Charków 1942 (Dragon)

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

Okładka na pudełku

Charków 1942 to obok Kasserine 1943 jedna z dwóch ostatnich produkcji wydawnictwa Dragon. Gra ukazała się w 1997 roku. Przedstawia ona walki sowiecko-niemieckie, jakie toczyły się wokół Charkowa w maju 1942 roku. Zakrojona na szeroką skalę operacja sowieckiego Frontu Południowo-Zachodniego, mająca doprowadzić do okrążenia miasta i stojących w jego rejonie dywizji niemieckiej 6 Armii gen. Paulusa, wskutek przeprowadzonej przez Wehrmacht kontrofensywy nie tylko spaliła na panewce, ale przyniosła całkowitą klęskę zgrupowaniu wojsk sowieckich znajdujących się na tzw. występie barwienkowskim. Jak do tego doszło, że niemiecka 6 Armia uniknęła pod Charkowem losu, który pół roku później spotkał ją pod Stalingradem i dlaczego tak pieczołowicie przygotowywana przez Sowietów operacja nie powiodła się – odpowiedzi na te i inne pytania związane z walkami pod Charkowem w maju 1942 roku poszukiwać będziemy w recenzowanej grze.

A. GRAFIKA I WYKONANIE ELEMENTÓW GRY ORAZ REDAKCJA PRZEPISÓW
Gra wydana została w pudełku, podobnym jak w przypadku większości gier Dragona. Nieco inna niż u poprzedników jest szata graficzna boków pudełka (wzór napisu GRA WOJENNA, taki sam jak w Kasserine 1943). Pozwala to odróżnić grę od wcześniejszych – nieco inna szata graficzna wzięła się stąd, że Charków 1942 i Kasserine 1943 były ostatnimi produkcjami Dragona. Obie łączy także to, że były jednymi z pierwszych, w których wykorzystano denko pudełka, zamieszczając tam m.in. takie informacje na temat gry jak skala trudności (taką zunifikowaną skalę Dragon usiłował wprowadzić w końcówce swego istnienia). Poza tym pudełko jest w takim standardzie, jak w pozostałych grach wydawnictwa.

Denko pudełka

Obrazek na pudełku można by śmiało zatytułować „Martwa natura z czołgiem i rozbitym działem”. Jak dla mnie, ilustracja jest estetyczna i odpowiada klimatowi gry. Szczególnie dobrze, w porównaniu z innymi produkcjami wydanymi przez Dragona tuż przed Charkowem 1942 i wydanymi przez Mirage tuż po nim, prezentują się żetony. Schludne, estetyczne (zwłaszcza sowieckie), posiadają dobrze dobraną kolorystykę. Również mapa pod względem estetycznym prezentuje się przyzwoicie. Jest ona standardowych dla większości gier Dragona rozmiarów 96 x 68 cm. Jedynym słabszym graficznie elementem są ilustracje znajdujące się w instrukcji. Na szczęście nie ma ich zbyt wiele.

Od strony merytorycznej nie ustrzegł się autor jednej poważnej wpadki, którą należy zasygnalizować już na tym ogólnym etapie oceny gry: wszystkie ikony czołgów niemieckich na żetonach ukazują czołgi PzKpfw IV z długą lufą, tymczasem takich czołgów w maju 1942 r. pod Charkowem prawie w ogóle Niemcy nie posiadali (w niektórych dywizjach były śladowe ilości). Z kolei w samej instrukcji znaleźć można inny poważny błąd natury redakcyjnej, też na tyle ogólny, że trzeba o nim wspomnieć już tutaj. Otóż w wykazie rozstawienia jednostek do poszczególnych scenariuszy autor na zmianę nazywa sowieckie dywizje strzeleckie (równie prawidłowym określeniem jest w naszej ocenie określenie „dywizje strzelców”), raz „dywizjami piechoty”, innym razem „dywizjami strzeleckimi”. Jeszcze pół biedy, gdyby autor zdecydował się nazywać je w ostateczności wszystkie dywizjami piechoty, a tak powstaje wrażenie jakoby Sowieci mieli dwa typy dywizji piechoty. Niezależnie od powyższego, od strony historycznej takie nazewnictwo jest po prostu nieprawidłowe.

Przykładowe żetony

Poza wspomnianym błędem nazewniczym sama redakcja przepisów jakościowo nie odbiega od redakcji przepisów w innych grach wydawnictwa. Instrukcja zawiera zasady odpowiadające wcześniejszym regułom Bagrationa 1944. O niektórych szczegółowych kwestiach będzie jeszcze mowa w dalszej części recenzji.

B. ZASADY
Część poświęcona zasadom, w przypadku tej recenzji, jest wyjątkowo skromniejsza, ponieważ wiele kwestii przesuniętych zostało do kolejnej części, w której przedstawiamy poszczególne scenariusze. Wiele zasad jest bowiem mocno powiązanych z wątkami historycznymi i grywalnościowymi.

1. Ogólnie o systemie WB-95
System Wielkie Bitwy 1939-1945 (WB-95) jest systemem pułkowym (czy pułkowo-dywizyjnym, jak go w odniesieniu do frontu wschodniego nazywano), co oznacza, że symuluje oddziały w skali pułku (Niemcy) bądź jego odpowiedników pod względem liczebności bądź efektywności bojowej (Rosjanie, którzy mieli mniej liczebne i gorsze jakościowo oddziały, występują najczęściej w dywizjach, które jeśli chodzi o liczebność i siłę bojową odpowiadały częstokroć niemieckim pułkom). Gra toczy się na planszy heksagonalnej. Jedno pole w Charkowie 1942 symuluje 3500 metrów rzeczywistego terenu. Z kolei każdy etap symuluje jeden dzień operacji. Jednostki w grze posiadają zasadniczo dwa współczynniki: siłę i ruchliwość. Wyjątek stanowi artyleria, która posiada trzy współczynniki: siłę ognia w ataku, siłę ognia w obronie i ruchliwość. Awers żetonu symbolizuje jednostkę w pełnym stanie, rewers ukazuje jednostkę po poniesieniu strat, najczęściej ze zmniejszoną o połowę siłą i niekiedy ze zmniejszoną ruchliwością. Straty oddziałów wyrażają się w ilości utraconych poziomów sprawności bojowej, zaznaczanych poprzez odwracanie żetonów jednostek z jednej strony na drugą. Ponieważ każda jednostka (z wyjątkiem artylerii i sztabów) ma dwa poziomy sprawności bojowej, ich utrata oznacza jej eliminację. Do tego w zasadzie ogranicza się symulacja ponoszenia przez oddziały strat: albo mamy pełny oddział, albo „pół” oddziału, albo nie mamy go wcale.

Mechanika WB-95 opiera się na naprzemiennym wykonywaniu czynności przez obie strony. Najpierw swoje fazy przeprowadza jedna strona, potem druga. Jedyny wyjątek stanowi znajdująca się na początku etapu faza zaopatrzenia, wspólna dla obu stron. Wśród faz nie znajdziemy żadnego szczególnego urozmaicenia. Najpierw wszystkie oddziały danej strony się ruszają, potem walczą, a następnie ci, którzy się nie ruszali i nie walczyli, mogą budować umocnienia polowe bądź wykonywać ruch strategiczny. Walka opiera się na sumowaniu sił jednostek obu stron i ustalaniu ich stosunku, który następnie jest modyfikowany przez różnego rodzaju czynniki uwzględniające wpływ terenu, oddziaływanie dowództw itd. Podstawowym rezultatem walki jest utrata poziomów sprawności bojowej (straty definitywne, nieodwracalne). Pokonany zwykle zmuszony jest wykonać po walce ucieczkę. Zwycięzca może, ale nie musi przeprowadzić za nim pościg. Istotnym czynnikiem podczas ruchu i walki jest strefa kontroli. W trakcie ruchu, po wejściu we wrogą strefę kontroli, oddział musi się natychmiast zatrzymać, ale za to znajdując się w niej na początku fazy ruchu może ją swobodnie i bez żadnych konsekwencji opuścić. Podczas fazy walki wroga strefa kontroli blokuje ucieczkę, chyba że cofamy się przez własne jednostki. Poza powyższymi zasady gry uwzględniają: stosy (do 3 jednostek na polu), możliwość budowy fortyfikacji polowych, wspieranie walki przez artylerię i lotnictwo, samodzielne ataki artyleryjskie i lotnicze, wpływ dowództw (dodają oddziałom znajdującym się w zasięgu dowodzenia modyfikator podczas walki), bonusy za koncentrację wszystkich jednostek danej dywizji w walce (w przypadku Rosjan za koncentrację korpusu pancernego), ruch strategiczny (wykonywany przez oddziały, które nie poruszały się i nie walczyły po zakończeniu faz ruchu, walki i budowy fortyfikacji polowych) oraz zaopatrzenie oparte na instytucji linii zaopatrzenia.

System WB-95 pod względem poziomu komplikacji zasad należy do tych prostszych. Zawiera on w większości reguły spotykane w wielu innych grach heksowych dotyczących II wojny światowej. Można wręcz powiedzieć, że stanowi szkielet zasad spotykanych prawie wszędzie, pozbawiony większej liczby elementów, które by w go jakiś szczególny sposób wyróżniały. W zamierzeniu autora miał być lekki, prosty (jak na gry wojenne) i przyjemny. Tak też w dużej mierze jest, choć co do samej lekkości, jest ona dość specyficznie rozumiana. Gdyby spojrzeć od jeszcze innej strony, da się zauważyć, że o ile zasady WB-95 są proste, o tyle komplikację uzyskuje się w nim poprzez tworzenie gier zawierających dużą ilość jednostek, zróżnicowaną ich dyslokację, zróżnicowany teren itp. Co za tym idzie, gry osadzone w tym systemie bywają ciekawe, o ile prawidłowo odda się realia historyczne. Niestety nie do wszystkich bitew (operacji) przepisy systemu da się dobrze dopasować, ale to już inna historia.

2. Zasady – zagadnienia szczegółowe
Obecnie przyjrzymy się bliżej wybranym zasadom i elementom mechaniki gry.

1) Strefa kontroli za dużą rzeką
Brak w Charkowie 1942 przepisu likwidującego strefę kontroli jednostki po drugiej stronie dużej rzeki. Przepisu tego nie ma też we wcześniejszym Bagrationie 1944, jak również w późniejszym Budapeszcie 1945, pojawia się natomiast w Smoleńsku 1941. Podstawowy negatywny efekt, jaki przynosi jego brak, to obowiązek zaatakowania przeciwnika po drugiej stronie dużej rzeki, gdy wchodzimy na pole do niej przyległe. Atak taki jest na ogół bez sensu, bo strona nacierająca otrzymuje w walce niekorzystną modyfikację (dzieli swoją siłę przez 2), a zazwyczaj podchodząc do rzeki każdy stara się jedynie zająć pozycję na jej brzegu, bez zamiaru atakowania przeciwnika. Duża rzeka (są to rzeki wielkości Wisły czy Odry) jest zresztą dla wojsk na tyle poważną barierą, na tyle je izolującą, że zasada przyjęta w Smoleńsku 1941, a później w całym systemie jest jak najbardziej sensowna. W grze brak tej zasady daje się szczególnie we znaki przy manewrowaniu Niemcami w okolicach pola A34-B42. Pole to, w przypadku umieszczenia na nim przez Sowietów swojej jednostki, stanowi znakomity przyczółek, uniemożliwiający Niemcom ruchy drogą po drugiej stronie Dońca.

2) Ruch strategiczny
Nowość w ramach systemu WB-95, która pojawiła się po raz pierwszy właśnie w Charkowie 1942. Ruch strategiczny funkcjonuje w ten sposób, że oddziały przykryte w fazie ruchu specjalnym żetonem „Ruch strategiczny”, pod warunkiem, że w najbliższych swoich fazach nie będą się poruszać, walczyć ani budować umocnień polowych, mogą po zakończeniu fazy budowy umocnień przesunąć się o określoną liczbę pól, zwykle o 2 mniejszą od ich normalnej ruchliwości. Po wykonaniu ruchu nie mogą jednak znajdować się we wrogiej strefie kontroli ani walczyć. Rozwiązanie to, jako jedyne, stwarza jakieś możliwości wykonania w systemie WB-95 przełamania, ale nadal ograniczone. Zwłaszcza jeśli porównać to ze znaną z systemu B-35 walką w marszu. W sumie należy jednak tę grupę zasad ocenić pozytywnie.

3) Samodzielny ostrzał artyleryjski
Problem stanowi samodzielny ostrzał artyleryjski i jego rozwiązanie w ten sposób, że odsyła się gracza do zasad ogólnych o walce. Samodzielny ostrzał to w myśl tej koncepcji taka sama walka jak zwykłe starcie, tylko że na odległość. Oblicza się stosunek sił, wprowadza ewentualne modyfikacje itd. Co to powoduje? Że oddziały o mniejszej sile, paradoksalnie, łatwiej zniszczyć, a oddziały o większej sile stają się dla artylerii niemal niezniszczalne. Na przykład, jeśli mamy artylerię o sile 15, a przeciwnik ma siłę 10, to stosunek sił wyniesie po zaokrągleniu 1:1 i najprawdopodobniej nic mu nie zrobimy, zaś jeśli siła przeciwnika będzie 3, to stosunek sił kształtuje się nam jako 5:1 i przy tym stosunku możemy już zadać mu stratę poziomu sprawności bojowej bądź go zniszczyć. Tymczasem, jak wiemy, w rzeczywistości jest na odwrót: duże skupienie wojsk ostrzelane przez artylerię ponosi znacznie większe straty niż pojedyncza jednostka, zajmująca przy tym małą powierzchnię.

Co ciekawe, w porównaniu z wcześniejszymi zasadami Bagrationa 1944 zaszła istotna zmiana, skasowano bowiem dawny punkt [8.23], który stwierdzał: W przypadku, kiedy na ostrzeliwanym polu znajduje się kilka oddziałów, rezultatu ostrzału poszukuje się dla każdego z nich oddzielnie. To także było nieco niejasne, jednak wydaje się, że chodziło o to, iż w przypadku, gdy ostrzeliwano stos, sprawdzano efekt dla każdej ostrzeliwanej jednostki osobno (co też musiało rodzić dziwne efekty, bo np. jeśli stała na polu jednostka artylerii i silna, duża liczebnie dywizja piechoty, to znacznie większe szanse poniesienia strat miała ta pierwsza, a tej drugiej najczęściej nic nie można było zrobić). W Charkowie 1942 cytowanego przepisu już nie ma, co jednoznacznie sugeruje, że teraz w przypadku ostrzeliwania stosu należy go traktować jako jedną jednostkę o sile równej sumie sił tworzących go oddziałów, co rozszerza wspomniany wcześniej efekt, tzn. duże zgrupowania są zupełnie niepodatne na ogień artylerii, nie wiadomo też jak należałoby postąpić w przypadku, gdyby artylerii w wyniku samodzielnego ostrzału udało się zadać straty takiemu stosowi: czy odjąć tylko jednej jednostce czy każdej w stosie. Z kolei okazuje się, że najlepszą metodą zabezpieczenia słabszych oddziałów (np. artylerii, sztabów) przed samodzielnym ostrzałem artylerii przeciwnika (oraz lotnictwem, które przeprowadza ataki według tych samych zasad), jest umieszczanie ich razem z dywizjami piechoty, czyli koncentrowanie sił, bo wtedy w sumie razem mają większą siłę i ciężko im zadać straty.

4) Dezorganizowanie ruchów wojsk przez lotnictwo
W Charkowie 1942 przepis ten pojawił się po raz pierwszy. Przewiduje on specjalny rodzaj misji dla lotnictwa – dezorganizowanie ruchów jednostek przeciwnika. Żeton lotnictwa kładziemy na wybranym polu planszy i wszystkie jednostki przeciwnika, które na początku swojej fazy ruchu znajdują się w odległości do 1 pola od niego, mają ruchliwość zmniejszoną o połowę. Również wszystkie jednostki przeciwnika, które w trakcie swojej fazy ruchu wejdą w strefę oddziaływania lotnictwa, tracą połowę punktów ruchu. Efekty oddziaływania kilku jednostek lotniczych kumulują się.

Problem pojawia się już na etapie dokładnego rozumienia przepisu. Jest on niestety tak mętnie sformułowany, że nie do końca wiadomo czy wrogie lotnictwo „zabiera” połowę punktów ruchu, jakie oddział posiada na początku fazy ruchu czy też w danym momencie fazy ruchu oraz czy efekt kumulacji polega na tym, że drugie lotnictwo zabiera połowę punktów ruchu z połowy, która pozostała, czy też połowę z pierwotnej całości, czyli w tym ostatnim przypadku dwa wrogie lotnictwa unieruchamiałyby całkowicie oddział. Nie wiadomo też do końca czy wrogie lotnictwo „zabiera” połowę punktów ruchu za każde pole swojej strefy, przez które przechodzi oddział, czy tylko jednorazowo za wejście w strefę oddziaływania lotnictwa, choć przykład dołączony do punktu [10.19] sugeruje to drugie. W praktyce, grając z różnymi graczami, spotkać można różne interpretacje.

Od strony historycznej, można powiedzieć, że lotnictwo niemieckie rzeczywiście odegrało istotną rolę w tej operacji, chociaż nie tak wielką jak przypisuje mu autor. Przede wszystkim skutecznie wspierało walkę i dezorganizowało system łączności. Najbardziej brzemienny w skutkach był atak na sztab 9 Armii tuż przed rozpoczęciem niemieckiej kontrofensywy z południa występu barwienkowskiego, który całkowicie zdezorganizował jej działania. Tutaj też, tzn. np. w atakach na sztaby, doszukiwałbym się głównego czynnika oddziaływania lotnictwa niemieckiego.

Przepis o dezorganizowaniu ruchu wrogich wojsk przez lotnictwo jest nieprawidłowy o tyle, że umożliwia niemal całkowite zatrzymywanie dużych mas wojska, których działania owszem, zdarzało się, że były dezorganizowane, ale raczej za sprawą takich właśnie czynników jak ataki na sztaby, zrywanie łączności. Poza tym, te efekty które autor przypisuje lotnictwu, następowały często wskutek nieudolności dowódców, problemów logistycznych, braku koordynacji. W ramach punktu [10.19] autor wyjaśnia, że zasada ta ma oddawać atakowanie przez małe grupy samolotów szturmowych lub bombowych większych skupisk broni pancernej, co zmuszało przeciwnika do spowalniania ruchu lub całkowitego zatrzymania. Tymczasem sama zasada dopuszcza znaczną koncentrację lotnictwa. Gdy przeliczymy ile samolotów mógłby oddawać jeden żeton, wychodzi ogromna liczba. Poza tym, zatrzymywanie ruchu następowało na ogół nie w wyniku jakichś ataków drobnych sił, ale mocnych, skoncentrowanych uderzeń, które zadawały na tyle poważne straty posuwającym się szpicom pancernym, że trzeba było się na pewien czas zatrzymać, przy czym np. zniszczenie 20% pojazdów to były znaczne straty. Tak więc w odniesieniu do tej operacji idea przepisu była dobra, natomiast w praktyce przynosi on zbyt daleko idące skutki.

5) Dowodzenie i dowództwa
Wzorem innych gier w systemie WB-95 i ogólnie wszystkich gier tworzonych przez p. Zalewskiego, brak w Charkowie 1942 uwzględnienia w jakikolwiek bardziej widoczny sposób dowodzenia. Zasady gry ograniczają się do dodawania jednostkom znajdującym się w zasięgu dowodzenia sztabów (4 pola) modyfikatora +1/-1. Tymczasem to właśnie kiepskie dowodzenie po stronie sowieckiej było czynnikiem, który w największym stopniu wpłynął na rezultat końcowy walk pod Charkowem w maju 1942 roku. Wątek ten postaram się rozwinąć w dalszej części recenzji, przy omawianiu scenariuszy.

6) Koncentracja dywizji i sowieckich korpusów pancernych
Autor, powielając w Charkowie 1942 zasady Bagrationa 1944 i wcześniejszych Arden 1944 Michała Rakowskiego, nie zadbał niestety o uwzględnienie pewnych odmienności, jakie pojawiły się w tej grze w związku z występowaniem w niej po stronie niemieckiej kilku dywizji dwupułkowych (wszystkie niemieckie dywizje lekkie i 60 Dywizja Zmotoryzowana). Tymczasem przepisy o koncentracji (rozdział 12.0) zakładają, że każda dywizja (oraz sowiecki korpus pancerny) powinny mieć co najmniej 3 pułki (brygady). W związku z tym nie wiadomo, czy dywizja dwupułkowa po skoncentrowaniu się w całości dostaje w walce modyfikator za koncentrację (bo skoncentrowała całość swoich sił, a taka była idea tego przepisu) czy nie (bo nie posiada w swoim składzie trzech pułków i w związku z tym jest za mało liczna).

7) Zaopatrzenie
Zasady o zaopatrzeniu stanowią niemal powtórzenie słowo w słowo zasad z Bagrationa 1944. W całym zestawie ciekawy jest punkt [14.22], stwierdzający m.in., że (podkreślenie moje): Z chwilą, gdy jednostka odzyskuje zaopatrzenie, żeton symbolizujący jego brak jest zdejmowany z oddziału (czynność tę wykonuje się podczas fazy zaopatrzenia), przywracając mu normalną siłę oraz zdolność poruszania się Ano właśnie, ciekawa jest ta zdolność poruszania się, którą, jak sugeruje ten przepis, oddział miałby mieć przy braku zaopatrzenia ograniczoną. Ciekawa dlatego, że żaden inny przepis instrukcji nie przewiduje ograniczenia zdolności poruszania się oddziału z powodu braku zaopatrzenia. Ograniczenie takie było natomiast w… Ardench 1944 Michała Rakowskiego (konkretnie pkt [14.26] w instrukcji dragonowskich Arden 1944). Niestety, powielając reguły tamtej gry, p. Zalewski poprawił ją w taki oto sposób. I w takiej wersji zostało to zapisane również w kolejnych instrukcjach, a więc po Bagrationie 1944, kolejno w Charkowie 1942, Budapeszcie 1945, Smoleńsku 1941. Ale to tylko ciekawostka na temat tworzenia przepisów i ich redagowania tudzież dokonywania w nich „autorskich” poprawek. Od strony merytorycznej wydaje się, że w obu przypadkach ruchliwość, przynajmniej wojsk zmechanizowanych, powinna być po odcięciu od zaopatrzenia zmniejszana. O tym, że jest inaczej mogły przesądzić względy grywalnościowe. W samym Charkowie 1942, gdy Sowieci stracą zaopatrzenie, kluczowa jest bowiem możliwość w miarę szybkiego oderwania się od przeciwnika i przerzucenia sił na przeciwną stronę występu barwienkowskiego, by następnie toczyć walki manewrowe na różnych kierunkach działań (a przynajmniej, jak się wydaje, takie było założenie).

Najistotniejszą kwestią jest jednak zasada mówiąca, że jednostka nieposiadająca zaopatrzenia przez 3 kolejne etapy jest eliminowana. Wpływa ona na całość rozgrywki, ponieważ pozwala szybko wyeliminować oddziały przeciwnika poprzez odcięcie ich od zaopatrzenia, co ma brzemienne skutki dla przebiegu gry. W rzeczywistości, po tak krótkim czasie nieposiadania zaopatrzenia oddziały zachowywały jeszcze zdolność bojową, na tyle by uwzględniać je w walce, nie znikały, nie „rozpadały się” tak jak to sugeruje autor. Niewykluczone, że przyjęcie takiego rozwiązania w samym Charkowie 1942 miało pewien głębszy cel: umożliwić odniesienie decydującego zwycięstwa jednej ze stron i zniszczenie całości sił przeciwnika tak jak to miało miejsce historycznie. W oparciu o pozostałe reguły systemu, zniszczenie w walce takiej ilości wrogich oddziałów, jaką mamy w grze, jest w zasadzie niemożliwe, a jednak podczas działań pod Charkowem coś takiego nastąpiło. Zasady o braku zaopatrzenia, pozwalające na szybkie eliminowanie przeciwnika, byłyby więc swego rodzaju środkiem zastępczym. To rzecz jasna tylko przypuszczenie. Równie prawdopodobne jest, że zostały one po prostu bez głębszej refleksji przeniesione z Bagrationa 1944, jak zdarza się z tyloma innymi przepisami w ramach kolejnych wersji systemów p. Zalewskiego. Wątek ten postaram się rozwinąć w dalszej części recenzji, przy omawianiu scenariusza „Friedericus I”.

