Bostogne 1944 (Dragon Hobby)

  • PDF
  • Drukuj
  • Email


„Dragon Hobby” (5) 1/99

Niemiecka ofensywa w Ardenach z 1944 r. jest niewątpliwie jednym z najczęściej dotychczas eksploatowanych wśród polskich gier wojennych fragmentów II wojny światowej. Gra, o której będzie tym razem mowa, również należy do tego nurtu.

Na wstępie należy powiedzieć, że „Bostogne 1944” nie jest osobną grą, ale zespołem scenariuszy dołączonych do czasopisma Dragon Hobby nr (5) 1/99, opracowanych w systemie „Bitwy II wojny światowej” (B-35). Oparcie gry na wydarzeniach historycznych i fakt, że była swego czasu planowana do wydania przez Dragona jako odrębna pozycja w pudełku pozwala traktować ją jako coś więcej niż jeden z wielu zestawów scenariuszy do B-35, publikowanych na łamach czasopism o grach wojennych. W magazynie znajdują się żetony i plansza (przy okazji dla łatwiejszej lokalizacji: z drugiej strony planszy znajduje się plansza do rozszerzenia „Waterloo 1815” pt. „Powrót Grouchy’ego”). Gra obejmuje swoim zakresem fragment ofensywy w Ardenach z grudnia 1944 r. Pierwsze co w związku z tym musi zwrócić uwagę to… tytuł. Otóż tytułowe miasto, o które wtedy toczono tak zaciekłe boje, nosi nazwę „Bastogne” – pisze się przez „a”, a nie „Bostogne”, jak wielokrotnie jest określane w scenariuszach do tej gry i we wprowadzającym do niej artykule historycznym. Nie zrażając się tym lapsusem autora sięgnijmy po grę.

Przykładowe żetony

Od strony graficznej prezentuje się ona dziś średnio. Plansza do gry jest ładna, kolorowa, niewątpliwie dobrze wprowadza w klimat. Żetony – według standardów I edycji B-35. Błędów technicznych nie zawierają, aczkolwiek od strony merytorycznej można dyskutować nad tym czy właściwie oddano struktury niektórych oddziałów. Budzi zastanowienie fakt, że wiele z jednostek, które zostały wydrukowane w tym numerze, nie bierze lub bierze marginalny udział w scenariuszach, są jednostki w ogóle nieużywane (np. z dywizji pancernej LEHR).

Przejdę teraz do zasad i przedstawienia przebiegu rozgrywki. Na wstępie chciałem zaznaczyć, że nie zamierzam się w tym miejscu rozwodzić nad całym systemem B-35, jego wadami i zaletami, a jedynie skupię się na tych elementach, które dotyczą bezpośrednio tej gry i szczególnie się w niej uwidoczniają.

Gra składa się z 3 scenariuszy. Pierwszy z nich ma 7 etapów, a dwa kolejne po 9. Obrazują one przebieg walk, jakie toczyły się wokół Bastogne w dniach 18-26 grudnia 1944 r. Scenariusze pod względem liczby etapów są dość krótkie, zwłaszcza jeśli porównać je z grami pudełkowymi wypuszczanymi w tamtym okresie przez Dragona, co niewątpliwie jest ich zaletą. Drugą zaletą jest stosunkowa prostota rozstawienia – na planszy naniesiono kropki, które wskazują gdzie należy się rozstawić, po drugie zaś, większość wojsk pojawia się wchodząc zza planszy w określonych punktach – ułatwia to graczom życie, oszczędzając czasu na rozstawianie pojedynczych żetonów. Po trzecie, warto wspomnieć, że w scenariuszu pierwszym jest stosunkowo niewiele wojsk. Scenariusz ten jest pod tym względem rzeczywiście wyjątkowy w porównaniu z tym, co zwykle spotykamy w grach systemu B-35.

Scenariusz pierwszy. Sytuacja w połowie 4 etapu: Niemcy u bram Bastogne. Główne natarcie prowadzi 2 Dywizja Pancerna, od dołu nadchodzą 5 Dywizja Spadochronowa i 26 Dywizja Grenadierów Ludowych, wsparte grenadierami pancernymi z dywizji Lehr. Od zachodu drogę do miasta zablokowały niemieckie oddziały rozpoznawcze, które usadowiły się w silnie umocnionej pozycji, przecinając trasę, którą do Bastogne nadchodzą posiłki w postaci 101 Dywizji Powietrzno-Desantowej i utrudniając tym samym wzmocnienie obrony

Scenariusz pierwszy zalicza się do typu „Blitzkrieg”. W mojej ocenie jest jednym z najlepszych, jakie się ukazały w całej historii systemu B-35. Szybki, prosty i bardzo dynamiczny, niestety nie wybacza błędów, zwłaszcza stronie niemieckiej. Żeby wygrać Niemcami trzeba mieć pomysł, samo parcie do przodu masą wojsk pancernych zazwyczaj nie wystarcza. Bardzo istotne jest wykorzystanie jednostek szybkich poprzez walkę w marszu i ataki z zaskoczenia, umiejętność szeroko zakrojonego manewru. Z powodu wyżej wymienionych cech, moim zdaniem świetnie nadaje się do szkolenia młodszych adeptów, pragnących poznać system B-35. Jednocześnie trudno go uznać za zrównoważony, z moich doświadczeń wynika, że większe szanse, wbrew pozorom, mają w nim alianci. Pod wieloma względami scenariusz ten jest dla mnie odpowiednikiem „Quatre Bras”, z tym że szanse są w nim bardziej wyrównane niż w tym ostatnim.

