[War Galley] Katania 397 p.n.e. – Raleen vs Silver, 17.11.2010

  • Drukuj

Rozgrywaliśmy scenariusz przedstawiający bitwę pod Katanią (397 r. p.n.e.) albo też Kataną (spotkać można obie formy). Starły się w niej floty Dionizjusza I, tyrana Syrakuz, oraz kartagińska. Bitwa była elementem wojny o panowanie na Sycylii, toczonej przez obie strony od roku 397 p.n.e. do  392 p.n.e.

Historycznie zwyciężyli Kartagińczycy. Podobno Syrakuzańczycy przegrali raczej na własne życzenie, wskutek złego dowodzenia Leptinesa, który przedwcześnie zaatakował z częścią floty, bez koordynacji z resztą sił. Głównym atutem Kartagińczyków miał być wysoki kunszt żeglarski i pod tym względem mieli nieznacznie przewyższać przeciwnika. Bitwa uchodzi za bardzo ważną, ponieważ po raz pierwszy odnotowano podczas niej użycie na okrętach machin miotających, jak również pojawiają się wtedy pierwsze pięciorzędowce (quinquiremy, pentery). Wszystkie te wynalazki jako pierwsze miała zastosować flota Dionizjusza. Są również pewne spekulacje co do użycia przez nią, również po raz pierwszy, ognia do podpalania okrętów przeciwnika.

Podczas rozgrywki Silver pokierował Syrakuzańczykami (czerwoni), ja zaś flotą kartagińską (niebiescy). Główną zaletą Syrakuzańczyków są quinquiremy i machiny miotające zamontowane na nich. Kartagińczycy mają nieznacznie więcej okrętów i niektóre z nich mają lepsze jakościowo załogi i są silniej obsadzone. Należy jeszcze dodać, że wraz z flotą kartagińską płyną transportowce, które ta teoretycznie powinna osłaniać.


Flota syrakuzańska


Flota syrakuzańska prawe skrzydło


Flota syrakuzańska lewe skrzydło

Flota kartagińska

Flota kartagińska lewe skrzydło

Flota kartagińska prawe skrzydło

Pozycje flot na początku bitwy

Syrakuzańczycy usiłują wciągnąć przeciwnika, wystawiając do przodu starą biremę (spisaną na straty) oraz penterę (w tym drugim przypadku liczą, że grube burty ochronią ją przed taranowaniem). Kartagińczycy przystępują do ataku, rozwijając maksymalną prędkość. Łatwo udaje im się staranować biremę, penterę udaje im się staranować jedynie dzięki wysokiemu wyszkoleniu załogi przeprowadzającej atak triery

Widok na sytuację po zakończeniu etapu. Flota kartagińska stara się ustawić skośnie do szyku przeciwnika i przerzuca ciężar swoich sił na lewe skrzydło. Drugą linię stanowią transportowce, które pełnią ważną rolę, zabezpieczając przed wykonaniem przez przeciwnika diekplusa

Atak na lewym skrzydle kartagińskim, dowodzonym przez Mago, rozwija się pozytywnie. Z dwóch taranowań, jedno udaje się zniszczony zostaje okręt pod dowództwem Dioclesa, drugi z okrętów obronił się

Kartagińczycy rozwijają atak w stronę centrum, usiłując staranować dwie pentery, te jednak uchylają się od walki, wykonując wycofanie. Łapią przez to zmęczenie, ale i załogi kartagińskie są zmęczone po tym jak wiosłowały pełną parą w kierunku przeciwnika, by go staranować. Pierwsza pentera zarzuca cumy na swojego prześladowcę i dzięki posiadaniu większej załogi zdobywa kartagińską trierę

Coraz więcej zarzuconych cum. Okręty syrakuzańskie, głównie pentery, starają się wykorzystać swoją przewagę liczebną i przystępują do abordażu, który im się w większości przypadków udaje. Walki abordażowe poprzedza silny ostrzał z machin miotających, niestety tutaj mojemu przeciwnikowi długo nie sprzyjało szczęście i machiny nie okazały się tak skuteczne, jak mogły. Na lewej flance Kartagińczycy opływają szyk przeciwnika, usiłując wyjść mu na tyły