Ostatnie rozwiązanie w ramach przepisów o zaopatrzeniu, na które chciałbym zwrócić uwagę, tym razem na plus dla autora, to punkt [14.12], mówiący o tym, że linia zaopatrzenia może biec dowolną liczbę pól wzdłuż dróg oraz do 4 pół w terenie (nie po drodze). Po pierwsze, podkreśla on znaczenie dróg. Po drugie, jest prosty w stosowaniu, czyli przy sprawdzaniu, gdzie linia zaopatrzenia dochodzi, a gdzie nie. Rozwiązanie to zdecydowanie lepsze niż np. analogiczne, stosowane w bardziej zaawansowanym systemie B-35.

Na koniec odnotować trzeba jedyną różnicę w tym rozdziale w stosunku do Bagrationa 1944 – pojawił się punkt [14.18], mówiący o tym, że zaopatrzenie nie może biec przez bagna i rzeki (zarówno małe, jak i duże). Przepis sam w sobie dobry, jednak sprawia on, że w niektórych rejonach planszy w ogóle ciężko nacierać, bo napotykamy obszary, gdzie nijak nie da się pociągnąć linii zaopatrzenia, podczas gdy wiadomo, że historycznie tam nacierano.

8) Żetony „Oddech Stalina”
Żetony „Oddech Stalina” to jedna z najważniejszych nowości w grze, mająca zastosowanie tylko do niej (poza Charkowem 1942 przepisów tych nie stosowano nigdzie indziej). Zacznijmy od cytatu z instrukcji, by ukazać jak autor wyobraża sobie funkcjonowanie Armii Czerwonej w roku 1942 i co ów „Oddech Stalina” miałby oddawać (pisownia oryginalna):

16.0 ODDECH STALINA
W Armi Czerwonej roku 1942 dochodziło niejednokrotnie do masowych dezercji w obliczu przeważających sił niemieckich. By temu zapobiec stosowano wielorakie kary dla tych spośród żołnierzy, którzy zostali schwytani po ucieczce (zaznaczam, iż nie było jeszcze wtedy, wsławionych okrucieństwem dla własnych żołnierzy jednostek NKWD). Najczęstszą spośród nich było rozstrzelanie lub też wcielenie do karnych batalionów. Śmiertelność w tych jednostkach wynosiła 97%, a należało w takim batalionie przeżyć przez trzy pełne miesiące by „zmyć z siebie chańbę”. Do takich jednostek trafiali dosłownie wszyscy począwszy od szeregowych (czasami nawet nieświadomych swojego błędu, do dowódców dywizji i korpusów).

[16.1] Zasady ogólne
[16.11] W grze CHARKÓW 1942 tę wszechwładną obecność obawy przed represjami stalinowskimi symuluje żeton „ODDECH STALINA”.

Dalsze przepisy przewidują, że jednostka przykryta „Oddechem Stalina” (do czasu gdy jest przykryta tym żetonem) nie może się w ogóle poruszać, w tym wykonywać ucieczki po walce. To ostatnie oznacza, że w przypadku gdy rezultat walki przewiduje jakiekolwiek efekty typu B1, B2 itd. automatycznie traci ona odpowiednią liczbę poziomów sprawności bojowej.

Nie da się ukryć, że rozumowanie autora odnośnie tego przepisu jest wyjątkowo brzemienne w skutki dla całej gry. Co do tego, jak było naprawdę, już w tym miejscu napiszmy, że jednostki NKWD, które według autora w maju 1942 roku nie istniały, jak najbardziej istniały, co najwyżej ich liczba była mniejsza niż później. I tak np. zaraz po rozpoczęciu niemieckiej inwazji na ZSRR 22 czerwca 1941 r. sformowano trzy dywizje zmotoryzowane NKWD (21, 22, 23) oraz pomniejsze jednostki. Do 17 lipca, na podstawie rozkazu z 29 czerwca 1941 r., sformowano dalsze dywizje NKWD: 243, 244, 246, 247, 249, 250, 251, 252, 254 i 256 Dywizje Strzelców (zachodnia oś strategiczna), 257, 259, 262, 265 i 268 Dywizje Strzelców (północno-zachodnia oś strategiczna), 12, 15, 16, 17 i 26 (Górska) Dywizje Strzelców (południowa oś strategiczna). Wszystkie powyższe jednostki były formacjami NKWD. Na podstawie powyższego widać ile jednostek NKWD było już w 1941 roku. Potem ich liczba tylko wzrastała. Zdarzało się, że jednostki te stały za plecami walczących, „pilnując” ich, zdarzało się też, że w trudnej sytuacji rzucano je do pierwszej linii. Jeśli zaś autor miał na myśli to, że w okolicach Charkowa NKWD nie było, warto wskazać np. 8 Dywizję Zmotoryzowaną w biorącej udział w działaniach pod Charkowem 21 Armii sowieckiej, która była dywizją NKWD. Dywizja ta nie brała udziału w ofensywie, ale jak to NKWD, najprawdopodobniej stała gdzieś na tyłach armii. W czerwcu 1942, z powodu braków na froncie, dywizja ta, wraz z trzema innymi dywizjami zmotoryzowanymi NKWD (9, 10, 11) została przemianowana na „zwykłą” 63 Dywizję Strzelecką i rzucona do pierwszej linii.

Temat przyczyn takiego, a nie innego zachowania się żołnierzy Armii Czerwonej podczas tej operacji jest jednak szeroki. Jaka jest rzeczywiście funkcja „Oddechu Stalina”, postaram się pokazać przy omawianiu scenariuszy „Czerwony grom komunizmu” i „Charków Bolszoj”.

9) Mosty na dużych rzekach
Zasady dotyczące mostów w Charkowie 1942 są bardzo podobne do tych z Bagrationa 1944. Podstawowa różnica to brak możliwości budowy mostów. Mosty można tylko odbudowywać. Przepisy słusznie zlikwidowały automatyczne zniszczenie mostu w chwili, gdy wroga jednostka stanie na polu zawierającym most, jak to było poprzednio w zasadach Bagrationa 1944. Most można zniszczyć, ale nie ma przymusu jego niszczenia. Podobnie jak poprzednio istnieje możliwość zniszczenia mostu przez artylerię oraz lotnictwo. Szansa zniszczenia mostu nieznacznie się zmniejszyła z 1/6 do 1/9 (poprzednio trzeba było wyrzucić raz „6”, obecnie w dwóch kolejnych rzutach „1” lub „2”). Istotne jest natomiast skasowanie występującego w Bagrationie 1944 zakazu podejmowania kilku prób zniszczenia mostu przez artylerię oraz lotnictwo w jednej fazie walki. Procedura odbudowy mostów, począwszy od Bagrationa 1944 bez zmian. Pojawił się natomiast w rozdziale o mostach nowy przepis zakazujący przekraczania dużych rzek w strefie kontroli lotnictwa. Później będzie on miał duże znaczenie w Budapeszcie 1945. W tej grze w praktyce umożliwia on Niemcom „domykanie” okrążenia wojsk sowieckich na przyczółku barwienkowskim za pomocą lotnictwa (z wykorzystaniem bariery, jaką jest rzeka Doniec). W rzeczywistości lotnictwo nie było w stanie odgrywać takiej roli, choćby z tego względu, że w ogóle nie działało w nocy – przez ten czas oddziały sowieckie mogły spokojnie sforsować każdą rzekę.

C. ROZGRYWKA
W tej części recenzji przyjrzymy się poszczególnym scenariuszom. Sporo też będzie o zasadach gry w powiązaniu z realiami historycznymi. Jako że dość obszernie operujemy danymi historycznymi, wypada na wstępie podać źródła. Pierwszorzędną pozycją, na której w głównej mierze się opieraliśmy, jest książka Davida M. Glantza Kharkov 1942 – Anatomy of a Military Disaster Through Soviet Eyes, wydana w 1998 roku. Dalsze pozycje, z których korzystaliśmy to: 1) Andriej Gałuszko, Maksym Kołomyjec, Charków 1942, Warszawa 2004, wyd. Militaria, oraz 2) jej rosyjski pierwowzór tych samych autorów pt. Boj o Charkow, wydany w roku 1999, 3) biblioteka internetowa George’a Nafzigera, zawierająca m.in. zbiór OdB (The Nafziger Collection of Orders of Battle), znajdująca się pod adresem internetowym http://www.cgsc.edu/carl/nafziger.htm , 4) David M. Glantz, Colossus Reborn. The Red Army at Wat, 1941-1943, Kansas 2005. Przy omawianiu pierwszego scenariusza pt. „Czerwony grom komunizmu” przedstawione są także spostrzeżenia dotyczące pozostałych scenariuszy, m.in. dotyczące poprawności planszy. Polecamy więc przeczytać tą część recenzji w całości, w każdym razie nie dotyczy ona jedynie scenariusza pierwszego, ale całej gry.

1. Scenariusz Czerwony grom komunizmu
Na wstępie pozwolę sobie całościowo zacytować dwa fragmenty, by na ich podstawie przeanalizować jak autor wyobraża sobie bitwę pod Charkowem i jaka była w związku z tym jego koncepcja zrobienia tej gry – od tego zaczniemy. Pierwszy fragment pochodzi ze wstępu historycznego do gry, zamieszczonego na pierwszej stronie instrukcji, drugi ze wstępu do pierwszego scenariusza pt. „Czerwony grom komunizmu”. Do urywków tych fragmentów będę się odwoływał bardziej „detalicznie” w dalszej części recenzji (pisownia oryginalna, podkreślenia moje):

Wstęp historyczny do gry
(…) Kolejne walki na tym odcinku frontu rozgorzały 11 maja, kiedy to Rosjanie rozpoczęli nową ofensywę, znacznie potężniejszą niż poprzednia. Wzmocniona 6 Armia dokonała przełamania na odcinku niemieckiej 454 Dywizji Ochrony, wgniatając ją dosłownie w ziemię. Olbrzymie masy wojsk przechodziły przez opuszczone niemieckie pozycje. Ale, o dziwo, do ataku nie wchodziły cały czas dwa bardzo silne Korpusy Pancerne (XXI, XXIII) oraz odwodowa Grupa Operacyjna generała Bobrina. Ta ostatnia składała się ze świeżo sformowanych jednostek piechoty i kawalerii mocno nasyconych przez artylerię. Postępowanie tych związków uwarunkowane było osobistym rozkazem Stalina (w grze symbolizuje to zjawisko przepis Oddech Stalina), który pozwolił ich użyć dopiero w sytuacji uzyskania całkowitego przełamania na froncie. W ten sposób miast iść do ataku radzieckie wojska pancerne stały bezczynnie, przyglądając się jak walczy własna piechota.

Co istotniejsze, nie brały one również udziału w działaniach obronnych w pasie 9 Armii, gdzie do ataku (Operacja FRIEDERICUS I) przystąpiły wojska niemieckie 17 Armii polowej i 1 Armii Pancernej. W trzydniowych walkach rozbiciu uległy wszystkie radzieckie dywizje, znajdujące się w pierwszej linii (Stalin zakazał wykonywania jakichkolwiek manewrów odwrotowych), a Niemcy uzyskali swobodę manewru na tyłach sowieckich armii. W tej sytuacji rozpoczęto przygotowania do wycofania wojsk Armii Czerwonej na wschód, było jednak za późno. (…)

Czerwony grom komunizmu – wprowadzenie do scenariusza
Scenariusz ten ukazuje położenie wojsk niemieckich i rosyjskich w dniu 11 maja – pierwszym dniu ofensywy Armii Czerwonej przeciwko niemieckiej 6 Armii gen. Paulusa. Uderzenie to miały wykonać siły dwóch najsilniejszych armii sowieckich (6 i 28). Zadania wiążące wykonywały armie 21 i 38 i 57. Wszystkie wymienione związki wchodziły w skład Frontu Południowo-Zachodniego pod dowództwem generała Kostienki. Południową flankę uderzenia zabezpieczał Front Południowy pod dowództwem gen. Malinowskiego. (…) Na nieszczęście dla wojsk sowieckich równolegle z ich operacją i Niemcy rozpoczęli swoje uderzenie (operacja FRIEDERICUS I) i to z siłą jekiej nie spodziewał się nikt w dowództwie rdzieckim.

(…)

Gdy Stalin decyduje się na odwrót jest już za późno, większość związków nie istnieje, a te, które jeszcze walczą są mocno uszczuplone. Nie pomagają interwencje odwodów, Niemcy forsują Doniec i rozszerzają włamanie z godziny na godzinę.

Scenariusz 1 – rozstawienie początkowe. Na dalszych zdjęciach ukazujących rozstawienie do scenariuszy 1 i 2, by lepiej było widać dyslokację jednostek, pominięto żetony „Oddech Stalina”

W nawiązaniu do tych fragmentów i innych składników scenariusza (układu żetonów na planszy, czasu wchodzenia posiłków, rozmieszczenia żetonów „Oddech Stalina”, układu samej planszy) wyłania się nam wizja bitwy i zarazem gry, jaką miał autor. W jego rozumieniu operacja zaczęła się 11 maja. Pierwsi zaatakowali Sowieci, którzy dążyli do okrążenia Charkowa i wojsk niemieckiej 6 Armii, znajdujących się w rejonie miasta. Atakowali dwoma zgrupowaniami uderzeniowymi – północnym, którego trzon tworzyła 28 Armia, oraz południowym – które stanowiła głównie 6 Armia. W kluczowym momencie Sowieci zamierzali wprowadzić do walki na południowym odcinku frontu siły odwodowe: XXI i XXIII Korpus Pancerny oraz Grupę Operacyjną gen. Bobrina. Jednak ich wejście do akcji zależało od uzyskania decydującego przełamania przez jednostki pierwszego rzutu. Nad wszystkim czuwać miał towarzysz Stalin, który wydał rozkaz, by wspomnianych jednostek odwodowych nie używać dopóki nie nastąpi decydujące przełamanie. Przełamanie jednak nie nastąpiło, czy też rozkaz nie został przez Stalina wydany, i przez to te odwodowe jednostki nie weszły do działań. A były to nie byle jakie jednostki – dwa korpusy pancerne i odwodowa grupa, posiadająca w swoim składzie – jak sugeruje autor – wiele czołgów i artylerii. Gdyby te jednostki zdołały wejść do akcji, być może los Niemców byłby przesądzony, a tak nacierała tylko piechota. Z kolei sowieccy dowódcy bali się Stalina i dlatego sami nie wydali rozkazu ataku dla tych jednostek.

A co działo się po drugiej stronie barykady? Jak się okazuje, w tym samym czasie Niemcy nie próżnowali, ale tego samego dnia 11 maja (to umiejscowienie czasowe zdarzeń jest bardzo ważne) rozpoczęli swoją ofensywę od strony południowej. Poszło im dużo lepiej niż Sowietom. Ponieważ zły Stalin zakazał broniącej się naprzeciw Niemców 9 Armii cofać się, została ona dość szybko (po 2-3 dniach) pokonana i zniszczona. Niemcy wyszli na tyły armii radzieckich. Była to tzw. operacja „Friedericus I”. Niemcy parli do przodu i w bliżej nieokreślonych okolicznościach zaczęli odcinać Sowietów od zaplecza. Sowieci rozpoczęli wycofywanie swoich wojsk, ale ich działania okazały się spóźnione. Co się działo z północnym skrzydłem sowieckich kleszczy, które miały doprowadzić do zamknięcia Charkowa w okrążeniu, autor niewiele pisze. Z całokształtu jego wywodów wynika jednak, że przyjął, iż nie osiągnęło większych sukcesów, natomiast skrzydło południowe, wskutek niemieckiej ofensywy, musiało rozpocząć odwrót. Na koniec, w kontekście operacji „Friedericus I” i przebiegu działań, istotne jest jak autor wyobrażał sobie oś natarcia niemieckiego z południa, tzn. którędy dokładnie rzecz biorąc ono przebiegało. Z ostatniego zdania wprowadzenia do scenariusza „Czerwony grom komunizmu” wynika, że autor wyobraża sobie iż Niemcy przekroczyli Doniec w okolicy Izjum i dalej nacierali wzdłuż wschodniego brzegu tej rzeki. Utwierdza nas w tym rozmieszczenie jednostek w scenariuszu trzecim („Friedericus I”), ukazującym dalszą fazę operacji. Tam wyjściowe rozmieszczenie jednostek niemieckich jest takie, że zajmują one Izjum, a niemiecka 16 DPanc. znajduje się w całości po wschodniej stronie Dońca, tuż pod tym miastem.

Schemat gry jest więc taki, że obie strony zaczynają jednocześnie swoje działania ofensywne. Założenie jest takie, że dochodzi do swego rodzaju wyścigu – kto pierwszy zrealizuje cele swojej ofensywy. Czy Sowieci pierwsi oskrzydlą Charków, odcinając tym samym znajdujące się wokół miasta siły niemieckiej 6 Armii, czy Niemcy pierwsi odetną Sowietów od zaplecza (i tym samym od zaopatrzenia), okrążając ich południowe zgrupowanie uderzeniowe? Obie strony, szczególnie strona sowiecka, mogą przy tym starać się przeciwdziałać postępom ofensywy przeciwnika, przerzucając na odcinek jego natarcia dodatkowe siły. Tymi siłami, w założeniu, mają być przede wszystkim sowieckie jednostki odwodowe na południu (XXI i XXIII Korpus Pancerny oraz Grupa Bobrina). Gra ma stawiać przed graczem sowieckim w 2-3 etapie (począwszy od tych etapów jednostki odwodowe mogą się poruszać, wcześniej przykryte są „Oddechem Stalina”) taki dylemat: czy jednostki te rzucić do ataku, czy też wzmacniać nimi obronę, i jak rozdzielić te siły tzn. ile skierować w którym kierunku. Autor starał się przy tym limitować możliwość wzmacniania sił na odcinkach ofensywy obu stron. Szczególne znaczenie ma tu odcinek, na którym będą atakować Niemcy (od południa). Z kolei Niemcy stają przed podobnymi dylematami co Sowieci – także mają zgromadzone pod Charkowem spore siły (dwie dywizje pancerne i dywizję piechoty) i już w pierwszym etapie muszą zdecydować gdzie je przerzucić, by wzmocnić obronę. Ich linie obronne są bowiem dość słabe i podatne na przełamanie. Przewaga Sowietów w początkowych etapach ma w założeniu doprowadzić do przerwania frontu niemieckiego na południu i zarysowania bardzo manewrowej sytuacji, która w przypadku wprowadzenia w ten rejon walk sowieckich odwodów pancernych (wielokrotnie już wspominane XXI i XXIII Korpus Pancerny oraz Grupa Bobrina) powinna dać Sowietom, z uwagi na ich mobilność, wyraźną przewagę.

Rozstawienie początkowe – sektor 21 i 28 Armii sowieckiej. Widać, że 21 Armia nie za bardzo ma jak nacierać na swoim odcinku frontu, ponieważ dwie z trzech posiadanych przez nią jednostek są zmechanizowane i jako takie nie mają jak przekroczyć dużej rzeki, a zasady gry nie przewidują możliwości budowy mostu przez sztab armii. W rzeczywistości armia ta osiągnęła największe postępy terenowe. Na odcinku 28 Armii widzimy gęsto „napakowany” front. W rzeczywistości połowa z umieszczonych tam dywizji stała w odwodach albo w ogóle nie brała udziału w walkach. Do walki może też włączyć się od pierwszego etapu stojący pod Wołczańskiem III Korpus Kawalerii Gwardii, zwiększając jeszcze stopień koncentracji sił. Brak z kolei brygad pancernych 28 Armii, które od początku wspierały natarcie pierwszorzutowych dywizji strzelców

Tyle teoria tzn. założenia gry, jakie dadzą się odczytać z wprowadzeń, rozmieszczenia sił na planszy, czasu ich wkraczania do akcji i innych zastosowanych rozwiązań. A jak to było naprawdę? Czy rzeczywiście przebieg tej bitwy był taki, jak wyobraża ją sobie autor? Zacznijmy od zweryfikowania jego wywodów zawartych w cytowanych fragmentach. Postaram się to uczynić w punktach.

1) Kolejne walki na tym odcinku frontu rozgorzały 11 maja, kiedy to Rosjanie rozpoczęli nową ofensywę, znacznie potężniejszą niż poprzednia.
Zacząć wypada od tego, że ofensywa sowiecka rozpoczęła się nie 11 maja, ale 12 maja.

2) Wzmocniona 6 Armia dokonała przełamania na odcinku niemieckiej 454 Dywizji Ochrony, wgniatając ją dosłownie w ziemię. Olbrzymie masy wojsk przechodziły przez opuszczone niemieckie pozycje.
Przede wszystkim Sowietom nie udało się w całej operacji uzyskać decydującego przełamania, a już na pewno nie było takich sytuacji, że Niemcy opuszczali swoje pozycje (tutaj dużo zależy jeszcze co dokładnie rozumiemy pod tym pojęciem). Niemcy po sforsowaniu pierwszego pasa obrony, prowadząc cały czas walkę, cofnęli się z czasem na dalsze pasy obrony, co jest działaniem zupełnie naturalnym wobec znacznej przewagi przeciwnika.

3) Ale, o dziwo, do ataku nie wchodziły cały czas dwa bardzo silne Korpusy Pancerne (XXI, XXIII) oraz odwodowa Grupa Operacyjna generała Bobrina.
Trudno zgadnąć skąd określenie XXI i XXIII Korpusów Pancernych jako bardzo silne. Raczej były to standardowe korpusy pancerne. „Odwodowa Grupa Operacyjna generała Bobrina”, po pierwsze nie była wcale odwodowa, bo była jednostką pierwszorzutową i od początku brała udział w operacji, co więcej osiągnęła w niej największe sukcesy terenowe, ostatecznie docierając pod Krasnograd i przejściowo okrążając miasto – ważną bazę zaopatrzeniową Niemców. Po drugie, jej dowódca nazywał się Bobkin, a nie Bobrin, a więc była to Grupa Bobkina. Po trzecie, była to Grupa Armijna a nie „Operacyjna” (miała status analogiczny do armii i równie samodzielne zadania i cele operacyjne).

4) Ta ostatnia składała się ze świeżo sformowanych jednostek piechoty i kawalerii mocno nasyconych przez artylerię.
Jednostki wchodzące w skład Grupy Bobkina, z wyjątkiem 270 Dywizji Strzeleckiej (sformowanej w styczniu 1942 r.), trudno uznać za „świeżo sformowane”, zwłaszcza na tle innych jednostek biorących udział w operacji, formowanych często na 1-3 miesięcy przed jej przeprowadzeniem. Wręcz przeciwnie, np. VI Korpus Kawalerii stanowił jedną z najbardziej doświadczonych jednostek (związków taktycznych). Trudno także mówić o silnym nasyceniu artylerią, gdy Grupa Bobkina posiadała wszystkiego 3 pułki artylerii.