Scenariusz drugi, w mojej ocenie najbardziej wyważony spośród trzech, wymaga już trochę więcej czasu. W okrążonym przez dość szczupły pierścień wojsk niemieckich Bastogne bronią się Amerykanie (głównie 101 Dywizja Pow.-Des.), do których próbuje się przebić odsiecz. Jedna strona stara się więc utrzymać pierścień okrążenia, druga stara się go przerwać. Jednak odnośnie okrążenia, tak wygląda to tylko w teorii. W praktyce rozrzucenie Niemców luźnym pierścieniem wokół miasta, rozdrobnienie ich sił, daje złe rezultaty i gracze, nawet jeśli wcześniej nie mieli doświadczeń z tym scenariuszem, a znają B-35, będą zwijać okrążenie, tym bardziej, że samo utrzymanie go nie daje im w myśl warunków zwycięstwa żadnych korzyści. Te same jednostki można efektywnie wykorzystać tworząc z nich silne zgrupowania przypominające historyczne „fire brigades” i następnie kierować je do likwidacji wyłamań. Decydujące wydaje mi się natomiast utrzymanie szczelnego kordonu od strony, skąd nadchodzi odsiecz. Losy rozgrywki zwykle rozstrzygają się w jednym bądź dwóch większych starciach na przedpolu. Kto w tym rejonie zniszczy siły przeciwnika, ten wygrywa.

Scenariusz drugi. Bastogne okrążone przez Niemców – rozstawienie początkowe. Pierścień okrążenia tylko na pozór wydaje się solidny, w rzeczywistości jest dość wątły, tak więc oddziały zamknięte w mieście mogą z powodzeniem pokusić się o próby jego przerwania, nawet w pierwszych etapach gry

Scenariusz trzeci jest wariacją scenariusza drugiego. Wszystko toczy się mniej więcej tak samo, ale Amerykanie mają większą przewagę. Niemcy co prawda też dostają dodatkowe jednostki, ale znacznie mniej niż Amerykanie. Ten scenariusz jest najmniej zrównoważony i najbardziej „tłoczny” przez co najdłuższy. Występuje w nim także dość liczne lotnictwo (oczywiście po stronie amerykańskiej).

W odniesieniu do wszystkich trzech scenariuszy wątpliwości może dziś budzić przede wszystkim, według jakich reguł grać, bo gra została zrobiona pod zasady I edycji. Szczególnie na charakter walk mogą wpływać zmiany w tabelach walki dotyczące ponoszenia strat i zmiany ruchliwości przypisywanej oddziałom. Moim zdaniem w szczególności nie należy majstrować przy ruchliwości. W tej grze została ona tak dobrana, żeby starczyła akurat na dojechanie do pewnych miejsc, a do innych nie. Ma to znaczenie głównie w scenariuszu pierwszym. Odnośnie zasad walki, zapewne na starych zasadach straty były mniejsze, co było bardziej realistyczne, mimo to jak sądzę sensowne jest korzystanie z zasad nowszych (najlepiej z III edycji B-35).

Jeśli chodzi o funkcjonowanie zasad w praktyce, skupię się na jednym problemie, który szczególnie jaskrawo jest widoczny w tej grze. Otóż plansza pokryta jest w dużej części przez teren trudny i bardzo trudny: wzgórza plus las. Jednostka może poruszać się po takim terenie w tempie 1 pole na etap (obecnie w myśl zasad III edycji część jednostek zmotoryzowanych będzie w stanie pokonać 2 pola na etap); wyjątkiem są tutaj oczywiście jednostki rozpoznawcze, które tradycyjnie są szybsze. W praktyce, w fazach ruchu poruszamy się więc bardzo wolno. Możliwe jest jednak szybsze przemieszczanie się. Otóż na swojej drodze niejednokrotnie napotykamy pojedyncze oddziały wroga, nad którymi możemy wytworzyć dużą przewagę. Efektem walki będzie w takiej sytuacji wycofanie przeciwnika o dużą liczbę pól, w związku z czym przysługuje nam pościg. Dość łatwo możemy w walce odrzucić przeciwnika o 2 albo o 3 pola i pójść za nim w pościg.

