Hellenes (GMT Games) vs Athens & Sparta (Columbia Games)

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

Dawno, dawno temu (w bardzo nieodległej galaktyce) Ateńczyk i Spartanin w jednym stali domu. Ateńczyk na morzu, Spartanin na ziemi. Ateńczyk spokojny nie wadził nikomu, Spartanin najdziksze wymyślał swawole. Choć Tukidydes w swojej Wojnie peloponeskiej podaje przyczyny wybuchu konfliktu, to możemy równie dobrze założyć, że jak każda krwawa i długa wojna, miała ona swój błahy powód, szczególnie, że Grecy lubowali się w wojnach o pojedynczą kobietę, czy o pojedynczy wąwóz. Możliwe, że w tym przypadku chodziło o udowodnienie, że turystyka morska jest ważniejsza i dużo ciekawsza od turystyki pieszej. Jakie by nie były jej przyczyny, wojna (zwana wielką wojną peloponeską lub drugą wojną peloponeską) trwała od 431 r. p.n.e. do 404 r. p.n.e. Jej przebiegowi poświęcone zostały (między innymi) dwie gry planszowe: Hellenes z GMT Games, wydana w roku 2009, oraz Athens & Sparta, wydana w 2007 roku przez Columbia Games, których to gier porównanie będzie tematem niniejszej recenzji.

Athens & Sparta – plansza

Jakość wykonania obu gier określiłbym jako solidną z przewagą produktu z GMT. Mapa obszarowa w Hellenes wydaje się milsza dla oka niż surowa, podzielona na heksy mapa jej konkurentki. Największą różnicą wydaje się jednak to, że w Hellenes większość miast jest ufortyfikowana (włącznie ze Spartą, która jak wiadomo fortyfikacji nie posiadała), natomiast w Athens & Sparta większość fortyfikacji nie posiada. Po części jest to także rezultat przyjęcia pewnych specyficznych rozwiązań mechaniki w obu grach, stąd też te różnice. W sferze czysto subiektywnej – bardzo podoba mi się rysunek hoplitów na pudełku z gry Columbia Games. Produkt z GMT reprezentuje raczej nurt „historyczny”. Oczywiście na jakość obu produktów to nie wpływa, gdyż stanowi jedynie temat do dyskusji z typowo kobiecego punktu widzenia (ważny z pewnością, gdy zamierzamy przekonać płeć piękną do rozgrywki i w tym przypadku nastąpi trudny wybór pomiędzy seksownymi zbrojami hoplitów, a nagością bez osłonek wyrytą w kamieniu).

Instrukcje do obu gier raczej nie wzbudzają wątpliwości, natomiast przepisy do produktu z Columbia Games są zdecydowanie krótsze, co pozwala nam szybciej ogarnąć całą mechanikę gry. Prawdę mówiąc jest to cecha bloczkowych gier z tej firmy, gdyż jej instrukcje najczęściej mieszczą się na ośmiu stronach, co ma swoje plusy i minusy, gdyż nierzadko powoduje to zarzuty odnośnie braku klimatu w tychże grach.

Athens & Sparta – przykładowe bloczki

Obie gry wykorzystują bloczki oraz karty. Bloczki symulujące mgłę wojny przedstawiają oddziały wojsk lądowych (lekkiej i ciężkiej piechoty oraz kawalerii) i morskich. Osobiście wolę prostsze i surowsze oznaczenia na bloczkach z gry Columbia Games. Produkt z GMT jest tutaj zdecydowanie przekombinowany, aczkolwiek jest to rzecz gustu. Karty w obu grach napędzają rozgrywkę, niczym sześciocylindrowy silnik typu boxer w Porsche 911. Kładzione są one zakryte równocześnie przez obu graczy. Wydarzenia rozgrywane są w pierwszej kolejności, potem gracz zagrywający wyższą wartość (Athens & Sparta) lub niższą (Hellenes) wykonuje akcje w ilości odpowiadającej zagranej wartości, ewentualnie zmodyfikowanej przez wydarzenia lub wodzów (Hellenes). Rodzaje akcji różnią dość poważnie obie gry, gdyż w Athens & Sparta możemy jedynie wykonać ruch zwykły bądź strategiczny lub wywołać powstanie, natomiast wachlarz akcji dostępnych w Hellenes jest dużo większy – rekrutacja, uzupełnienia, tworzenie garnizonów w podbitych miastach, plądrowanie miast itp. Zagranie całej ręki powoduje zakończenie etapu gry – czteroletniego okresu (tzw. olimpiady) w Athens & Sparta i jednego roku w Hellenes. Sprawdzane są warunki zwycięstwa i cała zabawa zaczyna się od nowa.

Hellenes – plansza z wykazem miejsc rekrutacji oddziałów (bloczków)

Różnorodny okres trwania pojedynczego etapu w obu grach wpływa przede wszystkim na ich głębię – dużo więcej szczegółów (pogoda, oblężenia, okres zimowy) zawiera w sobie produkt GMT. Dodatkową ciekawostką są tzw. dary dla bogów, które pomagają nam lub przeszkadzają naszemu przeciwnikowi. W zależności od tego, jakiemu bogowi zdecydowaliśmy się złożyć hojne dary, możemy otrzymać różne korzyści – Posejdon to przerzucenie rzutu na sztorm, Zeus to dobranie sześciu nowych kart zamiast starych, Ares to wsparcie przy walce itp. Przydaje to zdecydowanie chromu grze, nawet gdy nie jesteśmy zwolennikami mitów kreowanych przez Jana Parandowskiego.