5) Postępowanie tych związków uwarunkowane było osobistym rozkazem Stalina (w grze symbolizuje to zjawisko przepis Oddech Stalina), który pozwolił ich użyć dopiero w sytuacji uzyskania całkowitego przełamania na froncie. W ten sposób miast iść do ataku radzieckie wojska pancerne stały bezczynnie, przyglądając się jak walczy własna piechota.
Postępowanie jednostek odwodowych uwarunkowane było rozkazem dowódcy Kierunku Południowo-Zachodniego i zarazem Frontu Południowo-Zachodniego (Kierunek to wyższy od Frontu związek operacyjny; i tak w skład Kierunku Południowo-Zachodniego wchodziły dwa Fronty: Południowo-Zachodni i Południowy) marszałka Timoszenki. To marszałek w ten sposób ustalił kolejność wchodzenia jednostek do walki, co więcej, to on właśnie w decydującej chwili przesunął moment wejścia do walki korpusów pancernych, wyznaczając dalszą rubież, po osiągnięciu której mogą być one wprowadzone do działań. Stalin był daleko i nie oddziaływał bezpośrednio na bieg tej operacji, a przynajmniej nie w takim stopniu, jak to usiłował mu przypisać autor gry, tworząc mityczną instytucję o nazwie „Oddech Stalina”. Wreszcie na koniec dodajmy, że ostatecznie obu korpusom pancernym i jednostkom odwodowym wydano rozkaz wejścia do akcji, lecz nie zdołały one efektywnie go wykonać (opóźnienia w dotarciu do rejonów, z których miano wyprowadzić natarcie, trudności spowodowane przez zabagnione rzeczki, przecinające oś natarcia, na których Niemcy pozrywali mosty). Rozwijająca się niemiecka kontrofensywa sprawiła, że wkrótce oba zgrupowania pancerne wycofano i tak powstało wrażenie jakoby w ogóle nie wzięły udziału w walce.

6) Co istotniejsze, nie brały one również udziału w działaniach obronnych w pasie 9 Armii, gdzie do ataku (Operacja FRIEDERICUS I) przystąpiły wojska niemieckie 17 Armii polowej i 1 Armii Pancernej.
Plan operacji „Friderikus I” zakładał uderzenie z dwóch stron: od strony Charkowa, czyli z północy, i z południa czyli z rejonu, z którego potem wyszło natarcie, które rozstrzygnęło losy operacji. Pierwotnie planowano natarcie wzdłuż wschodniego brzegu rzeki Doniec, jednak ostateczny wariant operacji zakładał natarcie wzdłuż jej brzegu zachodniego. Zdecydowano się na taką modyfikację, z uwagi na to, że duża rzeka, jaką był Doniec, mogła osłonić podczas natarcia wschodnią flankę atakujących wojsk. Po zapoznaniu się z tym planem, Hitler i gen. Franz Halder zaczęli nalegać na sporządzenie drugiego, który ostatecznie otrzymał nazwę „Friderikus II”. Zakładał on uderzenie wzdłuż wschodniego brzegu Dońca, znacznie głębiej niż pierwotny „Friderikus I”. Do tego trzeba było jednak przegrupować duże siły na wschód, co opóźniło realizację tych zamierzeń. Były więc dwa plany „Friderikus I” i „Friderikus II”, przy czym pierwszy z nich opracowano w dwóch wariantach (I – atak wzdłuż wschodniego brzegu, II – atak wzdłuż zachodniego brzegu). Pierwszy wariant „Friderikusa I” zarzucono. Został wariant drugi i plan „Friderikus II”. Co istotne, oba plany charakteryzowały się tym, że przewidywały natarcie z dwóch stron. Tymczasem operacja, która historycznie miała miejsce, ograniczyła się tak naprawdę do natarcia tylko z południa, czyli tylko z jednej strony. Wojska stojące pod Charkowem były długo zaangażowane w walki z 21, 28 i 38 Armiami sowieckimi oraz w obronę na południu przed oskrzydleniem przez 6 Armię sowiecką. W związku z tym domknęły one jedynie, w ostatniej chwili, pierścień okrążenia w stosunku do wojsk sowieckich znajdujących się na przyczółku wokół Barwienkowa. Operacja nie została więc rozegrana według żadnego z wariantów planu „Friderikus I” ani tym bardziej „Friderikus II”, choć końcowe efekty były zgodne z założeniami „Friderikusa I” w wariancie drugim: okrążono wroga posuwając się wzdłuż zachodniego brzegu Dońca. Z przytoczonego wyżej fragmentu widać, że autor nie do końca te kwestie rozróżnia i utożsamia operację „Friderikus I” (a ściślej „plan operacji”) z atakiem samego południowego zgrupowania niemieckiego. Zainteresowanych dokładniejszymi informacjami odsyłam do: David M. Glantz, Kharkov 1942 – Anatomy of a Military Disaster Through Soviet Eyes, New York 1998, s. 35-36.

7) W trzydniowych walkach rozbiciu uległy wszystkie radzieckie dywizje, znajdujące się w pierwszej linii (Stalin zakazał wykonywania jakichkolwiek manewrów odwrotowych), a Niemcy uzyskali swobodę manewru na tyłach sowieckich armii.
Nieprawdą jest stwierdzenie, że to Stalin zakazał wykonywania jakichkolwiek manewrów odwrotowych wojskom stojącym w pierwszej linii i upatrywanie w tym głównej przyczyny klęski. Klęska nastąpiła wskutek szybkiego przeskrzydlenia sił sowieckich oraz paraliżu dowództwa 9 Armii, które nie wydało w odpowiednim czasie rozkazów do przegrupowania, z kolei potem Niemcy wyszli na tyły i dla części oddziałów było już za późno. Mimo to szereg jednostek 9 Armii, choć mocno uszczuplonych, uratowało się, przedostając się na wschodni brzeg Dońca.

8) Scenariusz ten ukazuje położenie wojsk niemieckich i rosyjskich w dniu 11 maja – pierwszym dniu ofensywy Armii Czerwonej przeciwko niemieckiej 6 Armii gen. Paulusa.
Tutaj mamy potwierdzenie, że autor sądzi, iż pierwszym dniem ofensywy sowieckiej był 11 maja.

9) Uderzenie to miały wykonać siły dwóch najsilniejszych armii sowieckich (6 i 28). Zadania wiążące wykonywały armie 21 i 38 i 57. Wszystkie wymienione związki wchodziły w skład Frontu Południowo-Zachodniego pod dowództwem generała Kostienki. Południową flankę uderzenia zabezpieczał Front Południowy pod dowództwem gen. Malinowskiego.
Autor znów wszystko pomieszał. Sowieckie Armie 6, 21, 28 i 38 wchodziły w skład Frontu Południowo-Zachodniego, zaś 9, 37 i 57 Armia w skład Frontu Południowego. Fronty Południowo-Zachodni i Południowy wchodziły w skład Kierunku Południowo-Zachodniego. Dowódcą Kierunku Południowo-Zachodniego i jednocześnie dowódcą Frontu Południowo-Zachodniego był marszałek Timoszenko, a dowódcą Frontu Południowego gen. Malinowski. Wspomniany generał Kostienko był członkiem dowództwa Kierunku Południowo-Zachodniego. W dalszej fazie operacji, dn. 19 maja 1942, powołana została Grupa Armijna generała Kostienki, która składała się głównie z jednostek byłej Grupy Armijnej gen. Bobkina (przejęła też jej sztab). Powołano ją w związku ze śmiercią Bobkina i zmianą zadań operacyjnych (i rozwiązaniem jego Grupy Armijnej), spowodowaną niemiecką kontrofensywą. Wtedy to pojawia się jako samodzielny dowódca generał Kostienko. Nigdy nie był on jednak w czasie tej operacji dowódcą Frontu Południowo-Zachodniego. Wreszcie odnośnie wspomnianych zadań wiążących, wykonywanych przez 21, 38 i 57 Armię, to należy wspomnieć, że Armie 21 i 38 miały brać udział w ofensywie, wspierając uderzenie 28 Armii, nie zaś prowadzić jedynie działania wiążące.

10) Na nieszczęście dla wojsk sowieckich równolegle z ich operacją i Niemcy rozpoczęli swoje uderzenie (operacja FRIEDERICUS I) i to z siłą jekiej nie spodziewał się nikt w dowództwie rdzieckim.
Tutaj, jak widać, autor uważa, że natarcie niemieckie rozpoczęło się równolegle z sowieckim, czyli 11 maja (w grze Niemcy też mogą nacierać od 11 maja). Tymczasem atak niemiecki nastąpił dopiero 17 maja (sowiecki 12 maja). Między początkiem sowieckiej ofensywy a niemieckiej kontrofensywy było zatem 5 dni różnicy. Powyższe wnioski co do rozumowania autora potwierdza rozstawienie wojsk w grze. Oddziały niemieckie, które w rzeczywistości powinny pojawić się dopiero 17 maja, są już dostępne 11 maja. Tymczasem de facto większość jednostek, które przeprowadziły udane natarcie z południa, powinna się pojawić właśnie wtedy, tzn. 17 maja. Są to takie jednostki jak np. 16 Dywizja Pancerna, historycznie najsilniejsza niemiecka jednostka pancerna w tym rejonie walk.

11) Gdy Stalin decyduje się na odwrót jest już za późno, większość związków nie istnieje, a te, które jeszcze walczą są mocno uszczuplone. Nie pomagają interwencje odwodów, Niemcy forsują Doniec i rozszerzają włamanie z godziny na godzinę.
Z tego fragmentu po raz kolejny widzimy, że autor nie do końca zapoznał się z przebiegiem operacji. Sądzi on bowiem, że Niemcy przedarli się przez Doniec koło miasta Izjum i następnie nacierali wzdłuż wschodniego brzegu. Potwierdzałoby to rozstawienie sił niemieckich do scenariusza trzeciego („Friedericus I”), którego początek założono na 21 maja, a zatem ma on pokazywać dalszą fazę operacji. Siły niemieckie kontrolują w tym scenariuszu miasto Izjum. Stoi tam najsilniejsza niemiecka jednostka – 16 Dywizja Pancerna. Wynikałoby z tego, że autor sądził, iż Niemcy realizowali historycznie scenariusz zbliżony do operacji „Friderikus I” w wariancie pierwszym (patrz wcześniejsze uwagi w punkcie 6), czyli natarcie wzdłuż wschodniego brzegu Dońca, bądź „Friderikus II”. Potwierdzałyby to także dalsze dane, w szczególności sposób wprowadzania w grze posiłków – zza wschodniej krawędzi planszy. Wygląda to tak, jakby te posiłki miały się pojawiać na trasie marszu Niemców, co następnie miało prowadzić do zawiązywania się ciekawych z grywalnościowego punktu widzenia sytuacji, m.in. poprzez ciągłe zmienianie układu sił między stronami. W rzeczywistości Niemcy nigdy nie kontrolowali podczas trwania tej operacji Izjum. Żadna jednostka niemiecka nie przeprawiła się w tym rejonie przez Doniec, a 16 Dywizja Pancerna nacierała w zupełnie innym miejscu. Należy tu jeszcze raz podkreślić, że Niemcy nacierali wzdłuż zachodniego brzegu Dońca, a nie wschodniego. Zainteresowanych dokładniejszymi informacjami ponownie odsyłam do: David M. Glantz, Kharkov 1942 – Anatomy of a Military Disaster Through Soviet Eyes, New York 1998, s. 35-36. Na koniec należy wspomnieć, że to nie Stalin (a przynajmniej nie tylko on) podjął decyzję o rozpoczęciu odwrotu, ale marszałek Timoszenko, jego wierny podwładny, któremu Stalin bardzo ufał – na tyle, że niemal do końca wierzył, iż uda mu się odnieść sukces, dając mu w tamtych dniach wielki kredyt zaufania.

Rozstawienie początkowe – odwody 6 Armii gen. Paulusa. To gdzie zostaną skierowane decyduje w znacznym stopniu o przebiegu rozgrywki

Jak już, choćby z powyższego, widać, gra mocno odbiega od realiów historycznych. Pójdźmy dalej, porównując dane zawarte w grze z tym co można znaleźć w literaturze historycznej. I tak, jeśli chodzi o OdB występujący w grze, wydaje się, że odnośnie strony sowieckiej:
- w 21 Armii sowieckiej nie powinno być 8 Dywizji Zmotoryzowanej (nie brała ona udziału w operacji, dodać można że była to dywizja NKWD). Zdecydowanie zbyt późno pojawiają się 76 i 293 Dywizje Strzeleckie (15 i 25 maja). Brały one udział w ofensywie od początku.
- w 28 Armii sowieckiej nie powinno być 1 Brygady Zmotoryzowanej. Zdecydowanie zbyt późno pojawiają się 57, a zwłaszcza 90 Brygada Pancerna. Brały one udział w ofensywie niemal od początku, tymczasem wg toru uzupełnień wchodzą 21 i 28 maja. W ogóle brakuje 84 Brygady Pancernej (ani w wykazie rozstawienia jednostek do scenariusza, ani na torze uzupełnień ona nie występuje).
- III Korpus Kawalerii Gwardii, podporządkowany 28 Armii, jest gotowy do użycia począwszy od pierwszego dnia ofensywy, tymczasem Sowieci zdołali go skoncentrować i był gotowy do podjęcia działań dopiero 14-15 maja.
- w 38 Armii sowieckiej, w ramach XXII Korpusu Pancernego brakuje 133 Brygady Pancernej (nie występuje ani w wykazie rozstawienia jednostek do scenariusza, ani na torze uzupełnień). Występują natomiast 22 i 23 Brygady Zmotoryzowane oraz 62 Dywizja Kawalerii, których w składzie tej armii być nie powinno.
- w 6 Armii sowieckiej zamiast 237 Dywizji Strzeleckiej powinna być 337 Dywizja Strzelecka. Ponadto 5 Brygada Pancerna Gwardii została błędnie przesunięta do XXI Korpusu Pancernego.
- II Korpus Kawalerii, który od początku znajdował się na występie barwienkowskim, w centrum, koło pozycji XXI i XXIII Korpusu Pancernego, pojawia się w grze dopiero 18 i 19 maja w ramach uzupełnień, jednak bez 62 Dywizji Kawalerii, która wchodziła w jego skład (w grze wchodzi w skład 38 Armii).
- Nie uwzględniono także trzech samodzielnych batalionów pancernych (były to wydzielone, silne jednostki uderzeniowe, wyposażone wyłącznie w czołgi KW), stanowiących rezerwę Frontu Południowo-Zachodniego i stojących na tyłach 6 Armii – były to 71, 92 i 132 Samodzielne Bataliony Pancerne, zajmujące pozycje wyjściowe na tyłach 6 Armii, mniej więcej tam gdzie stały XXI i XXIII Korpusy Pancerne oraz II Korpus Kawalerii. Sądzę, że należało je „złożyć” w jeden oddział i w ten sposób uwzględnić.
- w 57 Armii sowieckiej w rozstawieniu jednostek do scenariusza błędnie wymieniono 270 Dywizję Strzelecką, wchodzącą w skład Grupy gen. Bobkina, w której składzie jest też wymieniona po raz drugi (są też dwa żetony tej dywizji).
- w 9 Armii sowieckiej występuje 66 Dywizja Kawalerii, której w składzie tej armii nie było (nie było jej również w składzie żadnego z walczących w tym rejonie korpusów kawalerii). Brakuje za to 333 i 335 Dywizji Strzeleckich (występują w składzie 37 Armii). Dodamy jeszcze, chociaż tutaj sami mamy wątpliwości, że wymieniana jest w składzie 9 Armii, jako aktywnie uczestniczącą w walkach, 216 Dywizja Strzelecka. Na mapach Glantz nie podaje jednak nigdzie jej dyslokacji.
- V Korpus Kawalerii, który od początku znajdował się na występie barwienkowskim, za pozycjami 9 Armii, pojawia się w grze dywizjami (brygadami) dopiero 12, 13, 14 i 16 maja, wchodząc zza wschodniej krawędzi planszy.
- Brakuje zupełnie 242 Dywizji Strzeleckiej i 114 Brygady Pancernej. Były to jednostki przysłane z rezerwy Stawki. Pojawiły się w rejonie mostu pod Waliklieją (Bałaklieją, Bałakleją) 14-15 maja, gdzie wzięły udział w działaniach ofensywnych.
- Brakuje zupełnie 3 i 15 Brygady Pancernej. Obie pojawiły się jako wsparcie 9 Armii na jej odcinku, po wschodniej stronie Dońca, koło 18 maja. Wraz z nimi pojawiła się, również nieuwzględniona, 296 Dywizja Strzelecka.
- Brakuje 278 Dywizji Strzelców. Weszła do działań 23 maja w sektorze 38 Armii.

Po stronie niemieckiej, w ramach samego OdB, wskazać można następujące błędy:
- Brak w ogóle węgierskiej 108 Dywizji Lekkiej, walczącej w rejonie na południowy-zachód od Żmijewa, natomiast w rejonie przez nią zajmowanym występuje dwupułkowa 103 Dywizja Lekka, której tam nie było.
- 113 Dywizja Piechoty (trzypułkowa) została dywizją lekką i jest w całości zmotoryzowana.
- Brak rumuńskiej 2 Dywizji Piechoty.
- Brak KG Gollwitzer. Stworzona ona została z sił dwóch pułków 88 Dywizji Piechoty. Pojawia się 19 i 20 maja w rejonie miasta Murom, na zachód od Wołczańska, gdzie bierze udział w akcjach ofensywnych.
- W XXIX Korpusie Armijnym brakuje 57 Dywizji Piechoty (nie ma jej w wykazie rozstawienia jednostek do scenariusza ani na torze uzupełnień).
- W XXXXIV Korpusie Armijnym brakuje 68 i 295 Dywizji Piechoty.
- W uzupełnieniach na 12 maja pojawia się 169 Dywizja Piechoty, zaś 13 maja 158 Dywizja Piechoty – w rzeczywistości obie nie brały udziału w walkach.
- W walkach podczas tej operacji nie brała udziału występująca w grze 5 Dywizja Piechoty.
- Na głównym odcinku uderzenia sowieckiego od południa, w rejonie 454 Dywizji Ochrony, działało kilka samodzielnych batalionów o łącznej sile 1-2 pułków. Przy początkowej mizerii jednostek niemieckich na tym odcinku wydają się one nie bez znaczenia.
- Autor pomylił także numerację niemieckich korpusów – w wykazie rozstawienia jednostek do scenariusza występują XXXIV i XXXXIX Korpusy, w rzeczywistości występowały XXIX i XXXXIV Korpusy.
- W wykazie rozstawienia jednostek do scenariusza błędnie oznaczono 60 Dywizję Zmotoryzowaną jako dywizję lekką.

Rozstawienie początkowe – północna część sektora 38 Armii sowieckiej. Brak na planszy rzeki, która płynęła na zachód od Dońca, zniekształca znacznie sytuację taktyczną. Sowiecki XXII Korpus Pancerny stał bardziej na południe, po drugiej stronie rzeki Wielki Barłuk. Przy powyższych pozycjach wyjściowych jego użycie ofensywne zostało mocno ograniczone

Niekiedy zmiany te mają poważne konsekwencje, bo okazuje się, że tam gdzie na froncie była luka, w rzeczywistości znajdowała się nieuwzględniona przez autora dywizja, co poważnie zmienia obraz gry. Często znaczenie ma też dyslokacja oraz terminarz wejścia do działań, które w wielu przypadkach również są błędne. Po stronie sowieckiej dotyczy to następujących jednostek:
- na odcinku 21 Armii najbardziej na południe znajdowała się 10 Brygada Pancerna, a nie 227 Dywizja Strzelecka.
- na odcinku 28 Armii błędnie umieszczono m.in. 13 Dywizję Strzelców Gwardii. Znajduje się ona na północnej flance ugrupowania 28 Armii, podczas gdy w rzeczywistości znajdowała się na południowej, dokładnie po przeciwnej stronie. Jeśli chodzi o pozostałe jednostki, są one także przemieszane m.in. wskutek tego, że do pierwszej linii autor włączył jednostki, które w rzeczywistości stały w drugim rzucie (38 i 162 Dywizja Strzelecka, 6 Brygada Pancerna Gwardii). Sektor 28 Armii jest przesunięty w stosunku do obszaru, który historycznie obejmował.
- na odcinku 38 Armii, idąc od północy, pozycje powinny zajmować: 226 Dywizja Strzelecka, 36 Brygada Pancerna, 124 Dywizja Strzelecka, 13 Brygada Pancerna, 133 Brygada Pancerna (w drugiej linii, w zasadzie poza planszą), 81 Dywizja Strzelecka, 300 Dywizja Strzelecka, wydzielone jednostki strzelców – w okolicach Artiemowki, 199 Dywizja Strzelecka, 304 Dywizja Strzelecka, 71 Samodzielny Batalion Pancerny, 277 i 343 Dywizja Strzelecka – w drugiej linii za 199 i 304 Dywizją Strzelecką (277 DStrz. w zasadzie wypada poza planszą). Tymczasem w grze mamy następującą dyslokację jednostek: 23 Brygada Zmotoryzowana (w ogóle nie było jej w składzie 38 Armii), 199 Dywizja Strzelecka, 300 Dywizja Strzelecka, XXII Korpus Pancerny (dwie brygady) skoncentrowany za 300 Dywizją Strzelecką po północnej stronie rzeki Wielki Barłuk, 81 Dywizja Strzelecka, 226 Dywizja Strzelecka, 62 Dywizja Kawalerii (w ogóle nie było jej w składzie 38 Armii), 124 Dywizja Strzelecka, 22 Brygada Zmotoryzowana (w ogóle nie było jej w składzie 38 Armii) i przy moście na Dońcu 304 Dywizja Strzelecka.
- całkowicie błędne jest rozmieszczenie w grze Grupy Armijnej Bobkina w odwodzie, kiedy w rzeczywistości stała ona w pierwszej linii. Autor załatał ten sektor jednostkami kolejnej w szyku 6 Armii, wskutek czego jej rozstawienie jest także w większości błędne. Grupa Bobkina jest dodatkowo przykryta żetonem „Oddech Stalina”, który nie pozwala jej użyć do działań ofensywnych w pierwszym etapie gry. Powoduje to m.in. niemal dwukrotne zwiększenie odcinka frontu obsadzanego przez 6 Armię, co wydatnie „rozwadnia” jej siły.
- Jednostki pancerne 6 Armii: 37, 38 i 48 Brygada Pancerna przykryte są żetonem „Oddech Stalina” i unieruchomione do 14 maja, co też częściowo mija się z prawdą, jako że dwie z tych brygad (38 i 48) walczyły aktywnie od pierwszego dnia operacji. Ponadto jednostki te całkowicie błędnie umieszczono na wschodnim brzegu Dońca, tymczasem ich pozycje wyjściowe znajdowały się w sektorze działania 6 Armii. 38 i 48 Brygada Pancerna od początku stały w pierwszym rzucie, a 37 Brygada Pancerna w odwodzie, wraz ze 103 i 248 Dywizjami Strzeleckimi.
- na odcinku 57 Armii, idąc od wschodu (czyli od strony 9 Armii), stoją w grze: 270 Dywizja Strzelecka, 14 Dywizja Strzelców Gwardii, 317 Dywizja Strzelecka. W rzeczywistości stały tam: 351, 99 i 317 Dywizje Strzeleckie, zaś 14 Dywizja Strzelców Gwardii znajdowała się z tyłu, w odwodzie. Dalej, idąc ku zachodowi (a dokładniej południowemu-zachodowi), na planszy znajdziemy 99, 150 i 351 Dywizje Strzeleckie, tymczasem historycznie stała tam jedynie 150 Dywizja Strzelecka, dalej na północny-zachód znajdowały się już pozycje Grupy Armijnej gen. Bobkina.
- w 9 Armii sowieckiej wszystkie jednostki piechoty i kawalerii, poza 51 Dywizją Strzelecką, stoją nieprawidłowo. I tak, idąc od zachodu stały: 341, 106, 349, 335, 51 i 333 Dywizje Strzeleckie, zaś 78 Brygada Strzelecka po wschodniej stronie Dońca. Tymczasem w grze mamy, idąc od zachodu: 349 Dywizję Strzelecką, wraz z którą na jednym polu stoi 78 Brygada Strzelecka, 66 Dywizję Kawalerii (w ogóle nie było jej w składzie 9 Armii), 106, 51 i 341 Dywizje Strzeleckie. Dyslokacja brygad pancernych 9 Armii z grubsza prawidłowa.

