Napoleon

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

Informacje o książce
Autor: Andrew Roberts
Tłumaczenie: Jarosław Włodarczyk, Tomasz Fiedorek
Wydawca: Znak Horyzont
Rok wydania: 2023
Stron: 1104
Wymiary: 23,5 x 16,3 x 6 cm
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-240-8910-9

Recenzja
Prac poświęconych osobie Napoleona powstały dziesiątki tysięcy. Jest to bez wątpienia jedna z największych postaci w dziejach ludzkości, która wywarła znaczący wpływ na historię całego świata. Czy da się opisać życie tego wybitnego człowieka nawet na blisko tysiącu stron? Przekonajmy się. Zapraszam do recenzji biografii Napoleona.

Autorem dzieła jest Andrew Roberts, brytyjski historyk i dziennikarz, a także członek Izby Lordów. Jego zainteresowania skupiają się przede wszystkim na nowożytnej historii Wielkiej Brytanii. Wśród popełnionych przez niego dzieł można wymienić: Wicher wojny. Nowa historia drugiej wojny światowej, Napoleon i Wellington. Długi pojedynek czy też jednotomową i według wielu opinii bardzo udaną biografię Winstona Churchilla z 2018 roku (Churchill: Walking with Destiny), która nadal czeka na swoją polską premierę. Oryginalne wydanie biografii Napoleona (Napoleon the Great) ukazało się w roku 2014. Rok później miało miejsce pierwsze wydanie książki w języku polskim, pod tytułem: Napoleon Wielki (Wydawnictwo Magnum). Za swoje prace Andrew Roberts uzyskał wiele nagród. Warto także wspomnieć, że jest on członkiem Królewskiego Towarzystwa Literackiego oraz Królewskiego Towarzystwa Historycznego.

Praca nad książką, jak przyznaje sam autor, zajęła wiele lat. W dość obszernych podziękowaniach zamieszczonych na początku publikacji wspomina on również o tym, że odwiedził 53 z 60 pól bitew Napoleona. Dalej wylicza 69 instytucji, w których miał okazję złożyć wizytę (biblioteki, archiwa, muzea itp.) w 15 krajach. Robi to wrażenie. Prócz tego istotny wydaje się również fakt, że Roberts mógł skorzystać z 33 tysięcy listów Bonapartego, opublikowanych przez Fundację Napoleońską w Paryżu (były publikowane od 2004 roku). Całość została podzielona na trzy części: Wzlot, Panowanie, Finał. Zawarto w nich łącznie 31 rozdziałów, nie licząc wstępu i zakończenia. Nie zamierzam jednak rozwodzić się na temat dziejów Napoleona od czasu jego narodzin do śmierci. Wiele osób doskonale zna jego historię, chociaż może nie w jakichś bliższych szczegółach.

 

Ogromny pomnik bitwy narodów, wzniesiony na jej stulecie

 

Jeśli chodzi o moje przemyślenia co do samej treści książki, to wynika z niej, że przełomowym wydarzeniem w życiu naszego bohatera było opublikowanie w 1793 roku pamfletu Le Souper de Beaucaire. To właśnie dzięki niemu zagorzały stronnik jakobinów, jakim wtedy był Bonaparte, został dostrzeżony i wkrótce mianowany dowódcą artylerii w Tulonie, gdzie miał się wykazać znaczną inicjatywą przy przełamaniu blokady brytyjskiej. Jednymi z najbardziej szczegółowo opisanych przez Robertsa wydarzeń są kampanie włoskie Napoleona. Jeśli chodzi zaś o bitwy, to przez całą książkę każdej zostało poświęconych co najmniej kilka, kilkanaście stron lub nawet więcej. Niestety w mojej ocenie zdecydowanie widać różnicę w opisach niektórych bitew i jawi się tutaj pewna niekonsekwencja autora. W przypadku, gdy np. Marengo, Austerlitz, Jena, Wagram czy Lipsk otrzymały niekiedy krótkie, ale jednak rozdziały, to bitwa pod Borodino została przedstawiona zaledwie na czterech stronach. Wydaje się to trochę zbyt mało jak na najważniejsze starcie kampanii rosyjskiej i jedną z najkrwawszych bitew w dziejach, do czasów I wojny światowej. Dobrze, że pokuszono się o zamieszczenie map. Przedstawiają one większość najważniejszych bitew, co daje choćby podstawowy pogląd czytelnikowi na ich przebieg. Bonaparte był bardzo energicznym człowiekiem, wręcz nazwalibyśmy go obecnie pracoholikiem. Można powiedzieć, że wdrożył prowadzenie wojen na nowe tory i zdecydowanie wyprzedzał swoją epokę. Dogłębnie studiował zagadnienia strategii i taktyki pola walki, a potem wprowadzał wymyślone przez siebie rozwiązania w praktyce. Armia francuska zyskała manewrowość i mobilność, jakiej świat wcześniej nie widział.

