Analfabetyzm strategiczny II RP

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

Błędy w polskiej obronie w 1939 r. i wnioski płynące z historii kampanii wrześniowej dla bezpieczeństwa

Marszałek Edward Rydz-Śmigły na polskim plakacie propagandowym z okresu międzywojennego. Niestety, w kampanii wrześniowej polski Wódz Naczelny nie wykazał talentów strategicznych na miarę swojego wielkiego poprzednika

Państwu polskiemu, w roku 1939, przyszło stawić czoła agresji dwóch gangsterów Europy1, III Rzeszy Niemieckiej i Związkowi Radzieckiemu. Pierwszy z tych organizmów powstał w roku 1933, kiedy to lider NSDAP2, Adolf Hitler, objął urząd kanclerza Niemiec. Drugi z agresorów, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich powstał oficjalnie w 1922 r., jednak jego początków należy szukać w rewolucji październikowej 1917 r. i objęciu władzy przez bolszewików. Wspomnieć przy tym należy, że brutalny sposób sprawowania władzy przez komunistów rosyjskich zgodny był z patriarchalno-autokratyczną kulturą polityczną, panującą w Rosji od wieków. Oba wyżej wymienione reżimy dążyły do uzyskania hegemonii w Europie i kształtowania według swoich zamiarów polityki światowej, poprzez obalenie tzw. ładu wersalskiego ustalonego na konferencji paryskiej w 1919 r. Droga do realizacji celów politycznych Niemiec i Związku Radzieckiego biegła między innymi przez likwidację państwowości polskiej3. Łamiąc postanowienia wersalskie, III Rzesza rozpoczęła w połowie lat trzydziestych jawną rozbudowę swoich sił zbrojnych (dotychczasową 100-tysięczną Reichswehrę przemianowano na Wehrmacht i zaczęto uzbrajać w ciężki sprzęt, co było jawnym pogwałceniem traktatu z 1919 r.)4. Związek Radziecki od czasu swego powstania systematycznie rozbudowywał swój potencjał ofensywny, przygotowując się do rozszerzenia światowej rewolucji proletariackiej5. W 1939 r. Związek Radziecki był jedynym krajem na świecie, który posiadał czołgi ciężkie, czołgi pływające oraz siły powietrznodesantowe zorganizowane w korpusy. Tymczasem Polska rozpoczynając w 1918 r. samodzielny żywot jako organizm państwowy nie rozporządzała żadnym oficerem, który miałby doświadczenie w opracowywaniu strategii na szczeblu państwowym. Podobnie brak było osób cywilnych mających jakiekolwiek rozeznanie w kwestiach takich jak kierowanie nauką, gospodarką lub resortami państwowymi. Stan ten wynikał z braku zaufania rządów państw zaborczych wobec osób przyznających się do polskiej narodowości. Mianowicie trudno byłoby wyobrazić sobie Polaka dopuszczonego do ściśle tajnych przygotowań wojennych Austro-Węgier, Niemiec czy też Rosji. Zatem w zakresie znawstwa zagadnień strategii, polskie siły zbrojne startowały od zera. Brak odpowiedniej liczby oficerów Sztabu Generalnego starano się uzupełnić uruchamiając dwuletnie kursy w Wyższej Szkole Wojennej. Niestety w latach 1926 – 1939 obniżono autorytet oficerów pracujących w Sztabie Generalnym (od 1928 r. Sztab Główny) podporządkowując ten organ, podległy dotąd ministrowi właściwemu do spraw wojskowych, Generalnemu Inspektorowi Sił Zbrojnych. Sprawiło to, iż sztabowcom ograniczono kompetencje w sprawach operacyjnych i taktycznych, zamieniając Sztab Główny w organ wykonawczy, realizujący wytyczne Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych. Takie odrzucenie współpracy oficerów dyplomowanych w zakresie koncepcji przygotowania kraju do wojny zemściło się okrutnie na jakości planów operacyjnych·.  Wydaje się, że sąsiadując z dwoma wrogimi mocarstwami, polskie elity polityczne i wojskowe postarają się o odpowiednie przygotowanie ludności i terytorium kraju do stawienia skutecznego oporu wobec potencjalnych agresorów.