Po stronie niemieckiej nieprawidłowa jest dyslokacja oraz terminarz wejścia do działań następujących jednostek:
- 168 Dywizja Piechoty – nie było jej wyjściowo na skrajnej lewej flance Niemców. Pojawiła się w rejonie walk dopiero 14-15 maja. Potem walczyła na odcinku między 79 a 294 Dywizją Piechoty. Częściowo w miejscu tym, na północ od 79 Dywizji Piechoty, ale już w rejonie Biełgorodu, czyli na obszarze znajdującym się poza planszą gry, stała 75 Dywizja Piechoty. Ta ostatnia pojawia się w rejonie walk odwzorowanym w grze po 16 maja.
- 71 Dywizja Piechoty znajdowała się na początku ofensywy nie w Charkowie, ale w rejonie na południe od Żmijewa i Czugujewa, czyli mniej więcej w rejonie północnej części rubieży zajmowanej przez 44 Dywizję Piechoty.
- 113 Dywizja Piechoty stała znacznie bliżej pozycji 454 Dywizji Ochrony, nie w samym Krasnogradzie.
- 305 Dywizja Ochrony, która pojawia się 14 maja na południe od Krasnogradu, w rzeczywistości początkowo zmierzała transportami kolejowymi do Charkowa, ale później przekierowano ją, zanim jeszcze dotarła do Charkowa, częściowo na Krasnograd, a częściowo na pozycje 62 Dywizji Piechoty, więc po części dyslokacja dywizji w grze i czas jej wejścia są nieprawidłowe.
- Zła jest dyslokacja jednostek rumuńskich – idąc od północy powinny zajmować pozycje: 4, 1 i 2 Dywizja Piechoty, tymczasem zajmują pozycje, idąc od północy: 1, 2 i 4 Dywizje Piechoty.
- Rumuńska 4 Dywizja Piechoty stała bardziej na północ, na flance VI Korpusu rumuńskiego, za rzeczką – tam gdzie w grze stoi sztab niemieckiego VIII Korpusu. Generalnie cały front był przesunięty na północ. W rejonie 454 Dywizji Ochrony znajdowały się wspierające ją samodzielne bataliony.
- Idąc dalej wzdłuż południowego skrzydła niemieckiego, na wschód od 20 rumuńskiej Dywizji Piechoty 12 maja (pierwszy dzień sowieckiej ofensywy) znajdowały się jedynie: 1 Dywizja Górska, 14 Dywizja Pancerna, 60 Dywizja Zmotoryzowana (w pierwszej linii tylko jeden pułk), 100 Dywizja Lekka, 97 Dywizja Lekka, wydzielone oddziały 68 Dywizji Piechoty, 257 Dywizja Piechoty, oraz na tyłach w rejonie Kramatorska 101 Dywizja Lekka i wydzielone oddziały 389 Dywizji Piechoty. Reszty jednostek niemieckich rozmieszczonych przez autora w tym rejonie tam po prostu nie było, z kolei część z obecnych była przed 17 maja wycofywana na tyły w celu zaabsorbowania uzupełnień i przygotowania do planowanej ofensywy.

Rozstawienie początkowe – wschodnia część sektora 6 Armii sowieckiej. Zastanawiająca luka w niemieckiej linii frontu wzdłuż Dońca, naprzeciw 253 Dywizji Strzeleckiej. Właściwie, gdyby nie groźba wyjścia przeciwnika na tyły, Sowieci mogą spokojnie przejść przez tę wyrwę. W rzeczywistości stała tam węgierska 108 Dywizja Lekka. Niewielka liczba sowieckich dywizji utrudnia tutaj prowadzenie natarcia, z uwagi na zajmowany przez przeciwnika teren (wzgórza)

Na tym nie koniec. Można przedstawić podobną listę błędów dotyczącą składu dywizji (numerów pułków jakie wchodziły w ich skład) czy dyslokacji poszczególnych pułków, szczególnie w ramach dywizji niemieckich. Częściowo wrócimy do tego przy omawianiu poprawionej wersji tego scenariusza, która ukazała się później, tutaj nie chcielibyśmy już zanudzać czytelników.

Odrębny problem, który dotychczas w uwagach do OdB i dyslokacji pominęliśmy, stanowi artyleria. Po stronie sowieckiej, historycznie miała miejsce taka sytuacja, że część przeznaczonych do operacji pułków artylerii nie dotarła przed jej rozpoczęciem na pozycje ogniowe i nie wzięła w niej udziału. Dalsza część dotarła trochę później. Przyczyny tkwiły w słabej organizacji przemarszów i koordynacji ruchów wojsk przez dowództwa, a także wiązały się z czynnikami obiektywnymi, jak pogoda (silne opady w okresie poprzedzającym ofensywę i będące ich skutkiem rozmiękłe drogi), niewielka przepustowość mostów na Dońcu, przez które musiały przejść jednostki mające wspierać sowiecką 6 Armię. Autor nie wdawał się w grze w szczegółowe oddawanie struktur artylerii. Biorąc pod uwagę jak poradził sobie z jednostkami liniowymi, może to i lepiej. Natomiast również od strony ilościowej można wskazać, że 6 Armię wspierało efektywnie 11 pułków artylerii i moździerzy, 28 Armię – 9 pułków, zaś 38 Armię – 6 pułków (pominęliśmy w wyliczeniu pułki artylerii przeciwpancernej, ponadto zliczaliśmy efektywną siłę w przypadku gdy np. z dwóch pułków brało udział po jednym batalionie (dywizjonie), liczyliśmy je jako jeden pułk). Tymczasem w grze, według rozpiski do scenariusza pierwszego, 6 Armia ma wyjściowo 3 jednostki artylerii, 28 Armia – 1 jednostkę artylerii, zaś 38 Armia aż 5 jednostek artylerii. Można to zestawiać z dalszymi jednostkami sowieckimi, np. Grupa Bobkina, która w grze posiada 1 jednostkę artylerii, miała w rzeczywistości przydzielone zaledwie 3 pułki artylerii. Widać więc, że autor rozdzielał artylerię sowiecką zupełnie dowolnie.

Po stronie niemieckiej, w odniesieniu do artylerii występuje inny problem: całkowite pominięcie artylerii w dywizjach piechoty. Jednocześnie autor przyznał po jednostce artylerii każdej dywizji pancernej i zmotoryzowanej, czyli generalnie jednostkom szybkim. Celem takiego postępowania było zapewne zwiększenie ich siły i tym samym manewrowości działań w grze. W rzeczywistości pułk artylerii niemieckiej w każdej z dywizji piechoty miał w tym okresie etatowo 48 dział (36 dział 105 mm i 12 dział 150 mm), z kolei pułk artylerii w dywizji pancernej etatowo 36 dział (24 działa 105 mm i 12 dział 150 mm). Artyleria każdej z dywizji piechoty była więc silniejsza niż każdej z dywizji pancernych. W grze pominięto ją całkowicie, co wypacza siłę i wartość bojową dywizji piechoty.

Nie do końca dobrze oddano także siłę pomocniczego rodzaju wojsk jakim jest lotnictwo. W grze występuje ono w postaci maksymalnie czterech umownych jednostek lotniczych, które mogą wspierać walkę, wykonywać samodzielne ataki bądź oddziaływać na ruch oddziałów. Lotnictwo posiadają tylko Niemcy. I to stanowi pierwsze istotne przekłamanie, gdyż także strona sowiecka posiadała lotnictwo, i to bardzo liczne. Co więcej, w pierwszej fazie operacji, przez pierwszy dzień i w zasadzie także drugi, nie napotykało ono żadnego poważniejszego przeciwdziałania, a jak by nie oceniać jego efektywności, pewien wpływ na walkę miało. Problem po stronie sowieckiej polegał na organizacji jego współdziałania między sobą i z wojskami lądowymi. Inna kwestia to przygotowanie logistyczne – Sowieci startowali z lotnisk polowych, które wskutek deszczowej pogody w okresie wcześniejszym dość szybko przestały nadawać się do efektywnego użytku, przynajmniej nie na tyle, by zaspokoić potrzeby. Do tego wyczerpywanie się zasobów, zużycie m.in. w wyniku walk z lepszym jakościowo lotnictwem niemieckim, doprowadziły do tego, że z czasem lotnictwo sowieckie przestało efektywnie wspierać walkę i dlatego w dalszych fazach operacji jego pominięcie jest słuszne. Tyle, że dla Sowietów kluczowe są właśnie te pierwsze etapy. Sądzimy, że chcąc trzymać się jako tako realiów historycznych, należało dać Sowietom przez pierwsze dwa dni 2 jednostki lotnicze, a potem stopniowo zmniejszać ich liczbę do 0.

Podsumowując kwestie dotyczące OdB, dyslokacji i czasu wchodzenia do walki oddziałów, po stronie sowieckiej z pewnością jednym z istotniejszych zabiegów jest przesunięcie sowieckiego V Korpusu Kawalerii do uzupełnień, podczas gdy w rzeczywistości był on „dostępny” stronie sowieckiej od początku działań, co całkowicie zmienia układ sił na kierunku głównego niemieckiego natarcia w stronę mostu w Izjum. Podobnie nieuwzględnienie obecności II Korpusu Kawalerii na przyczółku barwienkowskim, w centrum, w okolicach pozycji wyjściowych XXI i XXIII Korpusu Pancernego. Kolejne zgrupowanie sił sowieckich mogące istotnie zmienić stosunek sił na wybranym kierunku. Z kolei na północy „dostępność” III Korpusu Kawalerii Gwardii od 1 etapu, podczas gdy w rzeczywistości włączył się on do walk 3-4 dnia ofensywy, także poważnie zmienia układ sił. Tak więc w odniesieniu do sowieckich korpusów kawalerii autor pomylił się co do dyslokacji i czasu wejścia do walki każdego z nich (VI Korpus Kawalerii z Grupy Bobkina, również błędnie, umieszczono w odwodach przez przykrycie żetonem „Oddech Stalina”).

Rozstawienie początkowe – sektor 6 Armii sowieckiej. Tutaj jeszcze lepiej widać „rozwodnienie” sił 6 Armii, która musi obsadzać odcinek Grupy Armijnej Bobkina, niezgodnie z historią przesuniętej przez autora do odwodów. Spowalnia to wydatnie natarcie południowego skrzydła sowieckiej ofensywy

Inny istotny błąd po stronie sowieckiej to zakres uwzględnienia wsparcia artyleryjskiego – obecność bądź brak wielu jednostek artylerii może całkowicie wypaczyć rozgrywkę zmieniając układ sił. Podobnie przesunięcie sowieckich brygad pancernych na północnym odcinku na tyły, co utrudnia im szybkie podjęcie ofensywy (w rzeczywistości, w większości towarzyszyły one własnej piechocie od początku). Zupełnie wypacza także grę wstawienie do odwodu Grupy gen. Bobkina, do tego zamiast niej niezbyt szczęśliwie autor przesunął w miejsce gdzie stała silne jednostki 6 Armii (po części były to de facto jednostki z odwodów), zmniejszając ich zagęszczenie na głównym kierunku natarcia. Po stronie niemieckiej największe wypaczenie dotyczy rzecz jasna obecności na południu, począwszy od 1 etapu gry, sił niemieckich, które przybyły tam znacznie później, by zacząć ofensywę 17 maja. Tutaj w pierwszej kolejności załamuje się koncepcja gry, o czym było już wcześniej (i będzie jeszcze dalej).

Równie ważne są błędy w dyslokacji na kierunku sowieckiego natarcia od południa. Uszczuplenie sił w rejonie 454 Dywizji Ochrony, pominięcie węgierskiej 108 Dywizji Lekkiej, przesunięcie na dalekie tyły niemieckiej 113 Dywizji Piechoty i uczynienie z niej dywizji zmotoryzowanej (3-pułkowej), to tylko najważniejsze błędy. Odnośnie 113 Dywizji Zmotoryzowanej i jej zmotoryzowania, wydaje się, że autorowi bardzo brakowało w tym rejonie sił szybkich, jednocześnie posiadał skądś dyslokację tej jednostki bardziej na południe, która wydawała mu się wiarygodna. Ponieważ nie chciał zmieniać dyslokacji, „zmotoryzował” tą dywizję piechoty, tak żeby zdążyła w pierwszym, a najdalej w drugim etapie załatać linię niemiecką na tym odcinku. Jednocześnie jej zmotoryzowanie miało ułatwić Niemcom dalsze przetrwanie w walkach manewrowych (przynajmniej w założeniu), w których muszą przeciwstawiać się licznym jednostkom pancernym i zmotoryzowanym przeciwnika.

Czynnikiem, który pogłębia negatywne zjawiska, jeśli chodzi o stosunek sił, i powoduje, że gra jeszcze bardziej rozmija się z realiami jest linia sowieckich umocnień stałych, ciągnąca się wzdłuż pozycji Armii Czerwonej. Problem polega na tym, że w rzeczywistości żadnych umocnień stałych, zasługujących na szczególne wyróżnienie w tym rejonie nie było, zwłaszcza tam, gdzie Niemcy mają atakować, bo pozostałych odcinków nie ma potrzeby rozpatrywać (Niemcy i tak nie będą gdzie indziej atakować, bo mija się to z celem). I tak, opisując struktury obronne na odcinku 9 i 57 Armii sowieckiej wymienia się, że średnio na kilometr frontu przypadały 3 drewniano-ziemne pozycje umocnione, 25-30 min przeciwpiechotnych i około 80 przeciwpancernych. Tak wyglądały te umocnienia stałe. Można porównać z fortyfikacjami „Linii Małgorzaty” w Budapeszcie 1945, którym w ramach systemu WB-95 przyznano taki sam modyfikator obronny (-3). Umocnienia za to były po stronie niemieckiej i to całkiem solidne, na odcinku, gdzie nacierało południowe zgrupowanie sowieckie, szczególnie 6 Armia. Niemcy mieli kilka linii obrony, urzutowanych daleko w głąb. Dzięki temu ostatecznie udało im się powstrzymać napierającego przeciwnika. Ugrupowanie niemieckie było głębokie, w dodatku z upływem walk przybywały w ten rejon posiłki. Sowieci prowadzili zaś swoje działania nie do końca konsekwentnie. W ostatniej chwili rzucono do walki XXI i XXIII Korpus Pancerny, ale te pierwszego dnia natarcia w zasadzie stanęły ze względu na to, że Niemcy pozrywali mosty na jednej z rzeczek tworzących dalszą rubież obronną. Jej zabagnione brzegi i dno (przy ówczesnym wysokim stanie wód) okazały się dla czołgów zaporą nie do przebycia. Niedługo potem zaczęło się rozwijać natarcie niemieckie na południu i dalej wiemy co się działo.

W takim razie dlaczego Niemcom poszło na południu tak dobrze? W końcu udało im się rozbić sowiecką obronę 9 Armii tak naprawdę w 2-3 dni, kiedy przeciwnik męczył się z wydawałoby się dużo słabszymi siłami przez co najmniej 5 dni. Przecież jakość umocnień, nieco większa przewaga ilościowa czy jakościowa o wszystkim nie decydują. W ocenach operacji wskazuje się m.in. na płytkie urzutowanie obrony sowieckiej, która ciągnęła się w głąb na zaledwie 3-4 kilometry. Dodatkowo, sowieckie jednostki 9 Armii prowadziły w przededniu niemieckiego ataku działania ofensywne pod silnie umocnioną przez Niemców miejscowością Majaki, tuż przy Dońcu. Dowódca 9 Armii, korzystając z przejściowego osłabienia przeciwnika (nie zdawał sobie sprawy z tego, co się szykuje – brak odpowiedniego rozpoznania sił przeciwnika), postanowił ją zdobyć. W przeddzień niemieckiej kontrofensywy, po kilku nieudanych atakach, postanowił wycofać swoje siły. Wydarzenia te miały miejsce 16 i z 16 na 17 maja. W chwili niemieckiego ataku część sowieckich jednostek na tym odcinku była więc tak naprawdę w trakcie przegrupowania. To mogło być jedną z dalszych przyczyn katastrofy.

Rozstawienie początkowe – sytuacja wokół strategicznego mostu pod Walaklieją (Bałaklieją, Bałakleją). Pułk z niemieckiej 44 Dywizji Piechoty swoją strefą kontroli przecina linię zaopatrzenia. Widać też znaczenie pola „strategicznego” A34-B42, okupowanego przez sowiecką 47 Dywizję Strzelców i blokującego drogę w kierunku mostu

Jak to przełożyć na grę? Przede wszystkim jednostki sowieckie powinny być, przynajmniej częściowo, nieumocnione. Biorąc pod uwagę efekt zaskoczenia (brak odpowiedniego rozpoznania), należałoby pozostawić nieumocnionymi wszystkie jednostki 9 Armii. Z kolei Niemcy, tak na dobrą sprawę, powinni mieć za plecami jakieś linie umocnień, przygotowane dla cofających się oddziałów, niekoniecznie dające duże modyfikacje w walce, ale co najmniej takie, jakie dają umocnienia polowe. W grze, jak już zapewne zdążyliście się zorientować, wygląda to na odwrót. Sowieci są ufortyfikowani, zajmując silne pozycje, Niemcy przeciwnie. Autor rozumował zapewne w ten sposób, że ponieważ Sowieci mają dłuższą drogę do zamknięcia swojego okrążenia, ich trasa natarcia nie może być trudna. Z kolei Niemcom, żeby nie posuwali się za szybko, „wybudował” na trasie ich natarcia linię fortyfikacji. Teren na tym odcinku jest też jakby bardziej górzysty i zalesiony niż gdzie indziej. W ten sposób w wyimaginowanym wyścigu obie strony miały mieć równe szanse. Sowieci dostali dłuższą, ale łatwiejszą trasę, Niemcy krótszą, ale bardziej „pod górkę” (dosłownie i w przenośni).

Stosunek sił na południowym odcinku frontu zmienia możliwość dość swobodnego użycia przez Niemców oddziałów rumuńskich. Są to trzy dywizje piechoty o parametrach niewiele gorszych niż ich niemieckie odpowiedniczki. Co ważne, tak jak Niemcy posiadają modyfikatory za koncentrację. Można je także swobodnie przemieszczać; nie są w żaden sposób unieruchomione, tak jak stojący naprzeciwko nich Sowieci (57 Armia). Jeśli chodzi o realia historyczne, trzeba powiedzieć, że jednostki te w ogóle nie uczestniczyły w działaniach ofensywnych w decydującej ich fazie. W zasadzie biernie trzymały front nieatakowane. Dopiero w chwili, gdy obrona 57 Armii całkowicie pękła i zaczęła się ona cofać, ruszyły do przodu. Inny znamienny fakt, świadczący o ochocie tych oddziałów do walki, to liczne podania o urlop składane w tych dniach przez rumuńskich oficerów, gdy tylko dowiedzieli się, że dla ich oddziałów przewidziano jakieś działania zaczepne. W grze tego zupełnie nie ma. Najważniejsze jest zaś to, że gracz niemiecki może przesuwać oddziały rumuńskie wzdłuż linii frontu na północ i tym samym zagęścić tam niemiecką linię obrony, co wydatnie spowalnia Sowietów. Żeby było zgodnie z historią, oddziały te powinny być w większości, przynajmniej na jakiś czas unieruchomione, tak jak stojący naprzeciw nich Sowieci z 57 Armii.

Stosunek sił zachwiany jest także na północy. Sowieci mogą co prawda dość łatwo odrzucić Niemców, ale po stronie niemieckiej nie ma konieczności posyłania na ten odcinek obu dywizji pancernych spod Charkowa (3 i 23), tak jak to miało miejsce historycznie. Gdy czyta się opisy tych walk, można odnieść wrażenie, że Niemcy nie byli sobie tutaj w stanie poradzić samymi jednostkami piechoty, które stoją w tym rejonie wyjściowo, ze wsparciem 71 Dywizji Piechoty. Stąd to rzucenie do przeciwnatarcia dwóch dywizji pancernych i do tego elementów 71 Dywizji Piechoty. Skoro w grze można sobie poradzić pod Charkowem bez tych dwóch dywizji pancernych, co to oznacza? Że gracz niemiecki zyskuje te dwie dodatkowe dywizje do działań na innych odcinkach. Załóżmy nawet, że jedną z nich mimo wszystko pchnie do obrony na północ, to nadal zostaje jeszcze jedna – w warunkach gry to bardzo dużo.

Pewne zastrzeżenia można mieć także do planszy i odwzorowania na niej terenu. Pominięto tutaj szereg dość istotnych dla przebiegu działań miast, jak np. Wesołoje, Ternowaja, Merefa (cel pośredni natarcia sowieckiego od południa). Niektóre miasta są przesunięte w stosunku do ich geograficznego położenia. Trzeba też wspomnieć, że dość istotne dla rozgrywki miasto Izjum miało przedmieścia po zachodniej stronie rzeki. Było to poza tym duże miasto, wielkości Biełgorodu, tymczasem w grze ma ono tylko jeden heks. Źle umieszczone jest także miasto Artiemowka – powinno się ono znajdować mniej więcej tam, gdzie znajduje się na planszy miasto Szewczenkowo. Pod miastem Staryj Saltow płynęła jeszcze jedna rzeczka i między nią a Dońcem znajdował się przyczółek sowiecki, zaś samo miasto było położone bardziej na wschód. Miasto Achtynka to Achtyrka. Miasto Czutujew nazywa się w rzeczywistości Czugujew i było wówczas, podobnie jak Izjum, jednym z większych w okolicy. Miasto Waliklieja to Bałaklieja albo Bałakleja – tutaj wystąpił chyba problem z tłumaczeniem nazwy z języka rosyjskiego. Podobnie dużymi miastami, wielkości Biełgorodu i Sławiańska (który na planszy zajmuje 3 heksy) były: Barwienkowo (na planszy występuje jako Bawierńskowo), Łozowaja, Krasnograd (na planszy występuje jako Krasnodar) oraz wspomniane wcześniej Merefa (położona na północny-zachód od Żmijewa, nad rzeką Udy) i Żmijew. Inne zjawisko to specjalne pozycje o strategicznym znaczeniu dla przebiegu rozgrywki. Jednym z takich miejsc jest pole A34-B42, tworzące wybrzuszenie w stronę wschodnią na równym biegu Dońca, między Andriejewką a Waliklieją (Bałaklieją, Bałakleją). Umożliwia ono Sowietom, po umieszczeniu na nim swojej jednostki, kontrolowanie i po części blokowanie ruchu przeciwnika ku mostowi pod Waliklieją (Bałaklieją, Bałakleją) i tym samym bardzo utrudnia przeprowadzenie tutaj szybkiego ataku z użyciem dywizji pancernych stojących w Charkowie.

Również na południu doszło do zniekształceń, w szczególności cieków wodnych. I tak przez Barwienkowo płynęła na tyłach pozycji sowieckiej 9 Armii rzeka, przecinająca następnie wyjściową linię frontu i wpadająca do Dońca na południe od Sławiańska. Łączyła się tam z nią druga rzeka, płynąca z południowego-zachodu przez Kramatorsk, jednak nie tworzyła ona tam żadnego zakola, tak jak to narysowano na planszy. Rzeka, która na planszy biegnie od południa przez miasto Aleksandrowo, w rzeczywistości znajdowała się bardziej na północ i tworzyła częściowo rubież obronną 351 Dywizji Strzelców, wchodzącej w skład 57 Armii, od granicy sektora zajmowanego przez tą armię z 9 Armią. Rzeczka, która znajduje się po wschodniej stronie Dońca i wpada do niego na południe od Izjum, w rzeczywistości biegła prosto i nie tworzyła tak dogodnego dla celów obronnych zakola, jak to narysował autor, chcąc zapewne dopomóc Sowietom i stworzyć „ciekawą” rubież obronną w razie gdyby od tej strony Niemcom udało się przedrzeć na tyły 37 Armii. Wreszcie z Pawłogradu do Łozowaja biegła duża droga. Historycznie trasą tą zmierzają w dalszej fazie rozgrywki niemieckie uzupełnienia, więc rodzaj drogi jest tutaj nie bez znaczenia z uwagi na szybkość marszu.