Napoleon to wielki propagandysta i co tu dużo mówić oszust. Na każdym kroku zmieniał w korzystny dla siebie sposób liczby dotyczące własnych strat (były zawsze zaniżane) oraz wroga (były zawsze zawyżane). Swoją legendę budował własnymi, dokonywanymi z premedytacją działaniami. Nieudana kampania egipska była przedstawiana jako triumf. Podobnie kilka bitew, które nie wyszły Bonapartemu, np. pod Aspern-Essling czy pierwsza część bitwy pod Marengo. Uwagę zwraca również fakt, że nasz bohater był doskonałym zarządcą i skrupulatnie przygotowywał zaopatrzenie dla swoich wojsk. Zastanawiające jest, że ten człowiek w jednym momencie zajmował się sprawami dotyczącymi planowania całej kampanii wraz z kwestiami politycznymi, a za chwilę odpowiadał na list jakiegoś zwykłego sierżanta i ustalał barwy dla któregoś z pułków lub wzór sztandaru. Patrząc z dzisiejszej perspektywy ma się wrażenie, że takie zaangażowanie wydaje się marnowaniem czasu tej wybitnej postaci. Widać też znaczny kontrast w porównaniu z ostatnią dekadą jego życia, gdy jego energiczność praktycznie całkowicie zanika.

Jeśli chodzi o losy polityczne i wojenne, to nasz bohater miał sporo szczęścia, jednak w większości przypadków wydaje się, że znacznie temu szczęściu dopomagał swoim działaniem. Napoleona z czasem zgubiła zbytnia pewność siebie i błędy, których nie powinien był popełnić. Najbardziej nie szło mu chyba w kwestiach politycznych. Długofalowym błędem było obsadzanie europejskich tronów członkami rodziny i powinowatymi. Nie potrafił również dogadywać się z pokonanymi i podporządkowanymi sobie państwami. Blokada kontynentalna wymierzona w Wielką Brytanię w zasadzie nie działała. Nie przeszkodził podpisaniu pokoju Rosji z Turcją na miesiąc przed rozpoczęciem kampanii rosyjskiej w 1812 roku. Jak już jesteśmy na wschodzie, to w bitwie pod Borodino nie użył Gwardii by dobić przeciwnika, co spowodowało, że mimo odniesionych bardzo dużych strat armia rosyjska nie poszła w rozsypkę. Dziwny był też sam marsz na Moskwę. Jeszcze zanim cała akcja się rozpoczęła Napoleon, całkiem rozsądnie, planował prowadzić kampanię przez trzy lata, czym wzbudził zdziwienie wśród swoich stronników. Równie brzemienny w skutkach okazał się podział sił przed bitwą pod Waterloo i kilkugodzinna zwłoka w rozpoczęciu ataku na Brytyjczyków.

 

Siodło księcia Józefa Poniatowskiego, eksponat muzeum znajdującego się opodal pomnika bitwy narodów

 

Jako Polacy mamy pewien sentyment do Napoleona, ponieważ przy jego boku walczyli nasi rodacy z nadzieją na odzyskanie niepodległości po jej utracie na rzecz trzech zaborców. Był on dla nas naturalnym i wymarzonym sojusznikiem, jako że walczył z nimi wszystkimi. Dlatego też Polacy pokładali w nim spore nadzieje na odbudowę swojego państwa. Problem jednak w tym, że Bonaparte osobiście nie chciał niepodległej, odrodzonej i niezależnej Polski. Stworzył jedynie coś na kształt państewka buforowego i nie chciał dalej drażnić Rosjan w tej kwestii. Nie przeszkadzało mu to jednak w docenianiu i skutecznym wykorzystywaniu polskich żołnierzy, których cechowała wierność do samego końca. To prawda, że w czasie epoki napoleońskiej zginęło wielu ludzi – szacunki mówią o około 3 milionach, jednak trudno stawiać Bonapartego w jednym rzędzie z takimi dyktatorami jak Stalin czy Hitler.

Wydanie dzieła stoi na bardzo wysokim poziomie. Tom został zaopatrzony w twardą oprawę. Przy tak dużej objętości nie natrafiłem na zbyt wielką liczbę literówek. W moim egzemplarzu na kilku stronach (rozdział dotyczący bitwy pod Wagram) pojawia się bardziej przetłuszczony tekst i drobne kreseczki, które kojarzą się z kończącym się tuszem. Treść została urozmaicona niemal setką ilustracji przedstawiających m.in. samego Napoleona, jak i jego rodzinę, marszałków itd. Kilka z nich znalazło się w tekście pojedynczo, natomiast większość została zgromadzona w zamieszczonych wkładkach. Oprócz powyższych zawarto w treści również kilkadziesiąt map ukazujących zarówno poszczególne bitwy, jak i całe kampanie z szerszej perspektywy. Co do samego tytułu, to w oryginale brzmi on Napoleon the Great, co w dosłownym tłumaczeniu oznaczałoby „Napoleon Wielki”. Taki też tytuł nosiło pierwsze wydanie książki w Polsce niemal dekadę temu. Dlaczego odstąpiono od tego dosłownego tłumaczenia jest dla mnie niezrozumiałe. Pod koniec publikacji zostały umieszczone przypisy, a następnie bibliografia. Przy osobie Napoleona to „tylko” 30 stron. Zostało to jednak dobrze wytłumaczone, bowiem kompletną listę bibliograficzną autor umieścił na swojej stronie internetowej. Składają się na nie przede wszystkim źródła francuskojęzyczne, ale również pokaźna lista publikacji, głównie w języku angielskim oraz francuskim. Na samym końcu znajduje się indeks osób, który ułatwi czytelnikowi odnalezienie konkretnej persony (prócz samego Napoleona, którego imię pada chyba na każdej stronie publikacji).

