Meksyk 1810-1821

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

Informacje o książce
Autor: Jarosław Wojtczak
Wydawca: Bellona
Seria: Historyczne Bitwy
Rok wydania: 2024
Stron: 294
Wymiary: 19,5 x 12,5 x 1,7 cm
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-11-17338-5

Recenzja
Meksyk jest w Polsce postrzegany jako kraj egzotyczny – miejsce zagranicznych wycieczek, walk karteli narkotykowych oraz tło dla kryzysu uchodźczego na granicy Stanów Zjednoczonych. Wiedza o historii tego państwa Ameryki Północnej jest u nas znikoma. Jak była kolonia Hiszpanii wybiła się na niepodległość? Co stało się mitem założycielskim nowego państwa? O tym mówi wydana w ramach cyklu „Historyczne Bitwy” książka Jarosława Wojtczaka „Meksyk 1810-1821”.

Autor ma na swoim koncie publikacje dotyczące historii Meksyku, które wcześniej ukazały się w ramach serii HB-ków – „Alamo – San Jacinto 1836”, „Meksyk 1847” oraz „Wojna meksykańska 1861-1867”.

Walka o niepodległość Meksyku rozpoczęła się od słynnego okrzyku z Dolores, płomiennego przemówienia wygłoszonego do parafian przez księdza Miguela Hidalgo. Jest również pierwszym aktem książki. Autor przedstawia następnie procesy, które doprowadziły do dramatycznego apelu i sięgnięcia przez mieszkańców okolic miasta Guanajuato po broń. Ze względu na niewielką objętość HB-ka jest to niestety opis bardzo pobieżny. Wojtczak przedstawia główne grupy społeczne, a także etniczne zamieszkujące Meksyk przed rokiem 1810. Tłumaczy dlaczego główną siłą w ruchu niepodległościowym stali się Kreole, niezadowoleni z rządów urzędników przysyłanych z Hiszpanii. Przedstawia również hierarchię społeczną panującą w kolonii, od najgorzej traktowanych czarnoskórych mieszkańców po stanowiących ścisłą elitę Hiszpanów, zwanych pogardliwie Gachupines. Niestety zabrakło miejsca na przykład, aby przedstawić szerzej rozkład terytorialny zamieszkania poszczególnych grup, co tłumaczyłoby choćby dlaczego w niektórych regionach ruch niepodległościowy był silniejszy, a w innych słabszy.

Bardzo istotne we wprowadzeniu jest nakreślenie przez autora sytuacji, którą nazwalibyśmy dziś geopolityczną. W roku 1810 Hiszpania była de facto okupowana przez wojska Napoleona. Meksyk utracił kontakt z metropolią. Stąd na początku Hidalgo i jego zwolennicy odwoływali się do mitu dobrego króla i złych urzędników kolonialnych nadużywających władzy. W tych wczesnych latach walki koncepcja niepodległości dopiero się rodziła. Wojtczak bardzo trafnie przedstawia panujący wówczas chaos informacyjny, a także pewne zabiegi propagandowe wykorzystywane przez powstańców.

Sama opowieść o kampaniach jest bardzo złożona. Książka obejmuje bowiem kilka następujących po sobie zbrojnych wystąpień, tłumionych przez Hiszpanów. Dla osób nieznających szczegółów historii będzie to lektura tym ciekawsza, że nie wiadomo któremu z przywódców się uda, a kto skończy walkę przed plutonem egzekucyjnym. Jeszcze niedługo przed rokiem 1821 i wkroczeniem do miasta Meksyk tak zwanej „Armii Trzech Gwarancji” wydawało się bowiem, że Hiszpanie zdobyli największe ogniska oporu i pozbyli się zdecydowanej większości przywódców powstania. Uzyskanie przez Meksyk niepodległości i ogłoszenie cesarstwa było możliwe dzięki nietypowemu sojuszowi wodza powstańców z dowódcą, który nieco wcześniej służył w szeregach wojsk rządowych.

Wojtczak opisuje najważniejsze bitwy wojny o niepodległość, jednak zabrakło mi tu lepszego przedstawienia ówczesnej wojskowości. Starcia były wprawdzie chaotyczne, jednak wynikało to z pewnych uwarunkowań, głównie braku przeszkolenia wojskowego powstańców, jak również części sił hiszpańskich, a raczej miejscowych, lojalnych wobec metropolii. Zabrakło mi także choćby kilku stron poświęconych podstawowym typom broni.

Na pewno „Meksyk 1810-1827” jest książką napisaną sprawniej niż „Wojna meksykańska 1861-1867”. W tym drugim tytule raziło upakowanie faktów oraz nazwisk w krótkich rozdziałach, przez co czytało się ją bardzo ciężko. Pozycja dotycząca wojny o niepodległość jest można powiedzieć mniej skompresowana.

Na uwagę zasługuje szata graficzna. Kolorowe zdjęcia, a także rysunki przedstawiające żołnierzy. W przypadku „egzotycznych” wojen takie przedstawienie krojów umundurowania oraz jego kolorystyki jest bardzo ważne.

Mapy są bardzo uproszczone, lecz kolorowe i czytelne. To również wielka zaleta w przypadku książki o kampaniach toczonych na wielkich obszarach i polegających na długich przemarszach. Dzięki mapom opisywane wydarzenia można łatwo zlokalizować. Niestety wśród map znalazło się przedstawienie tylko jednej bitwy. Szkoda, bo w treści opisane zostały co najmniej 2 lub 3 starcia zasługujące na przedstawienie w formie planów. Druga, niewielka uwaga dotyczy zbyt drobnej czcionki, zwłaszcza w legendach map. Są to jednak niewielkie mankamenty.

Jeśli chodzi o bibliografię, od której zwykle zaczynam lekturę, „Meksyk 1810-1821” wygląda całkiem dobrze. Autor sięgnął wprawdzie głównie po ogólne opracowania, jednak znalazły się wśród nich publikacje hiszpańskojęzyczne, w tym wydane w Meksyku. Zawsze uważałem za bardzo istotne, aby bibliografia zawierała pozycje z krajów, których dotyczy książka. W przypadku formuły HB-ka na temat „egzotyczny” sięgnięcie po opracowania uważam za wystarczające.

„Meksyk 1810-1821” jest więc książką dobrą, godną polecenia. Stanowi dobry punkt wyjścia do dalszej lektury bardziej szczegółowych pozycji. Tych jednak niestety w języku polskim wciąż brakuje.

Autor: Cisza

Opublikowano 04.06.2024 r.