[...]

Mapa 1. Dla celów porównawczych na wyjściowe rozstawienie jednostek w scenariuszu 1 (i 2) naniesiono ich rzeczywiste położenie

Po tych szczegółowych uwagach, pora coś powiedzieć o tym, jak w praktyce wygląda rozgrywka w ten scenariusz? Sporo już można wywnioskować z tego, co było dotychczas powiedziane. W pierwszym etapie na południu rusza ofensywa sowieckiej 6 Armii, zaraz po niej, w tym samym etapie, niemiecka. Siły sowieckie są mniej skoncentrowane i bardziej rozrzucone (część jednostek nie dochodzi do pozycji przeciwnika w pierwszym etapie), więc ich atak jest z początku niezbyt silny. Niemcy, jeśli zostaną pokonani, mogą się spokojnie cofnąć. Sowieci nie dysponują też początkowo żadnymi jednostkami szybkimi. Z kolei Niemcy posiadają potężne, skoncentrowane siły, i choć pozycje przeciwnika są silne, bo stanowią je fortyfikacje stałe, to „Oddech Stalina”, którym przykryta jest większość 9 Armii, uniemożliwia jej jednostkom odwrót – muszą trwać w miejscu i ponosić straty, co jest w większości przypadków na korzyść Niemców, mogących dzięki temu zniszczyć oddziały sowieckie.

Na północy Sowieci mają początkowo sporą przewagę i mogą posunąć się do przodu, o ile Niemcy nie wzmocnią swoich linii odwodami z Charkowa i nie będą sobie pomagać lotnictwem. To gdzie zostaną skierowane niemieckie odwody z Charkowa (3 i 23 Dywizja Pancerna), często decyduje o dalszym przebiegu rozgrywki. Niemcy mogą bowiem użyć ich do wzmocnienia obrony na odcinku północnym ataku Sowietów, na odcinku południowym sowieckiej ofensywy bądź wykorzystać ofensywnie na przyczółku pod Żmijewem, nacierając po wschodniej stronie Dońca, tak by opanować drugi sowiecki most w okolicach miejscowości Waliklieja (Bałaklieja, Bałakleja). Ten ostatni kierunek wydaje się najbardziej efektywny bojowo. Jednocześnie zagrożenie na pozostałych odcinkach nie jest zwykle takie duże, by przez pewien czas nie dało się wytrzymać, co więcej korzyści z opanowania drugiego mostu mogą być nieocenione. Wówczas, w przypadku przecięcia drogi idącej przez Izjum, Niemcy odcinają od zaopatrzenia wszystkie siły sowieckie na zachód od Dońca, a więc całą 9, 57 i 6 Armię oraz Grupę Bobkina.

Sowietom w 2 i 3 etapie gry uaktywniają się silne jednostki odwodowe: XXI i XXIII Korpus Pancerny, Grupa Bobkina, a w 4 etapie „Oddech Stalina” zdejmowany jest z jednostek 9 Armii i trzech brygad pancernych 6 Armii. Pojawia się podstawowy dylemat: gdzie skierować nowe siły. Z jednej strony, aby wygrać, należy rozwijać ofensywę, z drugiej strony, aby nie przegrać z kretesem, Sowieci muszą utrzymać co najmniej jeden most. Niemcy mają bliżej do zrealizowania swoich celów, są silniejsi, mają bardziej skoncentrowane siły, do tego mają lotnictwo. W nieuchronny sposób dla Sowietów ważniejsze staje się więc utrzymanie mostów niż ich własna ofensywa, która zwykle nie posuwa się nazbyt szybko, bo Niemcy mogą się cofać i w przeciwieństwie do jednostek sowieckiej 9 Armii nie są związani na pierwszej linii obrony obowiązkiem wytrwania kosztem strat, a w międzyczasie do walki wchodzą im dalsze jednostki. Na ogół następuje więc rozmywanie sił odwodowych, tak by w pierwszej kolejności zabezpieczyć się przed niemieckim atakiem, zachować kontrolę nad mostami i uchronić trzon sił przed okrążeniem i zniszczeniem.

Dla Niemców zagrożenie ze strony północnego zgrupowania (21, 28 i 38 Armia) nie jest aż takie duże, żeby była konieczność używania na tym odcinku obu dywizji pancernych (3 i 23), tak jak to miało miejsce historycznie, gdzie wskutek postępów sowieckich byli z początku zmuszeni ich użyć. Z kolei potem, w niedługim czasie, Niemcom przybywają posiłki, tak że są w stanie zatrzymać pod Charkowem przeciwnika. Sprawia to, że niemieckie dywizje pancerne spod Charkowa w praktyce mogą być używane ofensywnie niemal od pierwszego etapu. Nie jest tak trudno doprowadzić do przełamania południowego skrzydła 38 Armii i ataku wzdłuż wschodniego brzegu Dońca. Bywa, że jedyną obronę Sowietów stanowić będą na drodze natarcia Niemców, wchodzące zza planszy uzupełnienia (pojedyncze jednostki V Korpusu Kawalerii). Dla nacierających Niemców poważne zagrożenie stanowić może natomiast XXII Korpus Pancerny, stojący na południowej flance 38 Armii. Czasowo są go jednak w stanie łatwo zablokować za pomocą lotnictwa.

Gra, choć w pierwszej fazie manewrowa, wykazuje wyraźną tendencję do ciążenia ku stagnacji, na wzór walk pozycyjnych w stylu I wojny światowej. Bierze się to stąd, że w pierwszej kolejności obie strony zmuszone są do obrony swoich pozycji, zwłaszcza Sowieci, którzy teoretycznie powinni posiadać inicjatywę i być stroną aktywniejszą. Jeśli nie zabezpieczą odpowiednio swoich linii zaopatrzenia, to zanim zdołają osiągnąć jakieś efekty na kierunku własnego uderzenia, Niemcy zdążą odciąć ich od zaopatrzenia, a to oznacza katastrofę. Strona sowiecka jest więc zmuszona przerzucić poważną część odwodów pancernych na odcinek 9 Armii. To z kolei osłabia atak na głównym, południowym kierunku. Stosunek sił, zarówno tutaj, jak i na północy nie jest w tym momencie na tyle duży, by osiągnąć poważne efekty. Na północy, gdy Sowieci opanują przedpole Charkowa, dalej znajdują się duże rzeki, za którymi Niemcy mogą się łatwo bronić. Samo miasto, gdy umocni się w nim jednostki i zapewni im wsparcie artylerii, której Niemcy mają pod dostatkiem, też da się bez problemu utrzymać. Dalsza faza wygląda więc tak, że ofensywa sowiecka, o ile nie udało się osiągnąć jakichś spektakularnych wyników na początku, przygasa. Z kolei od południa opór sowiecki tężeje. Stopniowo, wobec braku perspektyw, linia frontu coraz bardziej się wyrównuje, strony opierają swoje pozycje o naturalne przeszkody, najchętniej duże rzeki, które skutecznie zniechęcają do ataku. W trakcie rozgrywki można obserwować jak pewne przesilenie, jakie istnieje na początku, od pewnego momentu jest rozładowywane, jak strony starają się przede wszystkim wzmocnić obronę na odcinku natarcia przeciwnika, co w prostej linii prowadzi do walk pozycyjnych. W dalszej części gry Niemcy mają jeszcze pewne możliwości odrzucenia Rosjan w kluczowych punktach, dzięki posiadaniu potężnego wsparcia lotniczego oraz możliwości koncentrowania dywizji, ale to niewiele już zmienia.

Warunki zwycięstwa w scenariuszu są takie, że obie strony otrzymują punkty zwycięstwa za kontrolowanie na koniec gry pól kluczowych, oznaczonych na planszy czarnymi kropkami. Sowieci, aby wygrać, muszą głęboko wedrzeć się w pozycje przeciwnika i zarazem utrzymać własne, co jest wyjątkowo trudne. Odstąpienie od ofensywy na Charków od strony południowej oznacza de facto przegraną w grze, ponieważ rozmieszczenie pól kluczowych jest takie, że wyjściowo więcej posiadają ich Niemcy. Z kolei, wcześniej czy później, przychodzi zazwyczaj taki moment, że ofensywa sowiecka staje. Za sprawą rozmieszczenia pól kluczowych szanse w tym scenariuszu są więc wyraźnie przechylone na stronę niemiecką.

2. Scenariusz Czerwony huragan
Scenariusz ten różni się od poprzedniego jedynie tym, że nie uwzględnia „Oddechu Stalina”. Wszystkie jednostki sowieckie mogą od początku poruszać się i wycofywać w wyniku walki bez żadnych ograniczeń. Rozstawienie oddziałów jest identyczne, jak w scenariuszu pierwszym, warunki zwycięstwa również się pokrywają. Pewne rozbieżności dotyczą natomiast początkowego dnia rozgrywki. Na końcu wprowadzenia do scenariusza podano jako datę początkową 21 maja, jednak wydaje się to bez sensu, bo rozstawienie jest takie samo jak do poprzedniego scenariusza, czyli na 11 maja, a przecież przez 10 dni walk układ wojsk zmienił się zasadniczo. Dalej, pod scenariuszem trzecim, znajduje się jednak informacja, że scenariusz rozpoczyna się 11 maja, i tą trzeba, jak się wydaje, przyjmować jako ostateczną.

Rozstawienie początkowe – rzut ogólny na występ barwienkowski. U góry, u nasady występu, koło miejscowości Kunja, stoją brygady pancerne sowieckiej 6 Armii. W rzeczywistości stały po drugiej stronie Dońca, mniej więcej między pozycjami sztabu 6 Armii i sztabu Grupy Bobkina. Po prawej, czyli od południa, gotowi do ataku począwszy od pierwszego etapu Niemcy

W związku z tym, że scenariusz ten stanowi powielenie scenariusza pierwszego, warto się jedynie zastanowić, co wnosi zniesienie „Oddechu Stalina”. Zwiększa ono oczywiście wydatnie możliwości Sowietów. Przede wszystkim od początku mogą oni użyć obu odwodowych korpusów pancernych, Grupy Bobkina, brygad pancernych 6 Armii, jednostek 57 Armii i co chyba najważniejsze – 9 Armia nie jest zmuszona bronić za wszelką cenę umocnień od strony niemieckiego natarcia, ale może się spokojnie wycofywać na północ, zachowując swoją zdolność bojową i wykrwawiając Niemców.

Jeśli Sowieci zaczną się mocno przegrupowywać, tworzy się w stosunku do realiów historycznych całkiem nowa sytuacja, tak że scenariusz ten staje się z historycznego zupełnie hipotetyczny, bo takiej swobody jak tutaj Sowieci nijak nie mieli. Jeśli jednak gracz sowiecki pozostanie większością sił na swoich stanowiskach, gra ma w mojej ocenie szansę przybliżyć się do realiów. W związku z tym, że wiele elementów gry i tak zawiera błędy, przybliżenie to następuje jedynie jeśli chodzi o ogólne możliwości stron. Scenariusz zwiększa więc możliwości Sowietów, i to wydaje się korzystne dla rozgrywki, aczkolwiek, tak jak słusznie sugeruje we wprowadzeniu autor, gracz niemiecki może zostać z początku zaskoczony manewrami licznych sił sowieckich.

Porównując jeszcze z realiami historycznymi, XXI i XXIII Korpus Pancerny weszły do akcji 16 maja, a więc dzień przed niemiecką kontrofensywą. W scenariuszu pierwszym wchodzą 1-2 dni po jej rozpoczęciu, a więc o tyle też jest lepiej. Oczywiście poprzesuwane są inne, istotne dla gry elementy, jak czas rozpoczęcia kontrofensywy niemieckiej, więc ciężko snuć jakieś szczegółowe porównania. Jeśli gracz sowiecki będzie grał przeciętnie, a gracz niemiecki jest z grą dobrze obeznany, sądzę, że jeśli ktoś dysponuje jedynie oryginalną wersją gry (tzn. nie ma późniejszych uzupełnień), lepiej spróbować ten wariant niż scenariusz pierwszy. Na pewno będzie ciekawiej i bardziej manewrowo, na czym w końcu tak zależało autorowi, gdy tworzył tę grę.

Rozstawienie początkowe – pozycje 57 Armii sowieckiej. W pierwszej linii widzimy m.in. 270 Dywizję Strzelców oraz 14 Dywizję Strzelców Gwardii. Pierwszej w ogóle nie było w składzie 57 Armii, zaś druga stała w odwodzie. Brak w rejonie zajmowanym przez XXI i XXIII Korpusy Pancerne II Korpusu Kawalerii

Przesłanie tego scenariusza jest takie, że ma on ukazać, co by było, gdyby towarzysz Stalin, według autora główny odpowiedzialny za wszystkie nieszczęścia Sowietów pod Charkowem w maju 1942 roku, nie dowodził. Ma to oddać pominięcie mitycznej instytucji o nazwie „Oddech Stalina” i pozwolenie jednostkom sowieckim na wykonywanie dowolnych przemieszczeń począwszy od 1 etapu. Sowieci, znajdujący się na przyczółku barwienkowskim w położeniu środkowym, mogą, odpowiednio stosując zasadę ekonomii sił, pobić operującego po liniach zewnętrznych przeciwnika. Od umiejętności wykorzystania przez gracza sowieckiego zalet tego położenia zależy więc w znacznym stopniu wynik rozgrywki.

3. Scenariusz Friedericus I
Scenariusz przedstawia dalszą fazę walk, począwszy od 21 maja, gdy Niemcy są o krok od zamknięcia kotła wokół występu barwienkowskiego. Zadaniem Sowietów jest uratowanie jak największej liczby swoich jednostek z rysującego się okrążenia i przeprawienie ich na wschodni brzeg Dońca. Za każdą uratowaną jednostkę otrzymują punkty zwycięstwa (dodatkowo także za opanowane pola Charkowa). Z kolei Niemcy zyskują punkty zwycięstwa za każdą zniszczoną jednostkę spośród sił znajdujących się na przyczółku (6, 9, 57 Armia, Grupa Bobkina).

Scenariusz 3 – rozstawienie początkowe

Rzućmy okiem na wstęp do scenariusza. Autor opisuje tam wyjściową sytuację w sposób następujący (pisownia oryginalna):
22 maja całość sił 6 i 57 Armii oraz część 9 Armii sowieckich znalazły się w okrążeniu. W trakcie trwającej od kilku dni operacji wojska niemieckie przełamały linie obronne frontów Południowego i Południowo-Zachodniego. Już tylko kilkadziesiąt kilometrów pozostało Niemcom by zupełnie zamknąć okrążenie wokół atakujących Charków wojsk radzieckich. Sytuację Rosjan komplikuje fakt iż posiadali oni w swych rękach tylko jeden most drogowy, dzięki któremu docierało do nich zaopatrzenie. W sytuacji opanowania go przez Niemców lub gdyby został on zniszczony przez jedyna „droga życia” zostałaby przerwana a sytuacja tych żołnierzy, którzy znaleźliby się na zachodnim brzegu Dońca stałaby się tragiczna.

Już na wstępie widać pewne niespójności. Najpierw autor pisze, że 22 maja całość sił 6 i 57 Armii oraz część 9 Armii znalazły się w okrążeniu, a w następnym zdaniu stwierdza, że „tylko kilkadziesiąt kilometrów pozostało Niemcom by zupełnie zamknąć okrążenie”. Dalej autor wspomina o przełamaniu linii obronnych obu Frontów. O ile w przypadku Frontu Południowego wiadomo o co chodzi, to trudno zgadnąć jakie linie obronne Frontu Południowo-Zachodniego Niemcy mieli przełamać (Front ten miał prowadzić i prowadził działania ofensywne). Podana przez autora data 22 maja jako moment zamknięcia okrążenia w zasadzie się zgadza, natomiast z tym jedynym mostem, nie do końca było tak jak przedstawia to autor, jako że istniały jeszcze inne przeprawy na Dońcu, co prawda nie mogły służyć jako trasa dowozu zaopatrzenia, ale faktem jest, że później jednostki sowieckie, w tym pancerne, przeprawiły się przez Doniec na południe od mostu w Waliklieji (Bałakliei, Bałakleji). W grze, jak nietrudno zauważyć, autor zarysowuje nam taką sytuację, że kluczowym punktem będzie ów most oraz jego utrzymanie przez Sowietów i odpowiednio zdobycie go przez Niemców.

Rozstawienie początkowe – pozycje VI Korpusu Kawalerii z Grupy Bobkina. Po stronie niemieckiej zwraca uwagę błędne umieszczenie 305 Dywizji Ochrony. W rzeczywistości stała bardziej na wschód. Jeśli chodzi o stronę sowiecką, nie było wówczas w tym rejonie XXIII Korpusu Pancernego

Jeśli chodzi o OdB, dyslokację jednostek, terminy wchodzenia do gry uzupełnień, w stosunku do strony sowieckiej można sformułować następujące zastrzeżenia:
- w sektorze 21 Armii występuje niepotrzebnie 8 Dywizja Zmotoryzowana, której tam nie było. Brakuje z kolei 293 i 76 Dywizji Strzeleckich. W sektorze tej armii umieszczono też należącą do 28 Armii 13 Dywizję Strzelców Gwardii, której tam w ogóle nie było. Znajdowała się ona znacznie bardziej na południe, w sektorze 28 Armii, przy granicy z sektorem 38 Armii. Cały front znajdował się bardziej na wschód. Sowieci nie wbili się tak głęboko w pozycje niemieckie, jak sugeruje autor.
- w sektorze 28 Armii, 38 Dywizja Strzelców na dzień 21 maja była pod Wołczańskiem, na wschodnim brzegu Dońca, podobnie III Korpus Kawalerii Gwardii. Dobrze stoją 169 i 175 Dywizje Strzeleckie. 6 Brygada Pancerna Gwardii stoi za bardzo na północny-zachód. 162 Dywizja Strzelecka znajdowała się na wschodnim brzegu Dońca, na wysokości Charkowa. W ogóle nie było 1 Brygady Zmotoryzowanej. 34 Brygada Zmotoryzowana znajdowała się na wschodnim brzegu Dońca, w zasadzie powinna być poza planszą. W ogóle nie było 23 Brygady Zmotoryzowanej. XXII Korpus Pancerny znajdował się w sektorze 28 Armii. Linią rozgraniczenia z sektorem 38 Armii była rzeka Wielki Barłuk. Dobrze stoi 300 Dywizja Strzelecka, natomiast 301 Dywizji Strzeleckiej nie było tam gdzie umieścił ją autor. Nie było również w tym sektorze 70 Dywizji Kawalerii. Brakuje z kolei na tym odcinku 277 Dywizji Strzelców; powinna się znajdować na tyłach 28 Armii.
- w sektorze 38 Armii 81 Dywizja Strzelecka znajdowała się na wprost Charkowa. Dobrze stoi 304 Dywizja Strzelecka, natomiast 199 Dywizja Strzelecka powinna się znajdować koło 304 DStrz., podczas gdy jest zupełnie gdzie indziej – pod miejscowością Staryj Saltow. Nie było w sektorze 38 Armii 124 i 226 Dywizji Strzeleckich oraz 62 Dywizji Kawalerii, jak również 76 Dywizji Strzeleckiej oraz V Korpusu Kawalerii. 277 Dywizja Strzelecka była na północnej flance 38 Armii. W ogóle nie było 22 Brygady Zmotoryzowanej oraz 255 Dywizji Strzeleckiej.
- w sektorze 6 Armii i Grupy Armijnej Bobkina, idąc dalej wzdłuż frontu, od styku z 38 Armią, brakuje 337 Dywizji Strzeleckiej. Jednostka ta, błędnie oznaczona jako 237 Dywizja Strzelecka, znajduje się w zupełnie innym miejscu – nad rzeką Orzeł, koło Krasnogradu, na lewej flance Grupy Bobkina (!). 270 Dywizji Strzeleckiej z Grupy Bobkina nie było oczywiście koło Żmijewa. W ogóle da się zauważyć, że autor dość dowolnie przemieszał jednostki 6 Armii i Grupy Bobkina, a przecież każda z nich miała swój wyłączny sektor natarcia. Tutaj w ogóle tego nie widać. Idąc dalej, 248 Dywizja Strzelecka nie stała pod Żmijewem, ale dalej na południe. W tym okresie część oddziałów 6 Armii przesuwana była na południe, by walczyć z jednostkami niemieckimi, które wykonały przełamanie na odcinku 9 Armii, jednak autor wymieszał całkowicie jednostki, dyslokując te, które walczyły na południu, na północy, z kolei zdarza się, że te, które walczyły na północy (tzn. dalej kontynuowały natarcie zgodnie z pierwotnym planem), są na południu. Przykładem może być 103 Dywizja Strzelecka walcząca 21 maja z 14 Dywizją Pancerną, a nie kontynuująca natarcie na pierwotnym kierunku, tak jak umieścił ją autor. Podobne błędy dotyczą dyslokacji XXI i XXIII Korpusów Pancernych, które 20-21 maja walczyły już z jednostkami niemieckimi idącymi od południa, tymczasem XXIII Korpus Pancerny autor ustawił pod Krasnogradem, a XXI KPanc. nieco na wschód od niego. Szczególnie zabawnie wygląda dyslokacja 5 Brygady Pancernej Gwardii i 4 Brygady Zmotoryzowanej z tychże korpusów. Autorowi brakowało zdaje się jednostek do „zatkania” frontu na odcinku, gdzie stoją Rumuni, więc postanowił je tam umieścić, tj. na południowej flance Grupy Bobkina, właściwie już w sektorze 57 Armii. Osłaniają tam zgrupowanie sowieckie przed „groźnymi” jednostkami rumuńskimi.
- w sektorze 57 Armii, idąc od granicy z sektorem Grupy Bobkina, stoją: 351, 150, 99 i 317 Dywizje Strzeleckie. W rzeczywistości kolejność rozmieszczenia dywizji była następująca: 150, 317, 99 i 351 DStrz. 14 Dywizja Strzelców Gwardii znajdowała się w rezerwie, zaś 270 Dywizji Strzelców nie było w ogóle. Błąd ogólny to przesunięcie jednostek 57 Armii w głąb pozycji uprzednio (w 1 i 2 scenariuszu) zajmowanych przez stojących naprzeciw niej Rumunów, tak jakby wcześniej 57 Armia ich atakowała. Nic takiego nie miało miejsca i jej pozycje były 20-21 maja nawet bardziej cofnięte w głąb przyczółka w stosunku do pierwotnych.
- w sektorze 9 Armii nie było występującej w grze 349 Dywizji Strzeleckiej, z kolei 78 Brygada Strzelecka stała za Dońcem, na wschodnim brzegu. Brygady pancerne 9 Armii (15 i 121) znajdowały się po wschodniej stronie Dońca, a nie po zachodniej, jak stoją w grze. Z kolei nie było po wschodniej stronie Dońca brygad pancernych 6 Armii (37, 38, 48), które są pod Izjum. Walczyły one w sektorze 6 Armii na przyczółku barwienkowskim. Nie było również 168 i 57 BPanc. oraz 2 BPanc. Z kolei szereg dywizji strzeleckich 9 Armii, których w tym scenariuszu nie ma (zapewne autor uznał je za zniszczone w pierwszej fazie działań), przetrwało i zajmowało 20-21 maja pozycje na wschodnim brzegu Dońca, np. 51 i 106 Dywizje Strzeleckie. Generalnie front przebiegał tutaj bardziej na północ. Występująca w grze miejscowość Mecibowo powinna być zajęta przez Niemców. 9 Armia była rozbita, 57 Armii groziło niemal całkowite zamknięcie w kotle.
- jeśli chodzi o sowieckie struktury dowodzenia na najwyższym szczeblu, warto odnotować rozwiązanie 19 maja Grupy Armijnej Bobkina, w związku ze śmiercią jej dowódcy, gen. Leonida Wasilijewicza Bobkina, oraz powołaniem, niejako w jej miejsce, Grupy Armijnej gen. Kostienki, która przejęła sztab Grupy Bobkina. Jej skład był jednak inny, szerszy. Z kolei w okolicach Waliklieji (Bałaklieji, Bałaklei) zaczęła działać od 21 maja, wydzielona głównie z jednostek 38 Armii, a po części z odwodów Grupa gen. Szrestiuka, mająca za zadanie stworzenie korytarza dla jednostek wycofujących się z przyczółka barwienkowskiego. Grupa ta przeszła na zachodni brzeg Dońca i zajęła pozycje w jego zakolu, na południe od mostu w Waliklieji (Bałaklieji, Bałaklei). Pozycje te zajmowała prawie do końca maja. W grze obu wspomnianych grup w ogóle nie uwzględniono, występuje natomiast nadal Grupa Bobkina.

