[World at War] Scenariusz 2 – Czmielon vs Raleen, 21.02.2015

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

World at War: The Untold Stories to stosunkowo łatwa i szybka gra wydawnictwa Lock 'n Load poświęcona współczesnym konfliktom. Właściwie jest to cała seria gier. Akurat ta przedstawia hipotetyczny konflikt NATO i Układu Warszawskiego w połowie lat 80-tych. W grze, jak zobaczycie na zdjęciach, nie ma zbyt wielu żetonów oddziałów, niewielkich rozmiarów są także plansze (w sumie w pudełku jest ich 3, wszystkie takiej samej wielkości). Zasady liczą sobie niby około 20 stron, ale są naprawdę proste. W grze mamy jednostki różnych państw na szczeblu plutonu i występuje pod tym względem spore ich zróżnicowanie, ale w określonym scenariuszu wykorzystuje się tylko niewielką część spośród nich. Mechanika gry opiera się na losowej aktywacji poszczególnych zgrupowań jednostek (wrzucamy żetony odpowiadające każdemu zgrupowaniu do kubka, a następnie kolejno losujemy; w kubku są też dwa żetony końca tury, wraz z wyciągnięciem drugiego takiego żetonu tura się kończy). W grze nie walczy się w oparciu o stosunki sił, ale rzuty kostkami na trafienie, następnie obrońca wykonuje rzuty na obronę (save'y). Te ostatnie dają mu teren, pancerz pojazdów itp. Efektem walki są dezorganizacja i straty poziomów siły (maksymalnie dwóch). Pierwsze trafienie dezorganizuje oddział (można go reorganizować co aktywację), kolejne trafienia (gdy oddział jest już zdezorganizowany) to straty w poziomach siły. Tyle pokrótce o samej grze.

Po rozegraniu wstępnego scenariusza (pierwszego) sięgnęliśmy po scenariusz drugi. Przedstawia on atak oddziałów holenderskich na wioskę bronioną przez sowiecką piechotę morską wspartą lekkimi czołgami pływającymi PT-76. Holendrzy dysponują wyłącznie piechotą zmechanizowaną, wspierają ich dwa pododdziały moździerzy 60 mm. Sowieci są słabsi liczebnie, ale po pierwsze ich celem jest jedynie utrzymać wioskę, w której są umocnieni, po drugie z odsieczą zmierzają jednostki pancerne. Moment pojawienia się tych ostatnich jest jednak losowy. Bardzo ważne są w scenariuszu aktywacje. Holendrzy mają dwa zgrupowania, z których każde posiada po 2 żetony aktywacji, Sowieci początkowo tylko jedno zgrupowanie posiadające 1 żeton aktywacji. Holendrzy są więc stroną zdecydowanie aktywniejszą. Wspomnę jeszcze, że pomarańczowi dysponują wsparciem lotnictwa (F-16), a obie strony wsparciem artylerii (po 2 ostrzały artyleryjskie). Sowiecka piechota ma z kolei na wyposażeniu Saggera (rakiety p-panc.) i SA-16 (rakiety p-lot.). W obu przypadkach bardzo skuteczne przeciwko celom odpowiednio opancerzonym i lotnictwu.

Zagraliśmy w ten sposób, że Czmielon kierował Sowietami, zaś Raleen Holendrami.

Początek rozgrywki przyniósł Holendrom ciężkie chwile. Najpierw dostali się pod dość celny ogień z zabudowań wioski, prowadzony przez sowiecką piechotę i czołgi PT-76, a niedługo potem Sowieci przeprowadzili na nich dwa ostrzały artyleryjskie. Wskutek tego holenderska piechota, która w międzyczasie powychodziła z transporterów, poniosła straty. Same transportery pochowano tymczasem za zabudowaniami i lasem, by nie zostały łatwo zniszczone przez rakiety p-panc. przeciwnika. Zanim oba holenderskie zgrupowania zreorganizowały się, minęło trochę czasu...

