Newel 1562

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

Informacje o książce
Autor: Marek Plewczyński
Wydawca: Bellona
Seria: Historyczne Bitwy
Rok wydania: 2023
Stron: 174
Wymiary: 19,5 x 12,6 x 1,1 cm
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-11-16879-4

Recenzja
Jakub Sobieski miał powiedzieć o bitwie pod Kircholmem, że temu zwycięstwu przyszłe pokolenia bardziej się dziwować, niźli wierzyć będą. Wbrew jego proroctwu dziś wierzymy w nie chyba jeszcze bardziej niż nasi przodkowie, co nie przeszkadza nam się dziwować. W historii Polski znaleźć można jednak spektakularne sukcesy militarne, do których ta maksyma pasuje jak ulał. Trudno bowiem zrozumieć jak do nich doszło. W wielu z nich, podobnie jak pod Kircholmem czy pod Kłuszynem, kluczową rolę odegrała husaria.

Newel 1562 przedstawia jedno z takich mało znanych, a zarazem spektakularnych zwycięstw odniesionych przez armię polsko-litewską (jako że zdecydowaną większość stanowiły w niej oddziały polskie, dla ułatwienia będę ją dalej nazywał „polską”), z licznym udziałem husarii, ewoluującej wówczas do dojrzałej formy, czyli ciężkozbrojnej jazdy uderzeniowej, służącej do przełamywania szyków przeciwnika w decydującym momencie bitwy. Książka przenosi nas w schyłkowy okres panowania Zygmunta Augusta. Na wschodnich rubieżach rządzonego przez niego państwa trwała wówczas wojna z Wielkim Księstwem Moskiewskim. W pierwszym rozdziale autor przybliża nam jej przebieg i sytuację połączonych wtedy jeszcze tylko unią personalną, nie zaś realną, Polski i Litwy. Warto zwrócić uwagę, że sukcesy Moskali przejściowo były królowi polskiemu na rękę. Stanowiły bowiem środek nacisku na sekularyzującą się inflancką gałąź Zakonu Krzyżackiego i jej wielkiego mistrza Gottharda Kettlera. Ostatecznie, w wyniku zawartego w 1561 r. drugiego układu wileńskiego, znaczna część inflanckich posiadłości Zakonu została przyłączona do Wielkiego Księstwa Litewskiego, a pozostałe jako Księstwo Kurlandii i Semigalii stały się lennem Królestwa Polskiego.

Po tym krótkim wstępie, w drugim rozdziale autor przechodzi do charakterystyki dowódców i wojsk obu stron. Jest ona szczegółowa, a na tle innych publikacji w serii „Historyczne Bitwy” można powiedzieć, że bardzo szczegółowa. Wszechstronnej analizie jakościowo-ilościowej poddano zarówno uzbrojenie zaczepne, jak i ochronne. Scharakteryzowane zostały także poszczególne formacje uczestniczące w starciu i operujące w rejonie walk. Równie detalicznie co siły stron przedstawiony został w rozdziale trzecim teren bitwy. Autor przybliża nam go zarówno w skali operacyjnej, jak i taktycznej. Kluczową rolę odgrywa ta druga, gdyż wiąże się bezpośrednio z rekonstrukcją przebiegu walk. Poruszono nie tak często spotykane w publikacjach historycznych kwestie, jak to ile dokładnie miejsca zajmowały poszczególne oddziały na polu bitwy i jakie było ich rozmieszczenie, a także jakie odległości dzieliły szyki przeciwników podczas starcia. Oczywiście tego rodzaju zagadnienia zazwyczaj pojawiają się w publikacjach historyczno-wojskowych, ale niejednokrotnie na dużym poziomie ogólności.

Po tych dwóch rozdziałach przybliżających potencjał militarny obu stron i teren walk autor przechodzi do samej bitwy. Jej przebieg przedstawia w kolejnych trzech rozdziałach. Ukazane zostały w nich poszczególne fazy starcia: walka z pułkiem przednim, a następnie pułkiem wielkim armii moskiewskiej oraz popołudniowe kontrataki jazdy polskiej. „Czystemu” opisowi zmagań polsko-moskiewskich poświęcono nieco ponad połowę książki (77 ze 152 stron tekstu, nie licząc dodatków). Przy tym warto zaznaczyć, że rozdziały drugi i trzeci są z nimi mocno powiązane, w dużo większym stopniu niż to zwykle bywa w innych publikacjach serii „Historyczne Bitwy”. Tym samym książka jako całość skupia się na tytułowej bitwie dużo bardziej niż to się zazwyczaj spotyka w tego rodzaju literaturze.