Po stronie niemieckiej:
- 168 i 79 Dywizje Piechoty powinny się w zasadzie zamienić miejscami, chociaż na odcinku przez nie zajmowanym było sporo przegrupowań.
- mniej więcej dobrze stoją 294, 71 i 297 Dywizje Piechoty. Rosjanie nie mieli natomiast tak dużego przyczółka pod Czugujewem, ich pozycje historycznie znajdowały się bardziej na wschód.
- brak dwóch pułków 88 Dywizji Piechoty, znajdujących się mniej więcej w sektorze 168 Dywizji Piechoty.
- 3 Dywizja Pancerna 21 maja wyszła z Charkowa na Czugujew. 23 Dywizja Pancerna 23 maja wyszła z Charkowa również w stronę Czugujewa, nie zaś na Andriejewkę.
- 305 Dywizja Ochrony znajdowała się na północ od Krasnogradu, tymczasem zajmuje pozycje na południe od tego miasta.
- 454 Dywizja Ochrony umieszczona jest zupełnie gdzie indziej niż znajdowała się historycznie. Stała koło Kumanów.
- dyslokacja pozostałych jednostek naprzeciw 6 Armii (62 DP, 113 DP – tutaj występuje błędnie jako 113 DLek.) w zasadzie się zgadza, z tym, że występują te same rozbieżności, co w pierwszym scenariuszu (niepotrzebnie jest 103 Dywizja Lekka, brakuje węgierskiej 108 Dywizji Lekkiej itd.).
- błędna jest dyslokacja wojsk na odcinku zajmowanym przez Rumunów. W grze wygląda ona następująco, idąc od północy: 4 DP (rum.), 158 DP, 20 i 1 DP (rum.) oraz 298 DP. W rzeczywistości wyglądała ona następująco: 4 i 1 DP (rum.), 298 DP, 2 i 20 DP (rum.).
- jeśli chodzi o zgrupowanie południowe, za płytkie jest wdarcie się Niemców w pozycje sowieckie. Niemcy powinni zamykać okrążenie wokół 57 Armii, a na kierunku północnym być znacznie bliżej mostu w Waliklieji (Bałaklieji, Bałakleji). Największy błąd to kontrolowanie przez 16 Dywizję Pancerną Izjum po wschodniej stronie Dońca. Niemcy nie zajęli nigdy tego miasta, a mówiąc precyzyjniej, opanowali przedmieścia Izjum po zachodniej stronie (stąd mogą być błędne informacje o zajmowaniu Izjum), natomiast nie przeprawili się na stronę wschodnią. 20-21 maja 16 DPanc. stała oczywiście zupełnie gdzie indziej. Pomylono też ewidentnie dyslokację 389 i 384 Dywizji Piechoty. Właściwie należałoby je zamienić miejscami. Pozycje pozostałych jednostek niemieckich w tym rejonie w zasadzie odpowiadają historycznym, tzn. trudno tu mieć jakieś większe zastrzeżenia, ponieważ historycznie stały one blisko siebie.

Na tym nie koniec. Można przedstawić podobną listę błędów dotyczącą składu dywizji (numerów pułków jakie wchodziły w ich skład) czy dyslokacji poszczególnych pułków, szczególnie w ramach dywizji niemieckich. Częściowo wrócimy do tego przy omawianiu poprawionej wersji pierwszego scenariusza, która ukazała się później, tutaj nie chcielibyśmy już zanudzać czytelników.

Rozstawienie początkowe – sektor sowieckiej 6 Armii. Widać przemieszane jednostki 6 Armii i Grupy Bobkina. Obrazek możnaby zatytułować „Sowieci u bram Charkowa”. W rzeczywistości nigdy tak daleko nie dotarli. Zwraca uwagę opuszczony przez Niemców Żmijew. Historycznie nic takiego nie miało miejsca. Scenerii dopełniają „fantazyjne” pozycje niemieckich pułków piechoty na wpół okrążonych koło Wodołaganowa

Z uwag, które pojawiły się przy omawianiu scenariusza pierwszego, w całości powtórzyć można te dotyczące:
- artylerii,
- możliwości Rumunów,
- ogólnego stosunku sił na odcinku północnym,
- planszy i błędów w odwzorowaniu terenu.
Lotnictwo na tym etapie pod względem ilościowym oddane jest poprawnie. Fortyfikacje stałe w praktyce nie mają już w tym scenariuszu znaczenia, jako że Sowieci stoją na liniach, na których nie ma fortyfikacji. Podstawowe znaczenie ma natomiast zaopatrzenie. Te uwagi odnosić się będą także do wszystkich pozostałych scenariuszy, ale tutaj czynnik ten jest najbardziej uwypuklony, bo tak naprawdę idea przewodnia scenariusza to niedopuszczenie przez Sowietów do odcięcia jednostkom znajdującym się na przyczółku barwienkowskim zaopatrzenia. Niemcy starają się oczywiście działać „w drugą stronę”. Ponieważ Izjum jest opanowane przez Niemców, jedyny most sowiecki na Dońcu znajduje się pod Waliklieją (Bałaklieją, Bałakleją). W dodatku i ta pozycja jest częściowo osaczona przez Niemców. Jeśli Niemcom uda się opanować ten most, odcinają wszystkie siły sowieckie na przyczółku od zaopatrzenia. Zasady zaopatrzenia przewidują z kolei, że w przypadku, gdy jednostka nie posiada zaopatrzenia przez 3 kolejne etapy, jest eliminowana (na początku czwartego etapu odkąd straciła zaopatrzenie).

Tak ustalone zasady dotyczące zaopatrzenia i jego braku sprawiają, że dość łatwo wyeliminować większość sił znajdujących się na przyczółku. Wystarczy na 3 etapy (3 dni) odciąć im zaopatrzenie. Z kolei sam most w Waliklieji (Bałaklei, Bałakliei) dość łatwo opanować, o ile rzucimy tam odpowiednie siły. W praktyce Niemcy są w stanie opanować most w 2-3 etapie. Następuje wtedy odcięcie zaopatrzenia dla całości sił zgromadzonych na przyczółku. Potem, grając Niemcami, za wszelką cenę należy utrzymać tę pozycję, co jest wykonalne, i po 3 etapach całość sił sowieckich na zachodnim brzegu Dońca „znika”. Za każdą zniszczoną jednostkę sowiecką, zgodnie z warunkami zwycięstwa, dostajemy 1 punkt, zatem nietrudno policzyć, że co by gracz sowiecki nie robił i jakie straty by nie zadał stronie niemieckiej, to nie jest w stanie tego odrobić. Dodajmy też, że zasady gry przewidują dla Niemców zwycięstwo automatyczne w przypadku zniszczenia wszystkich jednostek 6, 9 i 57 Armii oraz Grupy Bobkina, znajdujących się na przyczółku barwienkowskim (na zachód od Dońca).

Rozstawienie początkowe – sektor 21 i 28 Armii sowieckiej. Okazuje się, że mimo braku mostów i możliwości przeprawy jednostki zmechanizowane 21 Armii jakoś przedostały się na drugi brzeg Dońca. Problem w tym, że gdyby chciały dalej nacierać historyczną trasą… na ich drodze jest kolejna duża rzeka. Na odcinku 28 Armii zwraca uwagę włączony do walk III Korpus Kawalerii Gwardii. Historycznie zajmował jeszcze wówczas pozycje po wschodniej stronie Dońca

Co na to autor? Jak wyobrażał sobie przebieg tego scenariusza i działania obu stron? Zacytujmy dalszą część wstępu do scenariusza (pisownia oryginalna):
Istotną rolę do odegrania ma w tym scenariuszu 28 Armia radziecka, która to dzięki umiejętnym atakom jest w stanie związać dużą część odwodów niemieckich a tym samym uniemożliwić mocniejszy nacisk na własne wojska znajdujące się w pierścieniu okrążenia. Istotną cechą gry jest dynamika zmieniającej się sytuacji, brak linearnego frontu i walka na prawie całej planszy. każdy z graczy musi szybko i w miare możliwości bezbłędnie kierować uderzenia i podejmować obronę w oparciu o naturalne przeszkody terenowe. Obydwie strony dysponują licznymi jednostkami zmotoryzowanymi i pancernymi, dzięki czemu z łatwością można przerzucać środek ciężkości głównych walk.

Jak widać, receptą na sukces dla strony sowieckiej mają być w rozumieniu autora działania na północnym odcinku, naprzeciw Charkowa – tam gdzie stoją 21 i 28, a także po części 38 Armie sowieckie. Jednostki sowieckie miałyby swoimi działaniami na tyle przykuć uwagę Niemców i nie pozwolić im się oderwać, by oddziały wokół Waliklieji (Bałaklei, Bałaklieji) zdołały utrzymać przyczółek i jedyną „drogę życia”.

Czy takie związanie sił niemieckich pod Charkowem jest możliwe? Co by było, gdyby Niemcy zupełnie porzucili Charków, zostawiając go Rosjanom, a całość sił pchnęli w stronę mostu pod Waliklieją (Bałakleją, Bałaklieją)? Łączna liczba punktów zwycięstwa w przypadku opanowania całego Charkowa nie ma szans choćby w przybliżeniu zrównoważyć liczby punktów zwycięstwa, jakie Niemcy mogą otrzymać za wyeliminowanie większości sił sowieckich na przyczółku barwienkowskim przez odcięcie im zaopatrzenia. Grając Niemcami nie trzeba się jednak uciekać do tak desperackich kroków. Charków da się spokojnie utrzymać bez dwóch dywizji pancernych, ewentualnie Niemcy oddadzą jego drobny skrawek, ale dalej, być może krwawiąc, są w stanie bronić się, przynajmniej przez te kilka etapów, zanim wyeliminowane zostaną za sprawą braku zaopatrzenia siły sowieckie na przyczółku barwienkowskim. W tym scenariuszu dla Niemców kluczowe jest odcięcie jednostkom przeciwnika znajdującym się na przyczółku zaopatrzenia. Reszta celów w grze jest tak naprawdę bez znaczenia. Sowieci nie są w stanie w żaden sposób związać czy przytrzymać sił niemieckich stojących pod Charkowem, bo niby jak? Nie ma w systemie WB-95 żadnych przepisów uniemożliwiających oderwanie się od przeciwnika. Z kolei każdy, nawet średnio rozgarnięty gracz, dość szybko zdaje sobie sprawę z decydującego znaczenia mostu pod Waliklieją (Bałakleją, Bałaklieją).

Rozstawienie początkowe – sektor 9 i 57 Armii sowieckiej. Niemcy zajmują pozycje na zapleczu pobitej 9 Armii, ale nie tak głęboko jak historycznie. Na pierwszym planie brygady pancerne 9 Armii – w rzeczywistości stały po wschodniej stronie Dońca. Po stronie niemieckiej brakuje w pierwszej kolejności 16 Dywizji Pancernej, błędnie umieszczonej przez autora w mieście Izjum

Dalej we wstępie autor pisze nam o „dynamice zmieniającej się sytuacji”, „braku linearnego frontu i walce prawie na całej planszy” czy przerzucaniu środka ciężkości głównych walk dzięki posiadaniu licznych jednostek zmotoryzowanych i pancernych. W rzeczywistości gra nie toczy się na całej planszy. Istotne jest tylko to kto będzie kontrolował most, ewentualnie utrzymanie linii Dońca w rejonie Andriejewki. Obrona Charkowa, jeśli ma jakieś znaczenie, to zupełnie drugorzędne. Nie mają w ogóle znaczenia działania jednostek sowieckiej 6 Armii czy Grupy Bobkina, kontynuujących natarcie i walki na innych odcinkach. Walka toczy się o jeden most. Nie ma również żadnego „przerzucania środka ciężkości głównych walk”, „dynamiki zmieniającej się sytuacji” itd.

Duże znaczenie dla przebiegu walk ma natomiast lotnictwo. Grając Niemcami posiadamy już na tym etapie rozgrywki 4 jednostki. Jest to wystarczająca liczba, by przyblokować, najlepiej całkowicie, ruch jedynych jednostek sowieckich z przyczółka barwienkowskiego, które tak naprawdę są w stanie nam zagrozić, czyli jednostek pancernych (XXI i XXIII Korpus Pancerny). Chodzi o to, by nie dotarły do jedynego mostu i nie mogły podjąć prób jego odbicia. Szczęśliwie (dla Niemców) autor skoncentrował każdy z korpusów na jednym polu i ustawił je dość daleko od mostu, tak że przyblokowanie ich na 2-3 etapy zwykle wystarcza. Alternatywnie można blokować jednostki 38 Armii i inne znajdujące się na wschód od przyczółka, w przypadku gdyby te podjęły próby natarcia w stronę mostu.

A jak to było naprawdę z tym zaopatrzeniem pod Charkowem? Czy rzeczywiście wystarczyło odciąć sowiecką dywizję na 3 dni i nic z niej nie zostawało? Analizując choćby sam przebieg operacji, widać, że nie. I tak kocioł wokół przyczółka barwienkowskiego zamknięto 22 maja, tymczasem jeszcze 28 maja trwały walki, a pojedyncze grupy żołnierzy sowieckich przedzierały się z kotła do 30 maja. Z kolei samo odcięcie wielu jednostek od zaopatrzenia nastąpiło wcześniej, przed 22 maja. Jednostki sowieckie w kotle zostały ostatecznie wyeliminowane nie w wyniku samego braku zaopatrzenia, ale kapitulowały wskutek braku szans na przedarcie się bądź były eliminowane w walce. W tej sytuacji przepis o tym, że jednostka jest eliminowana, gdy nie posiada przez 3 etapy zaopatrzenia, to kompletna fikcja.

[...]

Mapa 2. Dla celów porównawczych na wyjściowe rozstawienie jednostek w scenariuszu 3 naniesiono ich rzeczywiste położenie

Reasumując, poza wszystkimi innymi błędami, scenariusz „rozkładają na łopatki” zasady o zaopatrzeniu. W praktyce rozgrywka w ten scenariusz wygląda zupełnie inaczej niż sugerują nam mądre wywody autora, rozpisującego się o bogactwie ukrytych w nim możliwości strategicznych. Mówiąc krótko, jest on po prostu niegrywalny, natomiast potencjalnie, gdyby ktoś podjął się jego poprawiania, istnieją większe możliwości uczynienia go grywalnym niż w przypadku scenariuszy ukazujących początkową fazę operacji. Przede wszystkim, przy takich warunkach zwycięstwa, tzn. przyjęciu jako celu dla Sowietów uratowania jak największej liczby własnych oddziałów z okrążenia, a dla Niemców zniszczenia jak największej ich liczby, dałoby się w oparciu o zasady systemu WB-95 stworzyć jakiś w miarę grywalny scenariusz, chociaż wymagałoby to co najmniej kilku istotnych zmian w regułach.

4. Ogólnie o scenariuszach z Taktyki i Strategii
Do końca istnienia Dragona, a później Mirage gra nie doczekała się żadnych poważniejszych modyfikacji. Mam tu na myśli modyfikacje od strony historycznej. Wraz z powrotem przez autora do działalności pod szyldem Taktyka i Strategia w wydawanym przezeń czasopiśmie o tymże tytule zaczęły się ukazywać scenariusze do gry. Było ich całkiem sporo, począwszy od pierwszego numeru z roku 2000. Niemal wszystkie były fikcyjne albo hipotetyczne, co sprowadzało się w praktyce do, w najlepszym wypadku, luźnego związku z historią, przy czym, o ile jeszcze z początku starano się nawiązywać do gry, to z czasem scenariusze stały się zupełnie dowolne. Do niektórych z nich dodawano czasami różnego rodzaju wprowadzenia. Niżej fragment jednego z nich. Pochodzi on ze scenariusza „Nikolae Czapescu”, zamieszczonego w „Taktyce i Strategii” nr 10, s. 48 (pisownia oryginalna):

Nikolae Czapescu
Nikolae nigdy nie zamierzał iść do wojska, spokojnie pasał kozy na swym (tak naprawdę pole należało do jego wuja) 50 metrowym kawałku nieużytków. Nie umiał czytać ani pisać, Świat co prawda pojmował (wzrok miał dobry) ale tylko do najbliższego zakrętu drogi, dalej nigdy się nie zapuszczał w obawie o stratę swej dwójki zwierząt. Gdy więc, któregoś pięknego dnia, świat zastukał do jego szałasu, był niemile ździwiony. Otóż, gdy się obudził zamiast listowia nad głową zobaczył piękne niebo i coś co wyglądało na ogromną gałąź, choć nie mogło nią być bo miało zbyt prosty kształt. Spokojnie się przeciągnął, po woli podniósł głowę i… na końcu gałęzi był stalowy kolos, przyglądający się Nikolae, z taką samą ciekawością jak Nikolae przyglądał się jemu. Samo otoczenie też jakby się zmieniło. Nie było kóz, nie było niczego z czym rozstał się zasypiając, co i rusz ktoś po nim przechodził. „Czyżbym był w wojsku?” – pomyślał. Samo w sobie nie musiało to być złe wystarczyło leżeć i nic nie robić, tylko ten z lufą jakoś tak dziwnie w jego stronę patrzył – „a jak mu coś odbije i postanowi ruszyć, na pewno przejedzie po mnie” – pomyślał Nikolae. Lepiej się stąd zabierać. I został zabrany… do Rosji.

Ależ to był piękny kraj, ogromny i choć dopiero od miesiąca miał buty miał ich obecnie trzy pary, każde innego rozmiaru, kto wie – myślał – a jak mi noga urośnie, warto mieć zapas. Podobnie było z zegarkiem, na każdej ręce miał dwa. Najbardziej podobała mu się omega, ponoć była dobra – mówili koledzy. Zdobył ją handlując z Rosjaninem, Iwan dał mu buty, a Nikolae w zamian zabrał mu zegarek (…)

I tak dalej… jeśli wzruszyła Was historia Nikolae i ewentualnie chcielibyście rozegrać ten scenariusz, odsyłamy do „Taktyki i Strategii” nr 10 (2/2004). Tam znajdziecie ciąg dalszy. Fanom tego rodzaju „bajkowych” kawałków polecamy także wprowadzenie do scenariusza „Włoskie Remagen” z „Taktyki i Strategii” nr 9 (1/2004). Niżej krótki wykaz wszystkich scenariuszy do Charkowa 1942, wydanych w czasopiśmie do numeru 30 włącznie (począwszy od numeru 13 nic nowego już się nie ukazywało):
- TiS nr 1 (1/2000) – „Otton III” (s. 9)
- TiS nr 2 (2/2000) – „Pierwomajski” (s. 10)
- TiS nr 7 (1/2003) – „Adler Schlacht” (s. 5), „Wiosenne Manewry” (s. 32)
- TiS nr 8 (2/2003) – „Czołg Sieriedy” (s. 38)
- TiS nr 9 (1/2004) – „Włoskie Remagen” (s. 34)
- TiS nr 10 (2/2004) – „Nikolae Czapescu” (s. 48)
- TiS nr 11 (3/2004) – „Charków Bolszoj” (s. 24)
- TiS nr 12 (4/2004) – „12 Dni Prawdy” (s. 22)

Z uwagi na to, że są to niemal wyłącznie scenariusze dowolne, nie będziemy się nimi zajmować, zresztą ze względu na ich ilość nie starczyłoby miejsca. Bliżej zainteresujemy się tylko jednym z nich – scenariuszem autorstwa Bartłomieja Batkowskiego, zamieszczonym w TiS nr 11 (3/2004), pt. „Charków Bolszoj”, który jako jedyny z powyższych jest scenariuszem stricte historycznym, a przynajmniej stawia sobie takie ambicje. Co więcej, stanowi on de facto poprawioną wersję pierwszego scenariusza z gry, opracowaną z uwagi na nowe materiały dot. walk pod Charkowem (przynajmniej tak twierdzi jego autor).

5. Scenariusz Charków Bolszoj (TiS 11)
Scenariusz powstał ponieważ, jak pisze jego autor, p. Batkowski, pojawiły się nowe materiały, które zmieniają nieco obraz bitwy. Trzeba przyznać, że z zainteresowaniem i zaciekawieniem przystąpiliśmy do rozgrywki w ten scenariusz, zastanawiając się, na ile udało się poprawić błędy scenariusza z pierwotnej gry. Scenariusz ten, zgodnie z deklaracją, stanowi bowiem rozwinięcie „Czerwonego gromu komunizmu”, a de facto jest jego poprawioną wersją. Niestety, mimo że ukazał się w 2004 roku, czyli 6 lat po tym jak wyszła książka Davida Glantza, scenariusz nadal znacznie odbiega od realiów historycznych. Przede wszystkim nadal jako data włączenia się południowego zgrupowania Niemców do walk przyjmowany jest 11 maja, a nie 17 maja, jak to miało miejsce w rzeczywistości. Zacznijmy od kwestii szczegółowych, dotyczących OdB, dyslokacji jednostek i czasu pojawiania się uzupełnień. Pozwoliliśmy sobie ująć wszystko porównawczo w stosunku do wersji pierwotnej scenariusza.