Ostatecznie Holendrzy przegrupowali się i postanowili zaatakować od południa, tak by przeciwnik podczas ostrzału obronnego nie mógł wykorzystać wszystkich swoich jednostek. Samo podejście do celu także było problematyczne, ale Sowieci rozpoczęli ogień wcześniej, a potem aktywacje ułożyły się tak, że udało się przemieścić w pobliże wioski bez większych strat. W międzyczasie ostrzał prowadziły oba moździerze 60 mm, ale umocnienia sowieckie sprawiały, że był on nieskuteczny i ciężko było uzyskać skuteczne trafienia dezorganizujące obrońców

Pierwsze ataki od południa nie powiodły się i holenderska piechota poniosła straty. Wtedy zdesperowani Holendrzy uderzyli na środkowe zgrupowanie Sowietów z dowództwem, sami także angażując swoje dowództwo. Tutaj, jak na ironię, mimo teoretycznie najsilniejszego oporu, udało się, a przeciwnik poniósł poważne straty. Ucierpieli także Holendrzy. W ten sposób w wiosce na południu zostały dwa odcięte oddziały. Pierwszy realny sukces holenderskiej piechoty zbiegł się z pojawieniem się na horyzoncie sowieckich odwodów pancernych

W kolejnym posunięciu Holendrom udaje się zniszczyć odosobnioną enklawę na południu wioski. Rzucają się też do ataku na pole przy moście, gdzie ponoszą dotkliwe straty (wyeliminowane zostało holenderskie dowództwo, był to już kolejny taki przypadek podczas tej rozgrywki), jednak i Sowieci ucierpieli

Ostatecznie udało się zniszczyć ostatnią jednostkę sowieckiej piechoty morskiej i opanować most. Pluton czołgów PT-76 wycofał ku północy, tu nadciągnęło wsparcie w postaci plutonu czołgów T-80, ale sytuacja Sowietów jest ciężka, ponieważ muszą się bronić w mieście czołgami nie posiadając żadnych pododdziałów piechoty. Tymczasem Holendrzy piechoty zdolnej do wykonania ataku mają jeszcze sporo

Ostatecznie Holendrom udaje się najpierw przyblokować przeciwnikowi odwrót przez las transporterami opancerzonymi (w tej fazie bitwy już mało użytecznymi), a następnie przeprowadzić atak piechotą i zniszczyć ostatnie dwa plutony czołgów sowieckich znajdujące się po tej stronie rzeki i tym samym opanować całą wioskę. W międzyczasie na pole bitwy zaczęły nadciągać kolejne sowieckie jednostki pancerne, ale wobec utraty przez Sowietów całej wioski nie były już w stanie nic zdziałać

Rozgrywka toczy się dość szybko. Nam zeszło nieco dłużej, ponieważ ze względu na wyjątkowego farta strony sowieckiej w pierwszej części gry, musiałem mocno kombinować, by doprowadzić do szczęśliwego dla Holendrów finału. Po pierwszych wymianach ognia szybko okazało się, że umocnienia wioski sprawiają, że nie za bardzo Holendrzy są w stanie zrobić cokolwiek umocnionym w niej Sowietom. Cały czas podchodząc ponosili straty, miejscami ciężkie, co było bardzo deprymujące. Do tego jeszcze skuteczny ostrzał sowieckiej artylerii, a zupełnie nieskuteczny własnej, ataki lotnictwa, które niemal nic nie dały... i mamy obraz, przy którym można się załamać. Dopiero decyzja o podejściu od południa i przeprowadzeniu szturmu przyniosła pożądane efekty. Potem już piechota holenderska (czasem razem z transporterami), jak tylko się dało, szturmowała. Większa ilość aktywacji dawała tutaj Holendrom dodatkowe możliwości. Jednak, gdyby sowieckie odwody pancerne pojawiły się wcześniej i zdołały przejść w większej liczbie na drugi brzeg, przy takim tempie posuwania się do przodu Holendrom mogłoby być w końcowej fazie rozgrywki ciężko utrzymać pozycje.

Dyskusja o grze na FORUM STRATEGIE

Autor: Raleen
Zdjęcia: Raleen

Opublikowano 23.02.2015 r.

Poprawiony: sobota, 07 marca 2015 23:11