W zakończeniu rozdziału piątego znalazło się podsumowanie militarne zmagań pod Newlem, natomiast rozdział szósty przedstawia pokrótce działania mające miejsce po bitwie i dalszy przebieg wojny na Litwie w latach 1562-1566. Na końcu książki znajdziemy bibliografię, a także indeksy osobowy i geograficzny. Tekst wzbogacają ilustracje w formie dwóch kolorowych wkładek. W ramach pierwszej z nich poza reprodukcjami obrazów, rycin i zdjęć militariów (głównie ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego), znajdziemy ilustracje przedstawiające żołnierzy poszczególnych formacji uczestniczących w walkach, autorstwa Artura Klimko. Od strony historycznej prezentują się nieźle, natomiast pod względem artystycznym, patrząc na niektóre z nich uważam, że warto byłoby zdecydować się na jeden styl: albo bardziej rysunkowy, albo bardziej malarski. Dotyczy to zwłaszcza elementów metalowych uzbrojenia ochronnego (zbroje, hełmy). Druga wkładka kolorowa zawiera mapy i tutaj mogę tylko chylić czoła. Są znakomite i świetnie uzupełniają tekst. Nie zapomniano o podziałce, co raczej jest wyjątkiem niż regułą.

Główny problem, przed jakim stanął autor, to w wiarygodny sposób wyjaśnić jak niewielkie polskie zgrupowanie było w stanie powstrzymać przeszło dziesięciokrotnie liczniejszego przeciwnika. Jeśli brać pod uwagę stosunek sił, Kircholm i Kłuszyn, a nawet Lubieszów wyglądają przy Newlu skromnie. Jako punkt odniesienia do głowy przychodzi tutaj popularna w gronie miłośników husarii i owiana różnymi mitami bitwa pod Hodowem z 1694 r. Mając do czynienia z takim tematem łatwo dać się uwieść i popaść w patriotyczny nastrój, który często nie sprzyja naukowej rzetelności. Autorowi udało się z powodzeniem z tego wybrnąć, a drogą do tego była wyjątkowo detaliczna analiza, zwłaszcza na tle innych publikacji w serii „Historyczne Bitwy”. W niektórych miejscach wypada ona sucho i technicznie, co w tym przypadku stanowi jednak zaletę. Wręcz wydaje się, że ta książka celowo właśnie taka jest.

Jednocześnie trzeba zaznaczyć, że mamy do czynienia z rekonstrukcją opartą w części na hipotezach. Dotyczy to przede wszystkim strony moskiewskiej, w tym składu jej sił, co zostało wyraźnie zaznaczone na s. 51. Wielu czytelnikom może to umknąć, tym bardziej, że w oparciu o te hipotetyczne ustalenia przeprowadzane są niekiedy bardzo drobiazgowe rozważania. Uważam jednak takie podejście za zaletę. Dzięki temu autor skupia się na tym co naprawdę ważne, zamiast rozpisywać się o kwestiach drugorzędnych. Chociaż zdaję sobie sprawę, że jest to daleka analogia, ale w jakiejś mierze książka wpisuje się w myślenie o historii wojskowości reprezentowane przez Johna Keegana (w jego „Obliczu bitwy”). Daje to efekt bardzo atrakcyjny dla czytelnika. Gdyby autor miał trzymać się wyłącznie ścisłych danych, wypadałoby w wielu przypadkach uchylić się od odpowiedzi, jako że źródła zawierają ograniczoną ilość informacji.

Nie bez znaczenia dla uporania się z tematem był jeszcze jeden czynnik – sama osoba autora. Prof. Marek Plewczyński to historyk o uznanym autorytecie, ze znacznym dorobkiem, od lat zajmujący się historią wojskowości wczesnonowożytnej, głównie szesnastowiecznej. Niby nie powinno to odgrywać istotnej roli, ale w tym przypadku, ze względu na jego bogate doświadczenie i specyfikę opisywanych wydarzeń, uważam że dobrze się stało, iż to właśnie on zajął się tą bitwą. Zarazem jego ugruntowana pozycja w świecie naukowym pozwoliła mu na odważniejsze budowanie hipotez, co zaowocowało stworzeniem przekonującego, wieloaspektowego obrazu bitwy.