Do walki weszła już całość sił obu stron. W międzyczasie dwie staranowane galery zatonęły. Jedna z nich, w centrum, pociągnęła za sobą na dno dalsze okręty, stąd w pewnym momencie powstała tu większa wyrwa i sporo pustego miejsca

Walki abordażowe wchodzą w dalszą fazę. Na lewym skrzydle kartagińskim niewielką przewagę zyskali Punijczycy, nie do końca są sobie jednak w stanie poradzić z dwoma wrogimi penterami, w tym jedną idącą z centrum, z uwagi na ich silne obsady

Prawe skrzydło kartagińskie. Tutaj przeważają Syrakuzańczycy. Jedna z najlepiej wyszkolonych trier kartagińskich połamała wiosła penterze Leptinesa i unika abordażu, tylko dzięki przyjęciu maksymalnej prędkości i temu, że przeciwnik nie ma jak podjąć próby jej staranowania

Skrajna lewa flanka Kartagińczyków. Ich okręty opływają ugrupowanie przeciwnika i wychodzą na jego tyły, jednak bitwa w centrum rozgorzała trochę za wcześnie i cały manewr okazuje się nieco spóźniony

Końcowa faza bitwy i zakończenie rozgrywki. Kartagińczycy stracili wiele okrętów zdobytych przez przeciwnika (co jest wysoko punktowane). Sami połamali wiosła wielu okrętom syrakuzańskim (co nie jest w ogóle punktowane, ale ułatwia późniejszy atak taranem na prawie unieruchomione okręty). Trwają walki, w których zdobyte okręty przechodzą raz na jedną raz na drugą stronę. Kilku okrętom kartagińskim udało się wyjść na tyły przeciwnika, jednak ogólnie Syrakuzańczycy przeważają i są bliscy zwycięstwa, przede wszystkim za sprawą dużych strat floty kartagińskiej

Rozgrywki nie doprowadziliśmy do końca (brak czasu), aczkolwiek finał był blisko. W momencie zakończenia Syrakuzańczycy posiadali 62 punkty zwycięstwa, zaś Kartagińczycy 18. Do zwycięstwa Syrakuzańczykom potrzeba 80 PZ i musi to być jednocześnie dwukrotnie więcej PZ niż posiada przeciwnik, zaś Kartagińczykom 50 PZ i musi to być dwukrotnie więcej niż posiada przeciwnik. W przypadku mniejszej przewagi, po wyczerpaniu możliwości dalszej rozgrywki małe zwycięstwo odnosi ta ze stron, która posiada więcej punktów zwycięstwa. Z powyższego widać, że zwyciężył Silver. Co prawda Kartagińczycy połamali wiosła wielu okrętom i później mieliby zapewne szansę ich całkowitego wyeliminowania, ale sami także ponieśli duże straty. Ponadto zbyt wiele okrętów było blisko przeciwnika, tak że kolejne straty w walkach abordażowych wisiały w powietrzu. Manewr obchodzący floty kartagińskiej mógł być i był w gruncie rzeczy skuteczny, natomiast za wcześnie nastąpiło zwarcie w centrum, które preferowało w walce silnie obsadzone pentery syrakuzańskie, którym w walkach abordażowych ciężko było dać radę. I to był chyba mój główny błąd w drugiej fazie walk, bo początek rozgrywki wyglądał bardzo obiecująco dla floty kartagińskiej. Po części trzeba też powiedzieć, że wymusił to Silver, napierając w pewnym momencie na moje centrum. Reasumując, zwycięstwo było przy Syrakuzańczykach, zaś najwięcej przyczyniła się do niego przewaga, jaką dawały pentery i ich silne obsady oraz większa odporność na taranowanie, do tego pod sam koniec dały o sobie znać także machiny miotające.

Autor: Raleen
Zdjęcia: Raleen

Opublikowano 21.11.2010 r.

Poprawiony: sobota, 26 marca 2011 22:37