Bałkany 1912 (Dragon Hobby)

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

„Dragon Hobby” (6) 2/99

W 1999 r. w „Dragonie Hobby” nr (6) 2/99 ukazała się gra autorstwa Leszka Kozłowskiego pt. „Bałkany 1912”. Jej zasady bazują na grze „Tannenberg 1914” wydawnictwa Dragon i stanowi ona pod tym względem rozszerzenie tej ostatniej. Co do tytułu, na okładce magazynu mamy tytuł „Bałkany 1912”, sam artykuł nosi tytuł „I wojna bałkańska 1912”, natomiast w tekście artykułu, na początku omawiania zmian w przepisach, autor stwierdza, że gra nosi tytuł „Wojna bałkańska – Tracja Wschodnia”. Z przyzwyczajenia i ze względów praktycznych pozostanę przy pierwszym określeniu. Jest ono dobre pod tym względem, że jest krótkie i zawiera rok konfliktu, co łatwo i jednoznacznie go lokalizuje.

Gra nawiązuje do walk wybijających się na niepodległość państw bałkańskich z Turcją, której potęga w początkach XX wieku była już na tyle zmurszała, że nie stanowiła dla jej bałkańskich sąsiadów: Grecji, Bułgarii, Serbii i Czarnogóry wystarczającej zapory. Państwa te w XIX i na początku XX wieku stopniowo uzyskiwały niepodległość, jednak bardzo okrojone terytorialnie. Większość ich etnicznych obszarów stanowiła nadal terytorium Imperium Otomańskiego. W przeddzień Wielkiej Wojny, korzystając ze słabości wewnętrznej Turcji, postanowiły one oderwać od niej to, co im się w ich rozumieniu należało, i wyprzeć Turków z Europy. Z historii wiemy, że im się udało, z wyjątkiem owego wyparcia Turcji ze starego kontynentu. Gra Leszka Kozłowskiego obejmuje część tego konfliktu toczącą się nieopodal Konstantynopola, na odcinku gdzie z Turkami walczyli Bułgarzy.

Przykładowe żetony

Od strony graficznej „Bałkany 1912” prezentują się bardzo dobrze. Heksowa plansza jest ładna i czytelna. Do gry dołączony jest artykuł historyczny obrazujący przebieg działań wojennych na tym obszarze, co ułatwia zrozumienie istoty konfliktu i wprowadza w klimat tamtych wydarzeń. Zamieszczone w artykule mapy znakomicie uzupełniają tekst i sprawiają, że nawet dla laików wszystko powinno być zrozumiałe i łatwe do opanowania. Teraz parę słów o żetonach, które są jednymi z ładniejszych jakie spotkałem wśród żetonów do gier. Moim faworytem są zwłaszcza żetony tureckiej kawalerii na białych koniach. Ocena grafiki, a zwłaszcza żetonów, jest więc wysoka. Zwykle mniejszą wagę przywiązuję do tych elementów w recenzjach gier, ale w tym przypadku zrobiłem wyjątek, ponieważ moim zdaniem „Bałkany 1912” się pod tym względem wybijają. I mimo, że był to rok 1999, warto zwrócić uwagę, że graficy i drukarze nie mieli problemu z naniesieniem na żetony kolorowych ikonek, jak to niejednokrotnie nadal bywa w przypadku niektórych polskich wydawców istniejących już długo na rynku, a więc zdawałoby się osób, które powinny mieć w tych sprawach duże doświadczenie. Z praktycznych rozwiązań warto jeszcze wspomnieć o naniesieniu na mapę danych ułatwiających początkowe rozmieszczenie oddziałów. Bardzo usprawnia to rozstawianie.

Zasady gry to zasady „Tannenbergu 1914”, nie będę więc o nich wiele pisał – odsyłam w tym miejscu do recenzji gry „Tannenberg 1914”. Zmiany, jakie się pojawiły, dotyczą jedynie specyfiki tego konkretnego konfliktu. Główną zmianą jest wprowadzenie jednoszczeblowego dowodzenia u Bułgarów, którzy mają trzy armie i w związku z tym wprowadzenie w tym przypadku dowodzenia dwuszczeblowego sprawiłoby, że mieliby oni prawie wszędzie dowodzenie (ze względu na szczupłość planszy). Tak więc dowództwa armii u Bułgarów działają jak samodzielne dowództwa korpusów, mają między innymi współczynniki aktywności (A – aktywne, N – normalne, B – bierne). Takie rozwiązanie ułatwia oczywiście grę Bułgarom. Z innych zasad dołączonych do gry warto wspomnieć o możliwości przejmowania kolei tureckich przez Bułgarów po zdobyciu miasta Kirk-Killise, nie ma tego rodzaju zasad w pierwotnym, oryginalnym „Tannenbergu 1914”. W przypadku inicjatywy, w scenariuszu historycznym, w pierwszym etapie mają ją Bułgarzy, zaś w hipotetycznym ustalana jest losowo. Ostatnia modyfikacja dotyczy stosów: Bułgarzy mogą tworzyć stosy złożone z maksymalnie 4 oddziałów, zaś Turcy z 4 – jeśli należą do tego samego korpusu, bądź z 3 – jeśli należą do różnych korpusów. Do scenariusza, dla ułatwienia, zostały dołączone tabele walki, odwrotu oraz charakterystyka terenu.