Książka pozwala nam zobaczyć zróżnicowanie uzbrojenia ówczesnej jazdy polskiej i ewolucję husarii w czasie, gdy zaczyna ona grać pierwsze skrzypce w armii zjednoczonych unią Polski i Litwy, ale przed okresem jej największych zwycięstw. Po stronie polskiej widzimy zanikających już kopijników, którzy pod Newlem nadal tworzą jeszcze pancerną pięść nacierających sił, choć zazwyczaj są przemieszani z husarią. Dużo mówi się też o jeźdźcach uzbrojonych w broń strzelecką. Problematyka składu i uzbrojenia armii polskiej oraz przemiany, jakie na tym polu zachodziły, od lat stanowią jeden z głównych przedmiotów zainteresowań prof. Plewczyńskiego, stąd tematyka ta przedstawiona została wyjątkowo wnikliwie.

Jeśli chodzi o zagadnienia szczegółowe, nie potrafię sobie wyobrazić jak w świetle danych i opisu zaprezentowanego przez autora polska piechota, przy jej znikomej liczebności, była w stanie walczyć z tak znacznie przeważającym przeciwnikiem. Jedyne wyjaśnienie, jakie mi się nasuwa, polega na tym, że w pewnym momencie wróg zignorował ją i skupił się na jeździe. Druga, bardzo interesująca dla mnie rzecz, dotycząca głównie początkowej fazy bitwy, to straty od ostrzału. Opinie co do jego skuteczności w dawnych wiekach, w tym przypadku prowadzonego przez jazdę przeciwko jeździe, co dodatkowo zmniejsza skuteczność, są podzielone. Jeszcze w epoce napoleońskiej, gdy broń strzelcza stała na nieco wyższym poziomie, uważano jej użycie na większą skalę przez kawalerię za mało efektywne. Z drugiej strony, ówcześni uciekali się jednak do tego środka walki, więc gdyby był on zupełnie bez znaczenia, zapewne zrezygnowano by z niego. Jednym z wyjaśnień może być przyjęcie, że rola ostrzału przejawiała się bardziej we wpływie moralnym na przeciwnika, chociaż wydaje się to kłócić ze zdrowym rozsądkiem.

Przy omawianiu dalszych faz walki nie do końca jasne jest dla mnie dlaczego po skutecznych atakach polskiej jazdy i jej odskokach, konnica moskiewska miałaby w zasadzie pozostawać w miejscu. Autor tłumaczy to stratami, dezorganizacją i zamieszaniem, wywołanymi przez polskie uderzenia. Z drugiej strony, w sytuacji, w jakiej znajdowała się armia moskiewska, której główny problem stanowił brak miejsca by w pełni rozwinąć swoje siły, aż się prosiło, by mimo wszelkich przeciwności, po którymś z ataków podążyć za przeciwnikiem. Możemy tu poszukiwać wyjaśnienia w sferze dowodzenia i morale oddziałów. Prawdopodobnie jakąś rolę odegrała niepewność co do liczebności wroga, chociaż autor zdaje się sugerować, że Moskale orientowali się w tym, iż posiadają tutaj przewagę nad Polakami. Jakiś ruch do przodu miał jednak miejsce, ponieważ dalej wspomina się o pojedynczych jeźdźcach polskich, którzy potracili konie w pobliżu szyków przeciwnika i dostawali się wskutek tego do niewoli. Przy okazji, to właśnie jeden z tych detali, dzięki którym opis zmagań pod Newlem nabiera kolorytu.

Podsumowując, w recenzowanej książce prof. Marek Plewczyński zaprezentował się jako historyk, który nie boi się snuć szczegółowych rozważań na temat przebiegu opisywanego starcia, nawet jeśli po części opierają się one na hipotezach. Nie mogło być inaczej, jeśli wobec ograniczonej ilości informacji źródłowych chciało się wyjść poza ogólniki i powiedzieć coś więcej. Jedynie głęboka, rzeczowa analiza może być przekonująca w przypadku bitew takich jak Newel, zwycięstw na tyle spektakularnych, że trudno zrozumieć w jaki sposób do nich doszło. Nawet jeśli nie ze wszystkim się zgadzamy, publikacja prowokuje do dyskusji nie tylko o przebiegu tytułowej batalii, ale ogólnie natury walki zbrojnej w epoce wczesnonowożytnej. Bardzo dobra książka, zwłaszcza dla osób interesujących się historią wojskowości omawianego okresu, ale posiadająca także szersze walory. Jedna z najlepszych pozycji, jakie ukazały się w serii „Historyczne Bitwy”.

Autor: Raleen

Opublikowano 26.01.2024 r.