Piechota w XVIII wieku. Taktyka

  • PDF
  • Drukuj
  • Email


Informacje o książce
Autor: Jean Colin
Tłumaczenie: Anna Haberko
Wydawca: Napoleon V
Rok wydania: 2011
Stron: 229
Wymiary: 24 x 16,9 x 2,1 cm
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-61324-29-4

Recenzja
Gdy przystępowałem do lektury tej książki, wydawało mi się, że mam wyrobione jakieś ogólne pojęcie o tym jak wyglądała taktyka piechoty w XVIII wieku. Opierało się ono na publikacjach dotyczących rewolucji francuskiej i epoki napoleońskiej, które to okresy – jak się powszechnie uważa – wniosły zasadnicze zmiany do tego jak wyglądała walka na niższym szczeblu, przynajmniej jeśli chodzi o armię francuską. Wcześniejszy okres ukazywany jest w tych ujęciach trochę stereotypowo – na zasadzie kontrastu – jako czas, w którym na polu bitwy dominował szyk linearny, kiedy to żołnierze ostrzeliwali się niekiedy godzinami, a potem niewiele z tego wynikało. I dopiero za Rewolucji dowódcy francuscy „wpadli” na to, że można walczyć inaczej. Jak się okazuje, prawda (jak to nieraz bywa) jest bardziej złożona. Stara się nam to pokazać książka Jeana Colina „Piechota w XVIII wieku. Taktyka”.

Recenzowana pozycja ma swoje lata, dość wspomnieć, że powstała jeszcze przed I wojną św. Autorem jest generał Jean Colin (1864-1917), służący we francuskim sztabie generalnym, wybitny pisarz i teoretyk wojskowy (stopień generała brygady uzyskał w 1917 r. by wkrótce potem polec na polu bitwy). Postrzegany bywa on jako krytycznie nastawiony do osoby Napoleona, jednak w recenzowanej książce tego zanadto nie odczujemy, a jeśli już – sądzę, że ma mocne argumenty, z którymi można się oczywiście zgodzić bądź nie. Podstawowa teza książki wydaje się być taka, że w większości to nie Napoleon stworzył znakomite narzędzie wojenne, jakim stała się armia francuska. Powstało ono w toku dłuższej ewolucji, na tle której działania cesarza były tylko ostatnim akordem. Pogląd to znany, choćby tym, którzy czytali „Wielką Armię” Roberta Bieleckiego.

Książka wygląda niepozornie, ma bowiem ledwo nieco ponad 200 stron (do tego ponad 20 stron szkiców). Zawiera jednak mnóstwo informacji. Rzekłbym wręcz, że jest to bardziej pozycja do studiowania niż do czytania. Przede wszystkim mnóstwo jest cytatów z prac XVIII-wiecznych teoretyków wojskowości, proponujących nowe rozwiązania taktyczne dla piechoty. Często autor konfrontuje ze sobą różne punkty widzenia, co stanowi szczególną wartość jego pracy. Książka, trochę wbrew tytułowi, skupia się wyłącznie na armii francuskiej i przemianach jakie przechodziła. W tle jest armia pruska, uchodząca przez znaczną część tej epoki za najlepszą w Europie, której Francuzi starali się dorównać (stąd była punktem odniesienia). O innych armiach i taktyce ich piechoty nie znajdziemy w zasadzie nic. Liczba cytatów i stopień skondensowania informacji w tekście mogą być niekiedy przytłaczające, tak że zdecydowanie nie jest to książka dla osób zupełnie nieobeznanych z tematem. Do tego, że książkę tę, by wynieść z niej coś więcej, należy czytać powoli, przyczynia się także tematyka – opisy zmian szyków i ewolucji oddziałów, nieraz w formie nieco skrótowej, wymagają wyobraźni przestrzennej, by zrozumieć na czym polegały różnice między nimi.