Rozstawienie początkowe

Praktycznie zmian nie ma prawie żadnych i są to powtórzone zasady gry „Tannenberg 1914”. Gra „Bałkany 1912” jest więc znakomitym poligonem doświadczalnym umożliwiającym sprawdzenie, jak funkcjonują zasady „Tannenbergu 1914” w grze z mniejszą mapą i mniejszą liczbą jednostek. W przeciwieństwie do wielkich przestrzeni Prus Wschodnich mamy tu dużo mniejszy rejon walk, nie pojawiają się tak daleko idące kłopoty z zaopatrzeniem i dowodzeniem, będące czynnikami decydującymi o obliczu „Tannenbergu 1914”. Wszystko wydaje się prostsze.

Gra zawiera dwa scenariusze: historyczny i hipotetyczny. Różnią się one dwiema rzeczami: w historycznym mamy z góry narzucone historyczne rozstawienie wojsk, zaś w dowolnym możemy rozstawić się, zwłaszcza Turkami, prawie dowolnie. Po drugie, w scenariuszu historycznym oddziały tureckie mają na początku zmniejszoną wytrzymałość (tak jakby poniosły straty) – ma to oddać fakt, że na początku działań znajdowały się one w fazie mobilizacji. Nie zostało to uwzględnione w scenariuszu hipotetycznym. Jak nietrudno się z tego domyśleć, scenariusz hipotetyczny będzie w miarę wyrównany, w porównaniu do historycznego, który będzie mało zrównoważony, oczywiście na niekorzyść Turków. Tak też jest w rzeczywistości. Gra w wariancie historycznym prowadzi zazwyczaj do rezultatów odpowiadających temu, co Bułgarzy historycznie osiągnęli. Scenariusza dowolnego nie dane mi było praktycznie przetestować, aczkolwiek na podstawie przebiegu scenariusza historycznego i ogólnego zapoznania się z zasadami gry i mapą można snuć wnioski.

Dalsza faza rozgrywki. Mimo naporu przeciwnika Turcy trzymają się dzielnie

„Bałkany 1912” w sposób udany symulują I wojnę bałkańską w Tracji Wschodniej. Moje wątpliwości wzbudziła jedynie stała obsada twierdzy w Adrianopolu – wydaje się, że nie jest to najlepsze rozwiązanie. Co ciekawe, sam autor krytykował przepisy o stałych załogach fortów pisząc kiedyś na łamach „Dragona” recenzję „Tannenbergu 1914”, i z tą oceną się zgadzałem. Oczywiście zasięgi dowodzenia sztabów są nieco niedopasowane do gry, bo skąd sztaby bułgarskie miałyby mieć wówczas dłuższe zasięgi dowodzenia niż tureckie. Czy dysponowały jakimiś szczególnymi środkami technicznymi, lepiej zorganizowaną łącznością? Nie wydaje mi się, a na pewno nie mogły to być tak daleko idące różnice by dawać sztabom bułgarskim dwukrotnie albo niemal dwukrotnie dłuższe zasięgi dowodzenia niż sztabowi armii tureckiej. Podobnie jak w „Tannenbergu 1914” widzimy tu zatem po raz kolejny umowność zasięgów dowodzenia sztabów.

Podsumowując, warto spróbować zagrać w tę grę choćby po to, by sprawdzić jak działają zasady „Tannenbergu 1914” w mniejszej skali. Doceniam również autora za to, że sięgnął po mniej znany konflikt, by poprzez grę w ciekawy sposób go nam przybliżyć, co mu się niewątpliwie udało.

Dyskusja o grze na FORUM STRATEGIE

Autor: Raleen
Zdjęcia: Raleen

Opublikowano 13.07.2007 r.

Poprawiony: piątek, 04 marca 2011 21:58