System rozstrzygania walk jest wręcz identyczny w obu grach. Jednostki mają przypisane przedziały na kości sześciennej, w których uzyskują trafienia, dodatkowo ze względu na rodzaj wojsk wykonują rzut (i tym samym zadają straty) w określonej kolejności – najpierw jednostki A, potem B, C i D. Jedna różnica – w Hellenes możliwe jest zmuszenie oddziałów do ucieczki z bitwy, dzięki czemu nie uczestniczą one w dalszej walce, a w przypadku ucieczki wszystkich oddziałów następuje panika, która jest wybitnie korzystna dla wygrywającego (dodatkowe straty, punkty zwycięstwa). Powiem szczerze, że system rozgrywania walk mnie rozczarowuje – zbytnia losowość oraz specyfika rozkładu prawdopodobieństwa (czytaj: złośliwość losu) powoduje, że nierzadkie są sytuacje, kiedy oddziały lekkozbrojne zmuszają do kapitulacji ciężką piechotę, która to sytuacja rzadko kiedy zdarzała się historycznie, gdyż nie od dziś wiadomo, że łucznik lub peltasta może w bitwie najwyżej skoczyć hoplicie na przysłowiową sarissę.

Hellenes – przykładowe karty

Zwycięstwo w grze z Columbia Games odnieść można poprzez kontrolowanie określonej liczby punktowanych miast. Zdobycie 30 lub więcej punktów powoduje zwycięstwo automatyczne, natomiast gdy żadna ze stron nie osiągnie tego pułapu, wygrywa gracz ateński. Niestety, tutaj pojawia się problem – osiągnięcie bariery 30 punktów jest dla gracza kierującego stroną spartańską wręcz niemożliwe, w związku z czym gra cierpi na poważne zachwianie balansu, chociaż ma to swoje plusy, gdyż można wtedy umożliwiać zapoznanie się z grą graczom niedoświadczonym, którzy pokierują Atenami i istnieje wtedy duże prawdopodobieństwo, że grę wygrają (i zechcą z nami zagrać ponownie, na przykład Spartą).

Zwycięzcą w Hellenes zostaje w sposób automatyczny gracz, który zgromadzi 15 punktów prestiżu, które to punkty gromadzone są za zdobywanie i plądrowanie miast oraz zwycięstwa w bitwach (np. poprzez spanikowanie przeciwnika). Korzystny dla siebie pokój można też wymusić na przeciwniku po zdobyciu 5 lub więcej punktów prestiżu i udanym rzucie dwiema kośćmi. Przy mniejszej zdobyczy punktowej gra kończy się remisem. Warunki zwycięstwa powodują, że gra jest dużo bardziej zbalansowana i pozwala nam realizować różne strategie na osiągnięcie wygranej.

Hellenes – plansza do rozgrywania bitew

Obie gry różni w sposób zasadniczy czas ich trwania. Athens & Sparta to średnio dwie, trzy godziny gry, natomiast Hellenes to czas niemal dwukrotnie dłuższy. W grze z GMT można rozegrać krótsze scenariusze (wyprawa na Sycylię, kampanie od lat 431 lub 413) trwające od dwóch do czterech godzin. Pozwalają nam one zapoznać się z niuansami gry, natomiast pełnię możliwości gry poznamy jedynie w czasie rozgrywania kampanii.

Na koniec garść uwag związanych z odczuciami po rozegraniu gier w oba produkty. Wbrew pozorom oba omawiane tytuły dość wiernie oddają charakter i specyfikę wojny peloponeskiej, oczywiście z zachowaniem pewnych abstrakcyjnych rozwiązań, które wpływają na grywalność obu produktów. Widać więc wyraźnie, że konflikt ów rozwijał się powoli, że niemożliwe było odniesienie szybkiego zwycięstwa oraz że sposobem na wygraną jest stopniowe umacnianie swojej przewagi. Gra z Columbia Games oferuje szybszą rozgrywkę, prostsze przepisy, jednak spłyca pewne aspekty tego konfliktu (czy to dobrze, czy źle, zależy od oczekiwań graczy) oraz ma problem z balansem. Hellenes natomiast jest grą głębszą, bardziej skomplikowaną, ale przez to dłuższą. W tym momencie do graczy należy wybór odpowiedniego tytułu. Zwolennicy szybszych i mniej skomplikowanych rozgrywek powinni wybrać Athens & Sparta, natomiast miłośnikom dokładnego zgłębiania tajemnic greckiej miłości w wydaniu spartańsko-ateńskim spodoba się z pewnością Hellenes.

Recenzja pochodzi z magazynu „Planszowy Weteran” nr 14

Dyskusja o grze na FORUM STRATEGIE

Autor: Cezary „Clown” Domalski
Zdjęcia: Cezary „Clown” Domalski

Opublikowano 26.06.2015 r.

Poprawiony: poniedziałek, 30 marca 2020 12:55