Scenariusz drugi. Rejon wejścia do walki oddziałów 3 Armii gen. Pattona – rozstawienie początkowe. Na razie główną siłę uderzeniową i jedyną jednostkę zdolną tak naprawdę podjąć efektywne działania stanowi amerykańska 4 Dywizja Pancerna. Przed nią niełatwe zadanie, bo przeciwnik stoi w trudnym terenie i jest umocniony

W międzyczasie może się zdarzyć, że będziemy mieli możliwość wykonania kontrataku i w związku z tym po pokonaniu przeciwnika, wykonania dalszego pościgu. Jak więc z tego widać, dzięki pościgowi możemy przemieszczać się dużo szybciej niż normalnie. Jest to oczywiście całkowicie nierealistyczne; w rzeczywistości powinno być zupełnie na odwrót: walka pochłania nam przecież dodatkowy czas – oddział niewalczący, w czasie gdy jego koledzy walczą, może maszerować, a zatem przemieści się dalej. W B-35 jest na odwrót: to oddział, który walczy przemieszcza się szybciej. Stąd też sensowna z punktu widzenia obrońcy, zwłaszcza w scenariuszu pierwszym, taktyka wycofywania się przed atakiem, a zwłaszcza przed kontratakami, i uniemożliwianie atakującemu wykorzystania dodatkowego ruchu, który może uzyskać wykonując kontratak bądź pościg. Dochodzimy więc do paradoksu: wycofywanie się skuteczniej opóźnia w trudnym terenie posuwanie się przeciwnika niż próby powstrzymywania go walką. W tej grze widać to w szczególnie wyraźny sposób, dlatego, że mamy do czynienia z bardzo dużymi połaciami terenu trudnego i w niektórych sytuacjach, grając Niemcami, musimy się spieszyć.

Od strony historycznej budzi trochę zastrzeżeń plansza – w pasie działania 2 DPanc., w pierwszym scenariuszu teren wydaje się zbyt płaski, w rzeczywistości w tym rejonie był on na dużo większych połaciach pofałdowany – może to mieć znaczenie jeśli chodzi o możliwości obronne, a zwłaszcza poruszanie się wojsk niemieckich. Zastrzeżenia budzi też scenariusz trzeci. W 3 akapicie artykułu wprowadzającego, licząc od końca, autor stwierdza, że „Widząc zagrożenie na południowej flance, Hitler wbrew swoim dowódcom, rozkazał kontynuowanie działań ofensywnych. Przeciw Bostogne skierował teraz 1., 9., i 12. DPanc. SS z 6 Armii Panc. SS, 9. i 167. DVG z odwodów.” Fragment, jak wynika z kontekstu, dotyczy scenariusza 3, tymczasem nie ma w nim mowy o żadnych wojskach SS, nie są nigdzie wymieniane w rozpisce. Trzecie zastrzeżenie to oddanie struktur wojsk niemieckich, zwłaszcza problem motoryzacji artylerii – autor długo przyznawał artylerii alianckiej, która była w całości zmotoryzowana, punkty ruchu, tak jakby była niezmotoryzowana. Podobnie, dość dziwnie i przypadkowo przydzielana jest ruchliwość jednostkom niemieckim. Przykładem może być w szczególności dywizjon ciężki w pułku artylerii pancernej, np. w 2 DPanc. Inna kwestia to jednostki rozpoznawcze, które w dywizjach pancernych były oddawane jako dwa bataliony (motocykliści i Puma), gdy w rzeczywistości tworzyły najczęściej jeden batalion. Oczywiście wśród ich sprzętu na żetonach niepodzielnie królowały Pumy, tak że grający mogli odnieść wrażenie, że w niemal każdej dywizji niemieckiej etatowo występowały te pojazdy; w rzeczywistości występowały tylko w bardzo niewielkiej ilości dywizji – wyprodukowano ich bardzo mało podczas całej wojny.

Scenariusz trzeci – rozstawienie początkowe. Rozstawienie do tego scenariusza jest identyczne jak do scenariusza drugiego, z tym że obu stronom dołożono dodatkowe jednostki, oczywiście głównie aliantom. W ich przypadku są to: 28 DP (w lewym dolnym rogu), 35 DP (na środku, razem z 4 DPanc.) i 10 DPanc. (wchodzi za 80 DP, z zajmowanych przez nią pozycji). Niemcy otrzymują dużo skromniejsze wzmocnienia w postaci dwóch batalionów saperów armijnych oraz 401 Volksartillerie Korps. W trakcie gry wchodzą im jednak dalsze uzupełnienia

Najbardziej problematyczna z punktu widzenia połączenia grywalności i realizmu wydaje mi się wspomniana w artykule kwestia rozkazu, jaki mieli dowódcy niemieckich dywizji w początkowym okresie ofensywy: mieli obchodzić Bastogne, nie atakując go. W żaden sposób nie zostało to oddane w grze, co więcej takie działanie w warunkach gry wydaje się wręcz bezsensowne.

Mimo tych zastrzeżeń, od strony grywalnościowej są to jedne z najlepszych scenariuszy w ramach B-35. Jeśli przymknie się oczy na niektóre błędy, gra się całkiem przyjemnie. Podsumowując, polecam grę fanom B-35. Wszystkim, którzy chcą spróbować jak w tym systemie działa walka w marszu i jak wygląda manewr jednostek szybkich, szczególnie polecam scenariusz pierwszy.

Dyskusja o grze na FORUM STRATEGIE

Autor: Raleen
Zdjęcia: Raleen

Opublikowano 23.07.2007 r.

Poprawiony: sobota, 16 kwietnia 2011 20:46