Całość rozpoczyna się od krótkiego wstępu o tym jak to było z taktyką piechoty na przestrzeni dziejów. Rozdział ten, liczący sobie około 20 stron, siłą rzeczy nie mógł w zadowalający sposób pokazać istoty pewnych zagadnień, np. dotyczących starożytności. Niektóre opinie wyrażone przez autora we wstępnych rozważaniach (które rozciągają się także na rozdział I) mogą wręcz zdumiewać, np. w odniesieniu do Epaminondasa i zastosowanej przez niego głębokiej kolumny szturmowej, uważa że jej głębokie uszykowanie nie przyniosło (s. 11 i 34) spodziewanych przez wodza tebańskiego efektów i pod Mantineją (Mantineą) w 362 r. p.n.e. musiał on osobiście rzucić się w wir walki by jego armia uzyskała zwycięstwo, co przypłacił życiem. Wydaje się, że rozdział wstępny książki jest jej najsłabszym punktem i, jako że znajduje się na początku, może zniechęcić niektórych do dalszej lektury. Część spośród wyrażonych tutaj poglądów autora wydaje się dziś lekko przeterminowana. Jednak jest to tylko wstęp, skrótowy, stosujący uproszczenia. Pewną zaletą może być natomiast to, że wyraźnie zarysowuje poglądy autora na pewne kwestie i potem zapoznając się z bardziej szczegółowymi wywodami jesteśmy w stanie lepiej wychwycić, w których miejscach autor w większym stopniu przykrawa fakty do swoich teorii.

Pierwszy rozdział pracy Jeana Colina przedstawia taktykę piechoty od początku wieku (w zasadzie od wojny o sukcesję hiszpańską) aż po wojnę siedmioletnią. Rozdział II poświęcony został wojnie siedmioletniej. Rozdział III nosi tytuł „Wpływy pruskie”. Rozdział IV poświęcono sporowi o szyk linearny i kolumnowy. Ostatni, V rozdział nosi tytuł „Taktyka przed rewolucją”. Książka wszechstronnie ukazuje taktykę piechoty francuskiej i projekty zmian, jakie pojawiały się w tym zakresie na przestrzeni całego wieku: jak doszło do tego, że zaczęto używać kolumn na polu bitwy i kiedy to nastąpiło, jak zmieniały się sposoby formowania kolumn i sam ich wygląd oraz zasady ich użycia, jak postrzegano w związku z tym szyk liniowy, początkowo uchodzący za podstawowy szyk piechoty. Dyskusja między zwolennikami tych dwóch podstawowych sposobów formowania piechoty na polu bitwy to jeden z przewodnich tematów książki. W znacznym stopniu wpływał on na to jak miało wyglądać starcie. Inne ważkie tematy to zastosowanie tyralier: kiedy się one pojawiły, kiedy i na ile dostrzeżono ich zalety i jak ich używano na przestrzeni całego wieku. Wreszcie trzeci z dających się wyodrębnić tematów wiodących to prowadzenie ognia przez piechotę. Jak zmieniały się sposoby prowadzenia ostrzału, od wychodzenia żołnierzy mających oddać strzał przed szereg, poprzez regularne salwy pruskiej piechoty, „pokrywające pole bitwy ołowiem”, po ogień dowolny. Wiąże się z tym inna istotna kwestia: na ile ogień piechoty był skuteczny i na czym ta skuteczność polegała.

W książce przedstawiono dość szczegółowe, choć nieco wyrywkowe opisy różnych bitew i manewrów przeprowadzanych przez armię francuską. Znajdziemy również opisy niektórych bitew armii pruskiej z okresu wojny siedmioletniej (np. bitwa pod Kolinem czy pod Lutynią). Przy czym autor nie przedstawia całych starć, ale skupia się wyłącznie na interesujących go elementach taktyki. Okazuje się, że formacje takie jak kolumny i tyraliery stosowano w czasach Ludwika XV i Ludwika XVI, mimo że oficjalnie przez większość czasu panował szyk liniowy. Zresztą tak naprawdę wielokrotnie się to zmieniało i książka ukazuje całą, przeogromną różnorodność tych zmian. Ciekawą sprawą jest krzyżowanie się wpływów pruskich z rodzimymi teoriami i doświadczeniami. Ostry spór między zwolennikami szyku kolumnowego i linearnego, jaki miał miejsce parę lat po wojnie siedmioletniej, doprowadzić miał z czasem do stworzenia optymalnych rozwiązań, które wykorzystał w praktyce dopiero Napoleon. Jednocześnie Jean Colin pokazuje dlaczego we wcześniejszych okresach piechota była mało manewrowa i po prostu nieruchawa, a dowódcy z czasów wojny o sukcesję hiszpańską czy austriacką nawet gdy chcieli wykonywać szeroko zakrojone manewry i śmiałe uderzenia, nie mieli jak. Gdzie tkwiła istota tych różnic – oto jedno z najbardziej interesujących zagadnień.

