Heroes of Normandie: D-Day (Devil Pig Games)

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

„D-Day” nie jest pierwszym wydanym dodatkiem do gry „Heroes of Normandie”. Jednak dla uproszczenia zauważone w nim nowe komponenty będę opisywał tak, jakby to tutaj wszystkie pojawiły się po raz pierwszy.


„D-Day” jest dodatkiem kampanijnym. Zawiera trzy nowe scenariusze układające się w kampanię, garść nowych jednostek, zasad, żetonów, a także aż sześć plansz. One wydają się być najcenniejszym elementem zestawu nabijającym cenę. Mamy tutaj plaże i klify o skomplikowanej linii, co jest najciekawszą nowością i pozwala tworzyć nowe, zupełnie inne niż dotychczas scenariusze.

 

Ilustracja na pudełku

 

Te klify to równocześnie clue programu walk na plaży. Tworzą różnicę poziomów, która ogranicza walkę (nie można strzelać do wroga niewidocznego zza krawędzi), a Amerykanom dano do ręki kilka sposobów pokonywania skarpy. Są to kotwiczki i naturalne wejścia. Ponadto istotną rolę odgrywa chowanie się pod skarpą i walka z bunkrami umieszczonymi na niej. Te umocnienia to też nowość, są niezniszczalne i mają ograniczoną ilość otworów strzelniczych.

 

Żetony jednostek

 

Niemcy dostają działo polowe SiG 33 150 mm, ciężki MG zamontowany na trójnogu, a także moździerz. Amerykanie również zostają wyposażeni w dodatkowe cekaemy i moździerze, ale też w całkowicie nowatorski miotacz ognia. Działa w dość przerażający sposób, gdyż posiada zasięg aż trzech pól, zadaje obrażenia i przygważdża, a po trafieniu w budynek zapala wszystkich w środku. Równocześnie sam ginie od jednego trafienia i jego płonące resztki zajmują pole na jeden etap.

 

Atak na budynek z użyciem miotacza ognia

 

Amerykanie mają jednostki saperów, które mogą używać ładunków bangalore do wysadzania zasieków. Dostajemy też całkiem sporo nowych elementów terenu, jak wykopane jamy na plaży, kozły przeciwczołgowe (jeże), wspomniane bunkry w kilku kształtach czy barki desantowe. Te ostatnie są czymś pośrednim między pojazdem (nie ruszają się, ale walczą), a po prostu spawnem dla Amerykanów. Ponieważ jedna barka na mapie musi w każdej turze być nieużywana, ograniczono w ten sposób swoisty spam siłami alianckimi.

 

Żetony terenu i inne żetony pomocnicze

 

Nowe scenariusze są trzy, które rozgrywane po kolei łączą się w kampanię. W pierwszym Amerykanie muszą zniszczyć punkt obserwacyjny artylerii. To wysunięty przed lico klifu bunkier, flankowany przez mniejszy schron. Zadanie jest o tyle trudne, że z bunkra można strzelać do szturmujących plażę żołnierzy na dość długim odcinku. Jeśli Niemcy obronią swój punkt, to w finalnym scenariuszu mogą użyć kart artylerii (!), ale o tym za chwilę. Co więcej, jeśli nasz bohater zginie, to nie występuje później.

Drugi scenariusz to z kolei przedzieranie się przez zasieki. Saperzy za pomocą torped bangalore muszą je wysadzić. Ponieważ scenariusz trzeci ma miejsce na rozszerzeniu mapy z misji drugiej, osiągnięty wynik przechodzi dalej. Innymi słowy: jeśli wytniemy określone przeszkody, to nie będą nam przeszkadzały we właściwej bitwie.

No i właśnie, ostateczne starcie na plaży. Rozkładamy aż sześć plansz i obie strony dysponują ogromnymi siłami. Dodatkowo Niemcy mogą mieć karty artylerii. Tutaj po raz pierwszy przekonałem się o ich niszczycielskiej sile. O ile rozrzut jest bardzo duży, o tyle jak już się trafi w gęstą od Amerykanów plażę, to nie ma czego zbierać.

Instrukcja nie wyjaśnia kilku rzeczy, np. czym jest umiejętność „heroic”. To zostało wyjaśnione w innym dodatku, lecz skoro pojawia się też tutaj, a w podstawce nie, to powinno być opisane.

Wszystkie te scenariusze są do siebie wbrew pozorom bardzo podobne i polegają na zajęciu określonych pól (nawet numer dwa to wbrew pozorom wejście na wskazany kawałek plaży i utrzymanie się tam, gdyż zasieki wysadza się bez większej filozofii). Jest bardzo mało czasu i w każdym z nich miałem wrażenie, że jestem w stanie dobiec do celu turę lub maksymalnie dwie przed końcem. Dość ciężko się wyrobić. Amerykanie nie wykorzystują całości swoich sił, a Niemcom brakuje bloczków rozkazów, aby móc dowodzić w pełni. Są zatem mało mobilni, ale skuteczni, co jest w sumie realistyczne, jeśli chodzi o walki na plaży. Alianci nie muszą zbytnio przejmować się stratami, a raczej upływającym czasem. Artyleria i miotacze ognia zdecydowanie pogłębiają wymiar rozgrywki.

Zatem dodatek jest ciekawy, choć nie rewolucyjny. Po pierwsze, oprócz map z plażą właściwie nie wnosi wielu komponentów. W kwestii scenariuszy też szału nie ma, gdyż dostajemy jedynie trzy bitwy, w dodatku bardzo wyżyłowane dla gracza amerykańskiego. Grając w nie pierwszy raz ciężko nie popełniać błędów i co za tym idzie nie marnować cennego czasu.

W ilustracji tytułowej wykorzystano zdjęcie pochodzące ze strony: www.razvancaliman.com

Dyskusja o grze na FORUM STRATEGIE

Autor: Jakub „SPIDIvonMARDER” Orłowski
Zdjęcia: Jakub „SPIDIvonMARDER” Orłowski

Opublikowano 07.01.2017 r.

Poprawiony: sobota, 07 stycznia 2017 18:49