Jeśli chodzi o natrafione przez mnie błędy, to postaram się opisać dwa. Pierwszy to być może po prostu literówka. Mianowicie na s. 391 autor przedstawia wydarzenia z 17 lutego 1802 roku. Na stronie wcześniej jest z kolei mowa o pokoju w Lunéville, który został zawarty 9 lutego 1801 roku, a na s. 392 autor opisuje już wydarzenia z marca 1801 roku. Rok 1802 umieszczony na s. 391 należy uznać za błędny. Druga sprawa to dziwne dywagacje na temat wieku matki Napoleona – Marii. Na s. 47 pada informacja, że wzięła ona ślub z osiemnastoletnim Carlo 2 czerwca 1764 roku, ale nie wiadomo ile miała lat, ponieważ archiwa miejskie spłonęły podczas rewolucji francuskiej. Jednak na kolejnej stronie (s. 48) czytelnik uzyskuje informację, że ostatnie dziecko urodziła w listopadzie roku 1784, mając 33 lata. Wynikało by z tego, że matka Bonapartego miała w momencie ślubu 13 lat. Jednak na drzewie genealogicznym rodziny Bonapartych znajdującym się na s. 30 autor odnotował, że żyła w latach 1750-1836. Nie jest to więc spójne ze sobą.

 

Kamień Napoleona, miejsce gdzie cesarz miał przebywać podczas bitwy pod Lipskiem

 

Zbliżając się do końca nie mogę nie odnieść się do filmu Napoleon w reżyserii Ridley’a Scotta, którego premiera miała miejsce kilka miesięcy temu (pod koniec 2023 roku). Już podczas seansu w kinie wiedziałem, że najdelikatniej mówiąc nie jest to dobry film i ma wiele przekłamań. Reżyser znany jest z „bajek” historycznych, jak bym określił choćby Gladiatora (2000) czy Królestwo niebieskie (2005). Są to jednak bardzo dobre „bajki”. Ale przecież ten sam człowiek wypuścił spod swoich skrzydeł genialny Pojedynek (1977), który uważam za jeden z najlepszych filmów historycznych. Oczywiście zawsze jestem skłonny do pewnej wyrozumiałości jeśli chodzi o kinematografię i wizję artystyczną, ale wspomniana ekranizacja historii Napoleona zdecydowanie przekroczyła wszelkie granice. Lektura biografii Napoleona utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że wszystkie moje odczucia były trafne. Ba! Teraz mogę stwierdzić, że takiego paszkwilu jak ów ostatni film świat dawno nie widział. Wiele osób, szczególnie tych, które co najmniej jako tako znają historię, poczuło wielki zawód, a w zasadzie ludzie zostali po prostu oszukani przez twórców. „Bajka” o Napoleonie w stylu wyżej wspomnianych przeze mnie filmów Scotta byłaby do przełknięcia, ale nie coś takiego. W tym miejscu można po raz kolejny wyrazić żal, że nie udało się zrealizować filmu o Napoleonie jednemu z najbardziej zainteresowanych jego życiem, a mianowicie mam tu na myśli Stanley’a Kubricka.

Wróćmy jednak do książki. Publikacja została napisana przystępnym językiem. Na pewno trzeba docenić w tym miejscu również wkład tłumaczy. Pomimo potężnej objętości pracę czyta się bardzo dobrze, niczym powieść. Różnica polega na tym, że opisywane przez Robertsa wydarzenia miały miejsce naprawdę. Choćby ze względu na gigantyczne rozmiary nie będzie to pozycja dla każdego, ale niejednemu zapewni znakomitą rozrywkę na wiele dni. Polecam ją szczególnie osobom, które tak jak ja, choć w ten czy inny sposób zajmują się historią od lat, nie miały okazji bliżej zaznajomić się z życiorysem wybitnego Korsykanina. Z kolei znawcy epoki i dziejów Bonapartego zapewne natrafią w tej książce na informacje, o których dotąd nie wiedzieli. Czy Napoleon faktycznie był „Wielki”? Sądzę, że po przeczytaniu recenzowanej biografii każdy będzie w stanie sam odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Autor: Andrzej Zyśko
Zdjęcia: Andrzej Zyśko

Opublikowano 27.05.2024 r.