Świetne jest w tej książce ujęcie wątków psychologicznych i szeroko rozumianego morale żołnierzy. Autor cytuje np. francuskich taktyków analizujących sukcesy armii pruskiej w połowie wieku i usiłujących znaleźć ich przyczynę. Niektórzy z nich zauważają, że mimo gęstego ognia piechoty pruskiej, padało od niego bardzo niewielu zabitych. Mimo to przeciwnicy Prusaków byli pod tak wielkim wrażeniem szybkości oddawania przez nich salw i ich regularności, że gdy to obserwowali (sami nie będąc tak dobrze wyszkoleni w tym zakresie), ich morale na tyle podupadało, że oddziały nie walczyły tak dzielnie, jak byłyby w stanie bez udziału tego czynnika. W wielu innych miejscach pokazane są z kolei rozbieżności między praktyką wojskową a regulaminami. Niektórzy oficerowie w pamiętnikach wprost opowiadają, w jaki sposób formowały się do walki dowodzone przez nich oddziały. Z opisów tych wyłaniają się nam – i to już w I połowie XVIII wieku – kolumny, okazuje się też, że wbrew ogólnym zaleceniom bywało, że atakowano na bagnety, jak i masowo używano szyku tyralierskiego.

Warto jeszcze na koniec wspomnieć o zawartych w książce szkicach. Są one, jak sądzę, oparte na oryginalnym wydaniu. W niektórych miejscach mogą być na pierwszy rzut oka trochę nieczytelne, ale jak się zagłębić, można dużo zobaczyć. Szkiców jest sporo, ale i tak nie są w stanie ukazać mnogości szyków i manewrów omówionych w książce, stąd pewne rzeczy trzeba sobie umieć wyobrazić przestrzennie. Pora jeszcze na parę słów o stronie wydawniczej. Twarda okładka i papier z pewnością stanowią atut tej książki, podobnie jak innych pozycji wydawnictwa Napoleon V. Literówek nie ma w książce wiele, ale się pojawiają. Od strony redakcyjnej najbardziej „wali” po oczach bitwa pod „Mandinią” (s. 11) – z kontekstu wyraźnie wynika, że chodziło o bitwę pod Mantineą (362 r. p.n.e.), a także bitwa pod „Cacy” (s. 17) – z kontekstu wynika, że chodziło o bitwę pod Crecy (1346). Jednak generalnie im dalej, tym jest lepiej. I od tej strony wstęp okazał się najsłabszą częścią książki. Ogólnie można też powiedzieć, że wywody autora bywają trochę zagmatwane, co nie ułatwiało zadania tłumaczce i redaktorowi w zrozumieniu ich sensu.

Reasumując, mogę powtórzyć to co napisałem już na początku recenzji – książka jest bardziej do studiowania niż do czytania. I to wydaje mi się najważniejsza uwaga do tej publikacji z punktu widzenia czytelnika. Sama praca, choć miejscami trochę zagmatwana, jest bardzo wartościowa i stanowi kopalnię wiedzy o taktyce piechoty francuskiej w XVIII wieku, tak że osoby zainteresowane tematem z pewnością będą zadowolone. Od strony merytorycznej najwartościowsze wydają się liczne, obszerne cytaty (z bardzo konkretnymi komentarzami autora) z prac francuskich teoretyków wojskowości, takich jak Folard, Guibert, Mesnil-Durand i wielu innych, o których dziełach w innych publikacjach możemy poczytać jedynie skrótowe wzmianki. W książce Jeana Colina możemy zapoznać się z ich poglądami oraz dyskusjami i sporami, jakie się między nimi toczyły, co pozwala wyrobić sobie pełen obraz taktyki piechoty francuskiej w interesującej nas epoce.

Autor: Raleen

Opublikowano 02.01.2013 r.

Poprawiony: niedziela, 06 stycznia 2013 23:43