i jak sądzę w pewnym momencie szukali zwycięstwa przez zdobycie odpowiedniej liczby kluczy, mimo iż dość szybko okazało się to mrzonką.


Dyskusja o imprezie na FORUM STRATEGIE

Autor: Raleen
Zdjęcia: Raleen

Opublikowano 23.11.2025 r.

Poprawiony: niedziela, 23 listopada 2025 20:47