Scenariusz „Charków Bolszoj” – rozstawienie początkowe

Po stronie sowieckiej, idąc od północy:
- na odcinku 21 Armii nadal występuje potężna 8 Dywizja Zmotoryzowana (dodać można, że była to dywizja NKWD), której tam w ogóle nie było, podobnie jak 1 Brygady Zmotoryzowanej. Stojąca na tyłach 297 Dywizja Strzelców w rzeczywistości znajdowała się 11 maja nieco na północ od Biełgorodu, a więc poza planszą. W pełni prawidłowa jest jedynie dyslokacja 293 Dywizji Strzelców (jednostka ta pojawia się w sektorze 21 Armii dopiero w tym scenariuszu) i 227 Dywizji Strzelców. 10 Brygada Pancerna jest natomiast nieco za bardzo przesunięta na północ. Brakuje nadal 76 Dywizji Strzelców.
- na odcinku 28 Armii, stojąca na północnej flance 38 Dywizja Strzelecka znajdowała się w rzeczywistości na tyłach – w drugim rzucie, podobnie jak 162 Dywizja Strzelecka, również wstawiona do pierwszej linii. Stojąca w północnej części sektora 13 Dywizja Strzelców Gwardii w rzeczywistości zajmowała pozycje tuż przy granicy z sektorem 38 Armii. W miejscu gdzie stoją 38 DStrz. i 13 DSG znajdowała się 175 Dywizja Strzelecka. Brygady Pancerne 90, 84 i 57 zajmowały pozycje razem z piechotą w pierwszej linii, nieco z tyłu, w drugim rzucie, stała 6 Brygada Pancerna Gwardii. Obecnie słusznie naniesiono od początku wszystkie cztery brygady pancerne, dodrukowując żeton jednej z nich (84 BPanc.), której wcześniej w ogóle nie było. Natomiast na odcinku tej armii nadal znajduje się od początku skoncentrowany i gotowy do użycia III Korpus Kawalerii Gwardii, który w rzeczywistości był gotowy do działań dopiero 14-15 maja. Sektor 28 Armii jest nadal przesunięty w stosunku do obszaru, który historycznie obejmował.
- na odcinku 38 Armii, po licznych roszadach, od północy stoją: 226 (tam gdzie wcześniej stała 300 DStrz.) i 124 Dywizje Strzeleckie (na północ od rzeki Wielki Barłuk), dalej 81 Dywizja Strzelecka, potem nieco z tyłu XXII Korpus Pancerny (uzupełniony o dodrukowaną 133 Brygadę Pancerną) – teraz przesunięty na południe (i słusznie), 300 Dywizja Strzelecka, 199 Dywizja Strzelecka (tam gdzie wcześniej stała 62 DKaw.), 62 Dywizja Kawalerii (tam gdzie wcześniej stała 124 DStrz.), dalej bez zmian 22 Brygada Zmotoryzowana i tuż przy moście pod Waliklieją (Bałaklieją, Bałakleją) 304 Dywizja Strzelecka. Obecne rozstawienie tej Armii, z wyjątkiem 62 Dywizji Kawalerii (której tam nie było, wchodziła ona w skład II Korpusu Kawalerii) i 22 Brygady Zmot., odpowiada prawdzie historycznej. Brakuje jedynie 343 Dywizji Strzeleckiej, zajmującej pozycje na tyłach, za 304 DStrz., wokół miasta Kune. Dodać by można jeszcze, że na wschód od nich, zajmowała pozycje 277 Dywizja Strzelecka, ale jej rejon ześrodkowania wypada poza planszą. Natomiast nadal niepotrzebnie w składzie Armii znajdują się 62 Dywizja Kawalerii oraz 22 Brygada Zmotoryzowana. Większość piechoty i kawalerii 38 Armii, głównie jednostki znajdujące się na południu, zostały przykryte „Oddechem Stalina”.
- na występie barwienkowskim główną pozycję zajmuje 6 Armia. Jej dyslokacja po przesunięciu Grupy Bobkina do pierwszej linii przybliżyła się do rzeczywistej, jednak nadal dywizje są przemieszane. Zacząć wypada od tego, że całe wschodnie skrzydło rozciągało się częściowo wzdłuż Dońca. Idąc od południa stały tam 337, 47 i 253 Dywizje Strzeleckie. Dalej, począwszy od 253 Dywizji Strzeleckiej, która tworzyła prawą flankę natarcia, na zachód stały: 41, 411 i 266 Dywizje Strzeleckie. Wspierały je 48 Brygada Pancerna, 5 Brygada Pancerna Gwardii oraz 38 Brygada Pancerna. W drugim rzucie 6 Armii znajdowały się 103 i 248 Dywizje Strzeleckie oraz 37 Brygada Pancerna. Drugi rzut początkowo stał niewykorzystywany bojowo w rezerwie, nawet dłużej niż XXIII Korpus Pancerny. W grze mamy natomiast, idąc od wschodu: 237 Dywizję Strzelecką (nadal pomylona numeracja – powinna być 337), 103, 41, 47, 253, 411, 266, 248 Dywizje Strzeleckie. Brygady Pancerne stoją wszystkie za plecami piechoty, z tym, że przesunięto je na wschód, tymczasem 38 Brygada Pancerna i 5 Brygada Pancerna Gwardii znajdowały się tuż przy granicy z sektorem Grupy Bobkina. Samo przesunięcie brygad pancernych wydaje się bardzo ważne i częściowo (z wyjątkiem 37 Brygady Pancernej) jest słuszne. Przypomnijmy, że poprzednio wszystkie samodzielne jednostki pancerne 6 Armii były przykryte żetonem „Oddech Stalina”, aż do 14 maja, i znajdowały się na wschodnim brzegu Dońca. Bardzo istotną kwestią, na którą warto zwrócić uwagę, jest nadal występujące rozszerzenie sektora zajmowanego przez jednostki 6 Armii, kosztem sektora Grupy Bobkina (w poprzedniej wersji tego scenariusza, z uwagi na to, że Grupa Bobkina stała w odwodzie, było ono jeszcze większe). W rzeczywistości szerokość frontu, na jakim nacierały oba związki, była mniej więcej taka sama. W grze 6 Armia zajmuje co najmniej o połowę dłuższy odcinek niż zajmowała historycznie.
- co istotne, na tyłach 6 Armii pojawił się II Korpus Kawalerii, choć w niepełnym składzie (dwie dywizje kawalerii, gdy w rzeczywistości były trzy; brakuje 62 DKaw., która jest w 38 Armii). Początkowo, jako jednostka odwodowa, jest on słusznie unieruchomiony.
- w zasadzie bez zmian stoją XXI i XXIII Korpusy Pancerne. Oba związki nie są już przykryte „Oddechem Stalina”, ale unieruchomione na taki sam czas jak poprzednio. Bardzo słusznie pozwolono graczowi sowieckiemu rozstawić je do 1 pola wokół pola podanego jako miejsce dyslokacji.
- tak jak w pierwszej wersji, nie uwzględniono trzech samodzielnych batalionów pancernych, stanowiących rezerwę Frontu Południowo-Zachodniego – były to 71, 92 i 132 Samodzielne Bataliony Pancerne (specjalne jednostki uderzeniowe, złożone wyłącznie z czołgów KW), zajmujących pozycje wyjściowe na tyłach 6 Armii. Można je było „złożyć” w jedną jednostkę.
- przesunięto do pierwszej linii Grupę Bobkina (nadal błędnie nazywaną przez autora „Grupą Bobrina”). Obecnie stoi ona w pierwszym rzucie i nie jest już przykryta „Oddechem Stalina” ani unieruchomiona, a zatem może, zgodnie z historią, rozpocząć aktywne działania od pierwszego etapu. Jej dyslokacja jest z grubsza prawidłowa, można co najwyżej powiedzieć, że wchodzący w skład Grupy VI Korpus Kawalerii stał bardziej na północ. Jak wspomniałem przy omawianiu dyslokacji 6 Armii, mniejszy w stosunku do historycznego jest sektor zajmowany przez Grupę Bobkina. Jej przeciwnikiem po drugiej stronie frontu powinny być 4 Dywizja Piechoty (rumuńska) i 454 Dywizja Ochrony. Autor zapomniał natomiast wskazać pozycji wyjściowej dla znajdującej się w składzie Grupy Bobkina, nowo dodrukowanej 7 Brygady Pancernej (poprzednio w ogóle jej nie było), przez co w wykazie rozstawienia jednostek do scenariusza w ogóle jej nie ma i z całokształtu wynika, jakby ją pominięto.
- na odcinku 57 Armii przesunięto do odwodu 14 Dywizję Strzelców Gwardii. Pozycje w pierwszej linii, idąc od północy, zajmują: 150, 317, 99 i 351 Dywizje Strzeleckie. Zmiany dokonane tutaj przez autora są prawidłowe. Słusznie wyrzucono ze składu 57 Armii 270 Dywizję Strzelecką (była w składzie grupy Bobkina i poprzednio występowała w dwóch egzemplarzach tzn. jednocześnie w Grupie Bobkina i 57 Armii). 57 Armia, poprzednio niemal cała przykryta na starcie żetonami „Oddech Stalina”, obecnie nie jest nimi przykryta, natomiast została unieruchomiona do 13 maja (w rozstawieniu znajduje się adnotacja, że może się ona poruszać począwszy od 13 maja).
- na odcinku 9 Armii, podobnie jak w przypadku 38 czy 57 Armii, dokonano daleko idących roszad. I tak, idąc od granicy z sektorem 57 Armii, stoją obecnie: 341 Dywizja Strzelecka, 78 Brygada Strzelecka, 349 i 106 Dywizje Strzeleckie, 66 Dywizja Kawalerii, 51 Dywizja Strzelecka. Rzeczywiste rozmieszczenie było następujące: 341, 106, 349, 335, 51 i 333 Dywizje Strzeleckie. Nie było tam 66 Dywizji Kawalerii, brak z kolei nadal 333 i 335 Dywizji Strzeleckich (znajdują się one nadal w składzie 37 Armii), zaś 78 Brygada Strzelecka stała po wschodniej stronie Dońca. To ciągle dość poważne rozbieżności. 9 Armia, tak jak poprzednio, przykryta jest żetonami „Oddech Stalina” (nie dotyczy to artylerii, sztabu i brygad pancernych), nie podano jednak kiedy są one z niej zdejmowane. Poprzednio zdejmowano je 14 maja. Dodamy jeszcze, chociaż tutaj sami mamy wątpliwości, że wymieniana jest w składzie 9 Armii, jako aktywnie uczestniczącą w walkach, 216 Dywizja Strzelecka. Na mapach Glantz nie podaje jednak nigdzie jej dyslokacji.
- nadal zupełnie brakuje za plecami 9 Armii V Korpusu Kawalerii gen. Plijewa i jest to jedna z najpoważniejszych rozbieżności. Korpus, tak jak poprzednio, pojawia się dopiero w uzupełnieniach, i to częściami.
- wreszcie na koniec 37 Armia, stojąca na wschodnim brzegu Dońca, na południe od 9 Armii, dotychczas przeze mnie pomijana. Warto odnotować, że została niemal w całości przykryta została żetonami „Oddech Stalina”, czego w pierwotnym scenariuszu nie było. Jest to w zasadzie słuszne posunięcie.
- brakuje nadal 242 Dywizji Strzeleckiej, pojawiła się za to 114 Brygada Pancerna. Obie jednostki zostały przysłane z rezerwy Stawki. Pojawiły się w rejonie mostu pod Waliklieją (Bałaklieją, Bałakleją) 14-15 maja, gdzie wzięły udział w działaniach ofensywnych. Tymczasem w grze 114 Brygada Pancerna pojawia się dopiero 20 maja.
- brakuje zupełnie 15 Brygady Pancernej. Pojawiła się jako wsparcie 9 Armii na jej odcinku, po wschodniej stronie Dońca, koło 18 maja. Wraz z nią przybyła 3 Brygada Pancerna, która (została dodrukowana) w grze wchodzi 16 maja. Wraz z nimi pojawiła się, również nieuwzględniona, 296 Dywizja Strzelecka.
- brakuje nadal 278 Dywizji Strzelców. Weszła do działań 23 maja w sektorze 38 Armii.

Po stronie niemieckiej, idąc od północy:
- na północ od 79 Dywizji Piechoty aż do Biełgorodu wyjściowo zajmowała pozycje 75 Dywizja Piechoty, a nie 168 Dywizja Piechoty, stojąca w grze naprzeciw 21 Armii.
- brak nadal KG Gollwitzer. Stworzona ona została z sił dwóch pułków 88 Dywizji Piechoty. Pojawia się 19 i 20 maja w rejonie miasta Murom, na zachód od Wołczańska, gdzie bierze udział w akcjach ofensywnych.
- pozostają aktualne zastrzeżenia odnośnie dyslokacji 71 i 44 Dywizji Piechoty.
- pojawiła się w tym scenariuszu na historycznych pozycjach 108 Dywizja Lekka, jednak nadal pozostawiono 103 Dywizję Lekką, której na polu bitwy w ogóle nie było (zdaje się, że nadal myli się ona autorowi z węgierską dywizją lekką).
- 113 Dywizja Piechoty (trzypułkowa) nadal figuruje jako dywizja lekka i jest w całości zmotoryzowana. W rzeczywistości była to zwykła dywizja piechoty. Dyslokacja nadal częściowo błędna – zbyt daleko na tyłach.
- 305 Dywizja Ochrony, która teraz pojawia się 14 maja w Charkowie, w rzeczywistości początkowo zmierzała transportami kolejowymi do Charkowa, ale później przekierowano ją, zanim jeszcze dotarła do Charkowa, częściowo na Krasnograd, a częściowo na pozycje 62 Dywizji Piechoty, w związku z tym dyslokacja dywizji w grze i czas jej wejścia są nieprawidłowe. Poprzednia dyslokacja i czas wejścia (koło Krasnogradu, również 14 maja) były bliższe prawdy.
- poprawiono numerację XXIX i XXXXIV Korpusów Armijnych.
- 60 Dywizję Lekką poprawiono na zmotoryzowaną.
- pojawiła się rumuńska 2 Dywizja Piechoty, dziwi jedynie, że jej pułkom przyznano siłę dokładnie taką jak pułkom w niemieckich dywizjach piechoty, tym bardziej, że pułki w pozostałych dywizjach rumuńskich mają siłę o 1 mniejszą. W zasadzie słusznie poprawiono rozstawienie Rumunów przesuwając rumuńską 20 Dywizję Piechoty do uzupełnień, natomiast ciągle źle umieszczone są pozostałe jednostki rumuńskie: najbardziej na północ, obok 454 Dywizji Ochrony, powinna stać 4 Dywizja Piechoty, a nie 1 Dywizja Piechoty, zaś dalej powinny stać 1 DP i 2 DP rumuńskie. Również poprzednie uwagi co do dyslokacji pozostają w zasadzie aktualne.
- w XXIX Korpusie Armijnym nadal brakuje 57 Dywizji Piechoty (nie ma jej w wykazie rozstawienia jednostek do scenariusza ani na torze uzupełnień).
- w XXXXIV Korpusie Armijnym nadal brakuje 68 i 295 Dywizji Piechoty.
- w uzupełnieniach na 12 maja nadal pojawia się 169 Dywizja Piechoty, zaś 13 maja 158 Dywizja Piechoty – w rzeczywistości obie nie brały udziału w walkach.
- w walkach podczas tej operacji nie brała udziału nadal występująca w grze 5 Dywizja Piechoty.
- na głównym odcinku uderzenia sowieckiego od południa, w rejonie 454 Dywizji Ochrony, działało kilka samodzielnych batalionów o łącznej sile 1-2 pułków. Przy początkowej mizerii jednostek niemieckich na tym odcinku wydają się one nie bez znaczenia.
- idąc dalej wzdłuż południowego skrzydła niemieckiego wszystko pozostało po staremu – historycznie na wschód od 20 rumuńskiej Dywizji Piechoty 12 maja (pierwszy dzień sowieckiej ofensywy) znajdowały się jedynie: 1 Dywizja Górska, 14 Dywizja Pancerna, 60 Dywizja Zmotoryzowana (w pierwszej linii tylko jeden pułk), 100 Dywizja Lekka, 97 Dywizja Lekka, wydzielone oddziały 68 Dywizji Piechoty, 257 Dywizja Piechoty, oraz na tyłach w rejonie Kramatorska 101 Dywizja Lekka i wydzielone oddziały 389 Dywizji Piechoty. Reszty jednostek niemieckich rozmieszczonych przez autora w tym rejonie tam po prostu nie było, z kolei część z obecnych była przed 17 maja wycofywana na tyły w celu zaabsorbowania uzupełnień i przygotowania do planowanej ofensywy.

Rozstawienie początkowe – wschodnia część sektora 6 Armii sowieckiej. Po stronie niemieckiej pojawiła się węgierska 108 Dywizja Lekka. Po stronie sowieckiej pojawiły się w tym rejonie cztery brygady pancerne 6 Armii. Wskutek przesunięcia do pierwszej linii Grupy Bobkina dywizje strzelców 6 Armii stoją teraz gęściej, co zwiększa szanse na przeprowadzenie skutecznego natarcia

Powyższy wykaz nadal nie jest rzecz jasna kompletny. Po pierwsze, nie schodzimy już niżej, do szczebla pułków, gdzie po stronie niemieckiej znaleźć można dalsze rozbieżności. Nie wchodzimy również w szczegóły odnośnie uzupełnień, zwłaszcza jednostek samodzielnych. Trzeba też powiedzieć, że zwłaszcza w odniesieniu do strony sowieckiej, w przypadku tej bitwy występują często luki, z tego powodu, że część jednostek została zniszczona podczas walk i wraz z nimi zaginęła ich dokumentacja. Stąd też historycy mają problemy z weryfikacją wielu szczegółów. Nie da się także dokładnie ustalić stanu uzbrojenia wielu jednostek, tzn. np. ile i jakich czołgów konkretnie posiadały. W przypadku Niemców, którzy ostatecznie zwyciężyli, jest oczywiście łatwiej. W tym miejscu mógłbym rozwinąć niektóre z tych wątków np. uzbrojenia i ilości czołgów w poszczególnych jednostkach. W grze wygląda to tak, że u Niemców każdy pułk pancerny w dywizjach pancernych (3, 23, 14, 16) ma taką samą siłę, tymczasem liczba czołgów w nich była bardzo różna, np. różnice mogły być tego rodzaju, że jedna dywizja pancerna miała czołgów dwukrotnie więcej niż inna. Do tego np. w 60 Dywizji Zmotoryzowanej występował samodzielny batalion pancerny, w grze jak się zdaje całkowicie pominięty (nie uwzględniono go także przez zwiększenie siły jednostek piechoty tej dywizji, bo mają one tyle samo siły, co pułki piechoty w dywizjach lekkich, które batalionów czołgów nie miały). Tyle, że w tym czasie w grach systemu WB-95 takimi rzeczami się nie przejmowano i jednostki tego samego typu dostawały na ogół taką samą siłę.

Z uwag, które pojawiły się przy omawianiu scenariusza pierwszego, w całości powtórzyć można te dotyczące:
- artylerii,
- lotnictwa,
- linii fortyfikacji stałych po stronie sowieckiej, której nie było, i ogólnie oddania umocnień obu stron,
- możliwości Rumunów, teraz dodatkowo wzmocnionych dodaną rumuńską 2 Dywizją Piechoty,
- ogólnego stosunku sił na odcinku północnym,
- planszy i błędów w odwzorowaniu terenu.

Rozstawienie początkowe – sektor 57 Armii. Poprawiono szereg błędów, począwszy od przesunięcia do pierwszej linii Grupy Bobkina oraz wstawienia II Korpusu Kawalerii. Jeśli chodzi o szczegóły, rozstawienie pozostawia jednak nadal sporo do życzenia

Osobno zajmiemy się jednostkami dodrukowanymi w czasopiśmie, szczególnie zmianami w składzie wojsk pancernych i zmotoryzowanych. Stanowić one miały główną atrakcję scenariusza i jest to obok zmian w rozstawieniu i na torze uzupełnień jedyna poważna modyfikacja, jaka została dokonana. I tak u Sowietów:
- w składzie XXI Korpusu Pancernego słusznie zastąpiono 5 Brygadę Pancerną Gwardii (nie wchodziła w jego skład, ale była jednostką 6 Armii) 4 Brygadą Zmotoryzowaną, dodrukowując nowe żetony obu jednostek.
- w składzie XXIII Korpusu Pancernego słusznie zastąpiono 4 Brygadę Zmotoryzowaną (była w składzie XXI Korpusu Pancernego) 23 Brygadą Zmotoryzowaną (wcześniej błędnie umieszczoną w składzie 38 Armii).
- słusznie uzupełniono Grupę Bobkina o brakującą 7 Brygadę Pancerną.
- jeśli chodzi o korpusy kawalerii, jak już wspominałem, w II Korpusie Kawalerii nadal brakuje 62 Dywizji Kawalerii, błędnie przypisanej do 38 Armii, zaś w V Korpusie Kawalerii nie było 79 Dywizji Kawalerii, a była 30 Dywizja Kawalerii, której tam nie ma.
- w składzie XXII Korpusu Pancernego słusznie dodano 133 Brygadę Pancerną.
- słusznie dodrukowano 84 Brygadę Pancerną, będącą w składzie 28 Armii.
- w zasadzie słusznie dodano także XXIV Korpus Pancerny (wcześniej występowały samodzielnie 2 Brygada Pancerna i 4 Brygada Pancerna Gwardii; obecnie zastąpione nowymi żetonami), chociaż pojawia się on w odległej fazie gry, kiedy wszystko jest zazwyczaj rozstrzygnięte. Skład korpusu prawidłowy.
- nie wiadomo do czego potrzebna jest nowo dodrukowana 278 Dywizja Strzelecka. Nie występuje nigdzie w wykazie rozstawienia jednostek do scenariusza ani na torze uzupełnień. W rzeczywistości brała udział w walkach, przybyła z innego rejonu frontu.
- słusznie dodrukowano 3 i 114 Brygadę Pancerną. Pojawiły się w walkach później, podobnie jak 278 DStrz. 114 BPanc. przybyła z rezerwy Stawki.
- nie wiadomo natomiast po co wydrukowano 58 Brygadę Pancerną. Nigdzie nie znalazłem informacji by brała udział w walkach pod Charkowem.
- słusznie usunął autor z gry szereg występujących wcześniej samodzielnych jednostek sowieckich, jak 8 Cz. (co to była za jednostka?).

Po stronie niemieckiej dodruk żetonów jest dużo skromniejszy:
- słusznie dodrukowano węgierską 108 Dywizję Lekką.
- słusznie uzupełniono 14 Dywizję Pancerną o brakujący 103 pułk piechoty zmotoryzowanej.
- słusznie dodrukowano nowy żeton artylerii XIV Korpusu Pancernego, motoryzując pułk artylerii. Słusznie dodrukowano także artylerię III Korpusowi Pancernemu; wcześniej w ogóle jej nie było.
- słusznie dodrukowano 2 Dywizję Piechoty rumuńskiej, tylko niepotrzebnie dano pułkom siłę 4, zamiast 3, jak mają pozostałe jednostki rumuńskiej piechoty.
- dodrukowane dwie brygady (dywizjony) dział szturmowych (194 i 244) mogą stanowić dodatkowy smaczek, ale bardziej przydałoby się np. zrobienie pułków artylerii dywizjom piechoty; ich brak dużo bardziej wypacza rozgrywkę i wartość bojową jednostek. Tutaj, wydaje się, że chodziło bardziej o wzmocnienie zdolności manewrowych Niemców na odcinkach, gdzie mają niemal samą piechotę niezmotoryzowaną. W książce Andrieja Gałuszko i Maksyma Kołomyjca Charków 1942 wyd. Militaria podano (s. 14) , że 194 Dywizjon Dział Szturmowych miał 30 dział samobieżnych StuG III, więc była to znacząca siła pancerna na odcinku 62 Dywizji Piechoty, w składzie której walczył.
- nowo dodana 22 Dywizja Pancerna, podobnie jak sowiecki XXIV Korpus Pancerny, pojawia się w grze zbyt późno by odegrać jakąś rolę. Do tego czasu wszystko jest zwykle rozstrzygnięte.

Natarcie 6 Armii sowieckiej i jednostek z Grupy Bobkina. Mimo przytłaczającej przewagi, pojedyncze jednostki niemieckie są często w stanie zatrzymać na pewien czas Sowietów, na tyle by południowe skrzydło niemieckie zdążyło odciąć im zaopatrzenie

Zmiany wprowadzone w scenariuszu przez p. Batkowskiego nie wpływają znacznie na przebieg rozgrywki w stosunku do scenariusza pierwotnego. Zmiany w OdB w większości nie wnoszą wiele od strony grywalności i możliwości graczy, chociaż poprawiają grę od strony historycznej. Nadal pominięto albo źle rozmieszczono szereg jednostek. Kluczowy jest tu w szczególności V Korpus Kawalerii i przedwczesne wprowadzenie III Korpusu Kawalerii Gwardii. Najistotniejsze pozytywne zmiany to przesunięcie na pierwszą linię Grupy Bobkina i zdjęcie z niej „Oddechu Stalina” oraz przesunięcie samodzielnych brygad pancernych 6 Armii (37, 38, 48, 5 Gw.) i podobne uwolnienie ich spod „Oddechu Stalina”, oraz przesunięcie, chociaż nadal zdekompletowanego, II Korpusu Kawalerii na przyczółek barwienkowski. Te korzystne dla Sowietów zmiany zostają jednak co najmniej zniwelowane przykryciem żetonami „Oddech Stalina” większości jednostek 37 i 38 Armii, i trwałym ich uziemieniem. Z kolei Niemcy też dostają dodatkowe, chociaż nieliczne jednostki.

Przede wszystkim na scenariuszu nadal ciąży, niczym grzech pierworodny, termin, od którego Niemcy mogą prowadzić swoje działania z południa, przyjęty niezgodnie z historią na 17 maja. Kontrofensywa niemiecka z południa, przebiegająca dokładnie równolegle z ich własną ofensywą, skłania bowiem Sowietów do tego, by w pierwszej kolejności zadbać o własne tyły i linie zaopatrzenia. Gdy zaczynają się rozglądać po planszy jak zabezpieczyć przyczółek, wkrótce okazuje się, że sił na głównym odcinku natarcia tak naprawdę nie mają zbyt wiele, że sens tego natarcia jest ograniczony. Oczywiście, mogą próbować rzucić zmasowane siły na główny kierunek przełamania, ryzykując odcięcie zaopatrzenia, tyle że Niemcy, biorąc pod uwagę układ planszy oraz to, że posiadają lotnictwo, zdolne blokować ruchy strony sowieckiej, będą prawdopodobnie szybsi w realizacji swoich celów. Koncepcja autora, by stworzyć w grze sytuację swego rodzaju wyścigu, podobnie jak w pierwszej wersji tego scenariusza, załamuje się, i to chyba jeszcze bardziej niż poprzednio. Da się zauważyć szereg zabiegów, za pomocą których autor stara się wytworzyć takie warunki, aby „rywalizacja była do końca emocjonująca”, niestety jak dokładniej przeanalizować sytuację, widać, że w praktyce mu się to nie udało.

Może lepsze będzie w tym miejscu ponowne zastanowienie się jak powinna wyglądać ta gra i czy da się pogodzić historię z grywalnością. Podstawowym faktem, który należało uwzględnić, jest niezdolność Niemców do podjęcia ofensywy do 17 maja. Daje to Sowietom, licząc od 12 maja, kiedy rozpoczęły się działania, 5 dni na rozwinięcie własnej ofensywy, a zatem wbicie się w niemiecką obronę i posunięcie się do przodu. Do tego czasu odcinek południowy powinien być całkowicie „zamrożony”, tak jak to miało miejsce w rzeczywistości. Tak, żeby gracz sowiecki nie mógł przesyłać tam żadnych uzupełnień i zmieniać układu sił przed rozpoczęciem przez Niemców kontrofensywy, oraz żeby oddać fakt, iż Sowieci zostali zaskoczeni niemiecką kontrofensywą od południa. Przy przyjęciu takich warunków, przez 5 dni swojej ofensywy gracz sowiecki ma świadomość, że jedyne co może na początku zrobić to jak najskuteczniej nacierać, że na południu, tam gdzie stoi 9 i 57 Armia, nie może sobie w żaden sposób „pomóc”. To zarysowywałoby sytuację, jaka miała miejsce historycznie. Bowiem z początku dowództwo sowieckie nie miało tego rodzaju dylematów, jakie wytworzył w grze autor, tzn. czy wysyłać wojska z rezerw na południe czy na północ. One pojawiły się dużo później, gdy ofensywa była już zaawansowana. Jednym słowem, gra powinna zachęcać gracza sowieckiego do prowadzenia na początku ofensywy i umożliwiać mu odniesienie tutaj pewnych sukcesów, a nie stwarzać taką sytuację, że od początku widać, iż nacieranie w stronę Charkowa jest bez sensu, wobec czego gracz od razu stara się całkowicie zmienić położenie i układ sił. Tutaj mamy po części podobny problem jak z grami o bitwie pod Austerlitz czy pod Tannenbergiem: jak sprawić, by gracz kierujący stroną, która historycznie poniosła sromotną klęskę, po części powtórzył jej działania, i jak to na nim w sposób nieco bardziej subtelny wymusić.

Rozpaczliwe próby przedostania się przez Doniec uciekających przed okrążeniem jednostek sowieckich. Wbrew pozorom, dzięki terenowi i umocnieniom, pozycja przejściowo tutaj okrążonych Węgrów nie jest taka ciężka, jak by się mogło wydawać

Pora wreszcie zająć się tym mitycznym rozwiązaniem o nazwie „Oddech Stalina”, z którego znana jest ta gra. Jest to „bajkowy” przepis, wymyślony przez Wojciecha Zalewskiego i spełniający wiele funkcji, na które brakuje odpowiednich zasad w systemie WB-95. I tak, jak pokazuje ta gra, system wyraźnie kuleje w kwestii uwzględniania problemów z dowodzeniem i logistycznych. Przepisy o dowodzeniu ograniczają się bowiem do zasady o dodawaniu w walce modyfikatora, gdy dowództwo ma w zasięgu (4 pola) sojuszniczą jednostkę. A jak to było w rzeczywistości z tymi jednostkami przykrytymi w grze „Oddechem Stalina”? Poza tym co zostało już powiedziane do tej pory, jako jedna z istotnych przyczyn klęski 9 Armii podawane są problemy z dowodzeniem. Wskutek m.in. zbombardowania sztabu armii do jednostek nie dotarły na czas rozkazy o wycofaniu. To zapewne, a nie mityczny strach przed towarzyszem Stalinem, o którym tyle rozpisuje się w instrukcji Wojciech Zalewski, sprawiły, że jednostki te nie cofały się ze swoich pozycji i zostały przez Niemców oskrzydlone. Co ciekawe, potem większości z nich udało się przebić. Pokazuje to jak to z tym trwaniem na pozycjach było. Podobnie, pod szeroko rozumiane problemy z dowodzeniem „podciągnąć” można nieużycie w odpowiednim czasie odwodów 6 Armii, jak również wadliwe użycie jednostek pancernych na odcinku północnym przez 28 Armię. Generalnie, w ocenach bitwy podkreśla się, jako jeden z kluczowych czynników, niski poziom dowodzenia po stronie sowieckiej, zwłaszcza na wyższych szczeblach, spowodowany w głównej mierze brakiem doświadczenia (często armiami dowodzili niedawni dowódcy dywizji, a dywizjami i brygadami świeżo awansowani dowódcy pułków i batalionów itd.). Tymczasem w rozumieniu autora wygląda to tak, jakby armia sowiecka w zasadzie niczym nie różniła się od niemieckiej. Widać to np. w zakończeniu komentarza historycznego zamieszczonego na początku instrukcji, gdzie autor konkluduje swoje wywody o majowych walkach pod Charkowem w następujący sposób (pisownia oryginalna, podkreślenia moje): Gra, którą trzymacie Państwo w rękach pozwala na rozegranie walk z maja 1942 roku. Przepisy uwzględniają charakterystykę działań wojennych na froncie wschodnim w postaci braku możliwości dowodzenia bez osobistego udziału Stalina. Możliwy jest też scenariusz nie uwzględniający tej opcji, ale wtedy gra staje się o wiele bardziej skomplikowana dla strony niemieckiej. Można zatem rzec, że gdyby nie towarzysz Stalin to Armia Czerwona mogłaby o wiele skuteczniej walczyć z nacierającym wrogiem, a tak nie dość, że sparaliżowana wewnętrznym strachem przed odpowiedzialnością, stała się niemobilnym związkiem politruków i oficerów ginących tam, gdzie się znaleźli. Jedyna różnica między armią niemiecką i sowiecką brała się – zdaniem autora – z tego, że głupi towarzysz Stalin ingerował w działania wojsk sowieckich, uniemożliwiając co pewien czas (nie wiadomo z jakiego powodu) użycia niektórych jednostek.

Inna okoliczność to problemy logistyczne. Żeby podjąć działania ofensywne, zwłaszcza na wielką skalę, trzeba się odpowiednio przygotować, zgromadzić potrzebne środki (amunicję, paliwo, dodatkowe racje żywności). Trzeba też skoncentrować jednostki, zwykle wcześniej je uzupełniając, trzeba je wyprowadzić na pozycje, pomijając już fakt, że trzeba wcześniej opracować jakiś plan działania, podjąć decyzje, wydać dziesiątki rozkazów, rozkazy te muszą dotrzeć do jednostek itd. Wszystkie te problemy w systemie WB-95 są oczywiście pomijane – w końcu jest to system spośród heksowych najbardziej uproszczony (od strony stopnia komplikacji zasad). Gdy spojrzy się na siły niemieckie na południowym odcinku frontu na początku gry (11-12 maja), nawet gdyby usunąć stamtąd te jednostki, których wyjściowo nie było (zwłaszcza 16 DPanc.), gracz kierujący Niemcami, a niezdający sobie sprawy z tych realiów, może sobie zadać pytanie: dlaczego ci Niemcy tam tyle czasu stali? Na co czekali z rozpoczęciem działań? Przecież mając te siły co oni od razu rozpocząłbym natarcie. Niestety, autor za pomocą przepisów nie stara się w żaden sposób przybliżyć graczom wspomnianych realiów. Jednostki są zawsze gotowe do walki i zawsze wiedzą co mają robić. Mogą też dowolnie modyfikować swoje plany działań, elastycznie reagując na posunięcia przeciwnika itd. Kwestia dowodzenia łączy się tu z aspektem logistycznym. W niektórych grach można wiele z tego pominąć i nadal będzie dobrze, ale tutaj wydaje się, że był to jeden z najważniejszych czynników. Istotne jest przy tym, że występowała duża dysproporcja między stronami jeśli chodzi o jakość logistyki i dowodzenia.

Ta bitwa wyglądała pod wieloma względami tak jak bitwa pod Tannenbergiem w 1914 roku, tak świetnie zasymulowana swego czasu w grze wydawnictwa Dragon, opracowanej przez Dariusza Góralskiego. Jak się czyta, miejscami napotykano bardzo podobne problemy, np. braki amunicji artyleryjskiej u Rosjan na odcinku 28 Armii czy braki zaopatrzenia Grupy Bobkina, gdy znalazła się pod Krasnogradem – z powodu znacznego wydłużenia linii zaopatrzeniowych oraz niewydolności całego systemu (pewne znaczenie odegrały tu także ataki lotnicze na linie zaopatrzenia), co spowodowało, że Bobkin musiał w pewnym momencie ograniczyć działania ofensywne (znów m.in. przez braki amunicji, nie tylko artyleryjskiej). Tymczasem p. Zalewski (a za nim także p. Batkowski) starał się sprowadzić wszystko do mitycznego „Oddechu Stalina”, który ma za zadanie łatanie wszelkich dziur w zasadach i uwzględnianie wszelkich elementów mechaniki, które nie dadzą się oddać przepisami WB-95. Jak jednostka nie miała zaopatrzenia, to autor sugeruje nam, że Stalin zabronił jej działać aktywnie. Jak wskutek błędów w dowodzeniu popełnionych przez marszałka Timoszenkę XXI i XXIII Korpusy Pancerne nie zostały użyte, też winny jest Stalin. To, że jednostki odwodowe, np. II Korpus Kawalerii, nie mogą być użyte, nie wynika z faktu, że były one odwodami i jako takie przeznaczone były do użycia później (jak to odwody), tylko… tak zgadliście – znowu ten Stalin. To, że 9 i 57 Armia miały jedynie prowadzić zadania wiążące w swoich pasach działań i nie miały środków na prowadzenie ofensywy (zatem mamy jednocześnie brak rozkazów i logistykę) to… także Stalin. Przyznam, że jak stopniowo zapoznawałem się z przebiegiem tej operacji i zestawiałem to z różnymi sytuacjami, które w grze „wyjaśnia” mityczny „Oddech Stalina”, czułem się coraz bardziej jak podczas lektury książki Marka Sołonina 22 czerwca 1941, czyli jak zaczęła się Wielka Wojna Ojczyźniana. Tematyka zarówno gry, jak i książki podobna, bo w obu przypadkach front wschodni w początkowej fazie II wojny światowej, z tym, że tam operacja „Barbarossa”, a tutaj walki pod Charkowem w 1942 r. Można powiedzieć, że w grze Charków 1942 „Oddech Stalina” pełni taką funkcję jak u radzieckich historyków niemieckie lotnictwo, którego niezwykła moc przez lata była jednym z kluczowych argumentów, wyjaśniających wszystkie klęski Armii Czerwonej poniesione w pierwszej fazie wojny.

Kwestia po części nieuwzględniania odwodów (oraz po prostu drugiego rzutu wojsk), a po części uwzględniania ich za pomocą „Oddechu Stalina” wskazuje także na inny problem: ogólnego ujęcia stosunku sił w grze. Gdy porównamy gęstość sił, które historycznie nacierały na poszczególnych odcinkach i ich wyjściowe rozmieszczenie, z tym co ma miejsce w grze, nietrudno zauważyć, że w grze jednostki są po pierwsze gęściej „upakowane”, a po drugie istnieje możliwość jeszcze dalej idącego ich zagęszczenia. Z kolei taki stosunek sił, jaki powstaje przy nacieraniu siłami historycznie, nie daje możliwości osiągnięcia sukcesu. Trzeba się skupić i to nieraz znacznie. W tej sytuacji trzymanie odwodów jest marnowaniem jednostek, tym bardziej, że nie ma żadnych korzyści z tego, że jakąś jednostkę zostawimy w odwodzie. Mityczny „Oddech Stalina” pogłębia ten obraz, bo sugeruje on, ni mniej ni więcej, tylko to, że jednostki odwodowe to jednostki, które z niewiadomych przyczyn ktoś (Stalin) zatrzymał z tyłu, nie wiadomo po co… chyba tylko po to, żeby nam utrudnić prowadzenie natarcia. A przecież można było w pierwszym etapie „upchnąć” na linii frontu wszystkie siły w stosy po 3 jednostki i taką masą zaatakować. Wtedy front niemiecki pękłby od razu. Jak to się stało, że sowieccy dowódcy na to nie wpadli, zastanawia się gracz. Dlaczego atakowali na tych odcinkach tylko jedną dywizją, czasami ze wsparciem brygady pancernej, a nie np. trzema pełnymi dywizjami czy jeszcze większą liczbą? Być może nie znali systemu WB-95 tylko wojowali w jakimś innym i temu się nie zgadza…

Wracając do kwestii, jak powinna wyglądać gra, wydaje się, że w ramach rozwiązań, jakie przewidują zasady systemu, należałoby albo przesunąć gros Niemców stojących na południu do uzupełnień (tak, jak zupełnie niehistorycznie został przesunięty do uzupełnień sowiecki V Korpus Kawalerii) albo zastosować właśnie ów „Oddech Stalina”, w wersji niemieckiej, jako „Oddech Hitlera”, i przykryć nim na 5 etapów wszystkie jednostki niemieckie na południu, w ogóle wyłączając tamten sektor z działań (również poprzez zakaz wkraczania do niego innych jednostek sowieckich i niemieckich). Jak już jesteśmy przy sektorach, warto zwrócić uwagę, że przez środek przyczółka barwienkowskiego biegła linia rozgraniczenia Frontu Południowo-Zachodniego i Południowego, istniały też linie rozgraniczeń sektorów poszczególnych armii sowieckich, których ot tak nie wolno było naruszać. Tu przy okazji widzimy kolejną funkcję „Oddechu Stalina”, który miał w założeniu pozwolić na czasowe przynajmniej utrzymanie jednostek poszczególnych związków taktycznych w ich sektorach, czyli znowu do pewnego stopnia wypełniał lukę biorącą się z nieuwzględniania przez zasady gry linii rozgraniczeń pomiędzy związkami taktycznymi (i operacyjnymi). Po stronie niemieckiej było podobnie. Wspomniany „Oddech Hitlera” musiałby przy tym dotknąć także niezbyt ochotnych do walki Rumunów, co w szczególności uniemożliwiłoby im wzmacnianie stojącej po sąsiedzku 454 Dywizji Ochrony, na której odcinku Sowieci historycznie odnieśli podczas natarcia tak duże sukcesy.

Jeśli chodzi o sam przebieg rozgrywki, właściwie można powtórzyć prawie wszystko to, co zostało powiedziane odnośnie pierwotnego scenariusza pt. „Czerwony grom komunizmu”. O wielu istotnych różnicach było już wspomniane. Od strony grywalnościowej zwrócilibyśmy jeszcze uwagę na to, że roszady na odcinku 38 Armii wyraźnie osłabiły jej siły na lewej flance. Dużo łatwiejsze staje się dla Niemców rozbicie tutaj sowieckiej obrony (teraz dodatkowo jednostki tu stojące związane są „Oddechem Stalina”, a więc w razie uzyskania efektu B2 albo większego giną). Przesunięte zostały też z tyłów trzy stojące tutaj brygady pancerne 6 Armii (37, 38 i 48) przez co na tyłach sowieckich jest pusto i natarcie 3 i 23 Dywizją Pancerną spod Charkowa wzdłuż wschodniego brzegu Dońca jest dużo bardziej obiecujące. Z kolei na odcinku 9 Armii p. Batkowski poprzestawiał jej jednostki tak, żeby Niemcom było łatwiej się wbić. W szczególności na zachodniej flance 9 Armii 78 Brygada Strzelców została wyrzucona za Doniec (zgodnie z historią), przez co łatwiej jest od tamtej strony niemieckim dywizjom pancernym wyjść na styk 9 i 57 Armii. Z kolei dalej za tym stykiem jest czysty teren, co sprawia, że łatwiej im tutaj nacierać niż przez znajdujący się na północy las i wzgórza. Summa summarum scenariusz zwiększył możliwości Niemców w porównaniu do jego wersji pierwotnej.

D. PODSUMOWANIE
Stalin, oceniając bitwę pod Charkowem w maju 1942 roku, stwierdził:
W ciągu trzech tygodni Front Południowo-Zachodni, przez swą lekkomyślność nie tylko przegrał niemal wygraną kampanię charkowską, lecz potrafił oddać przeciwnikowi 18-20 dywizji. Jest to katastrofa, którą swoimi zgubnymi następstwami można porównywać tylko z klęską Rennenkampfa i Samsonowa w Prusach Wschodnich w 1914 roku.
Po czym zwracając się do kierujących Frontem Południowo-Zachodnim (S. Timoszenko, I. Bagramian, N. S. Chruszczow) miał dodać:
Jeśli poinformowalibyśmy nasz kraj dokładnie o tej klęsce, jakiej doświadczył front i przeżywa ją nadal, ja boję się, że z wami ludzie postąpiliby bardzo surowo (oba cytaty za A. Gałuszko, M. Kołomyjec, Charków 1942, wyd. Militaria, Warszawa 2004, s. 78).
Można więc powiedzieć, że pomysł operacji był dobry, gorzej wyszło z wykonaniem. Dowództwo Frontu i zarazem Kierunku Południowo-Zachodniego, popełniło szereg błędów w planowaniu swoich działań, m.in. niedoszacowując możliwości przeciwnika i przeceniając własne. W wielu sprawach dominowało myślenie życzeniowe.

Między historią tej operacji a grą Charków 1942 da się zauważyć pewną analogię. W wielu kwestiach, podobnie jak marszałek Timoszenko, autor prezentuje myślenie życzeniowe. Pod wielu względami pomysł na grę był dobry, ale zawiodło wykonanie. Gdy czytamy wstępy do scenariuszy, gdzie autor rozpisuje się o tym do jakich to działań manewrowych dochodzi w grze, o ciągłym przerzucaniu sił, o niezwykłej dynamice rozgrywki, o wiązaniu przez 28 Armię sił niemieckich pod Charkowem, to można odnieść wrażenie, jakbyśmy czytali niektóre rozkazy marszałka Timoszenki (kilka z nich jest zamieszczonych w książce Davida Glantza), wraz z powtarzającymi się w nich co rusz określeniami „całkowicie rozgromić przeciwnika”, „zniszczyć germańsko-faszystowskie siły na odcinku X”, „całkowicie opanować rubież” itd. Tymczasem rzeczywistość, zarówno podczas tamtej operacji, jak i podczas rozgrywki wygląda zupełnie inaczej. Gra nie jest manewrowa, choćby z tej przyczyny, że podczas ataku trzeba się skupiać na wybranych, pojedynczych punktach o kluczowym znaczeniu. Można powiedzieć, że jest wręcz przeciwnie: układ sił na planszy i warunki zwycięstwa wraz z szeregiem dalszych czynników sprawiają, że z czasem starcia w grze zaczynają przypominać walki pozycyjne z okresu I wojny światowej.

Przede wszystkim nad grą ciąży masa błędów od strony historycznej. Nie ma sensu się tu powtarzać. Ta recenzja jest tak obszerna m.in. z uwagi na ich ilość. Grę „rozkłada” w pierwszej kolejności przyjęcie, że obie strony zaczęły swoje działania ofensywne jednocześnie, 11 maja, podczas gdy atak sowiecki nastąpił 12 maja, zaś niemiecki 5 dni później – 17 maja. Drugim, najbardziej decydującym czynnikiem, są zasady o zaopatrzeniu, w myśl których jednostka nieposiadająca zaopatrzenia przez 3 kolejne etapy jest eliminowana. Trudno zrozumieć, jak autor opracowując tą grę pomylił tak podstawowy fakt, jak data rozpoczęcia ataku przez Niemców. Nie sądzę by w literaturze z okresu PRL to zakłamywano. Jeśli już, wydaje się, że zakłamywano inne fakty. Ponadto, o ile jeszcze w odniesieniu do pierwotnego scenariusza w kwestiach OdB można autora usprawiedliwiać, że nie było dobrych źródeł (chociaż też nie do końca, bo w odniesieniu do strony niemieckiej były), to zupełnie nie da się usprawiedliwić p. Batkowskiego i jego scenariusza „Charków Bolszoj”, który ukazał się w 2004 roku, a więc 6 lat po książce Glantza. Co więcej, w tym samym 2004 roku ukazała się książka Charków 1942 wydawnictwa Militaria, z której także można było wiele wyciągnąć (jej rosyjski pierwowzór ukazał się już w 1999 r.).

Gra wypacza w znacznym stopniu przebieg walk pod Charkowem w maju 1942 roku i ma niewiele wspólnego z historią. Od strony grywalnościowej wypada słabo, a w przypadku scenariusza ukazującego dalszą fazę operacji (od 21 maja) jest całkowicie niegrywalna. Przepisy same w sobie także nie stanowią mocnego punktu tej produkcji. Brak jakichkolwiek sensownych rozwiązań dotyczących dowodzenia i logistyki, na miarę tych, które były np. w Tannenbergu 1914 Dragona. Tymczasem tutaj logistyka i dowodzenie były czynnikiem decydującym, podobnie jak w bitwie pod Tannenbergiem w 1914 r. Z innych kwestii, aż się prosiło stworzyć choćby jakieś zasady uwypuklające właściwości wojsk pancernych. Jedyne co można ocenić na plus to grafika i wykonanie elementów gry (estetyczne żetony i pudełko, ładna ilustracja Zbigniewa Kasprzaka – chyba jedna z ostatnich).

Reasumując, Charków 1942, mimo że na pierwszy rzut oka robi dobre wrażenie, jest jedną z najbardziej nieudanych produkcji wydawnictwa Dragon. Gdy zagra się w grę i poczyta literaturę na temat tej operacji, czar pryska, podobnie jak rozwiały się iluzje marszałka Timoszenki w maju 1942 roku.

Dyskusja o grze na FORUM STRATEGIE

Autor: Raleen
Współpraca: Andrzej
Mapy: Andrzej
Zdjęcia: Raleen

Opublikowano 03.04.2010 r.

Poprawiony: poniedziałek, 07 marca 2011 19:42