Celem niniejszej pracy jest identyfikacja strategicznych błędów popełnionych przez Polskę w toku przygotowań wojennych, wskazanie przyczyn naszej porażki, oraz wykazanie, że to nie potęga wrogów, ale przede wszystkim zlekceważenie przez polskich strategów elementarnych zasad sztuki wojennej i korzyści wynikających z prowadzenia nowoczesnej obrony były głównymi przyczynami „piorunującej klęski wrześniowej”. Ponieważ walki prowadzone we wrześniu 1939 r. w Polsce i inne kampanie Wehrmachtu, stworzyły przekonanie o wyższości natarcia nad obroną, za zasadne uznano przyjrzenie się temu, jakie siły i środki pozostają w dyspozycji obrońcy (na podstawie wiekopomnego dzieła Carla von Clausewitza O wojnie). Zaznaczyć należy, iż Clausewitz wysnuwał swoje wnioski dotyczące strategii w czasie, gdy jego ojczyzna (Prusy) doznała licznych porażek z ręki Napoleona. Wyciągnięcie wniosków z tych klęsk pozwoliło na stworzenie podstaw potęgi Prus Bismarcka i późniejszych Niemiec.

Postać Carla von Clausewitza

Jednym z największych teoretyków wojny w dziejach nowożytnej Europy był żyjący w latach 1780 – 1831 pruski oficer Carl von Clausewitz, którego dzieło O wojnie (Vom Kriege, 1832) wywarło fundamentalny wpływ na kształtowanie się nowoczesnej strategii państw europejskich oraz Stanów Zjednoczonych. Wraz z renesansowym włoskim pisarzem politycznym – Niccolo Machiavellim, Clausewitz zaliczany jest do najważniejszych myślicieli europejskich, dzięki którym Europejczykom udało się szybciej uczyć na błędach własnych i cudzych niż przedstawicielom innych kontynentów oraz kręgów cywilizacyjnych6. Poza tym, jeden z pierwszych strategów amerykańskich B. Brodie tak pisał o wybitnym Prusaku: Clausewitz jest pierwszą wielką, twórczą postacią w nowoczesnej strategii, zaś jego praca pierwszym studium ujmującym rzeczywiste, istotne zagadnienia wojny i pierwszą próbą rozwinięcia myśli, które stosują się do każdego etapu historii i praktyki wojskowej7. Dzieło Clausewitza jest filozofią strategii, której wielkość polega na umiejętnym wykorzystaniu znajomości historii, psychologii zbiorowości i jednostki oraz analizy logicznej8. Mądrość Clausewitza wynikała nie tylko z akademickich dywagacji, ale zrodziła się z jego własnych, życiowych doświadczeń, gdyż był uczestnikiem wojen napoleońskich, kiedy to narodziła się nowoczesna strategia (w jego ojczyźnie okres ten nazwany został okresem wojen narodowowyzwoleńczych). Poza tym przeanalizował około 130 bitew (również kampanie króla Jana III Sobieskiego) celem stworzenia bazy doświadczeń dla swoich teoretycznych uogólnień9. Opisywał również przyczyny słabości i klęski narodowej Polski w XVIII wieku, dostrzegając, że nie miała i nie mogła Polska mieć wówczas żadnego sojusznika, któremu zależałoby na utrzymaniu przy życiu Rzeczypospolitej. Nie mogła zaś Polska liczyć na obcą pomoc ze względu na własną słabość, o której tak pisze Clausewitz: Ich (polskich elit politycznych) nikczemne obyczaje państwowe i niezamierzona lekkomyślność szły ręka w rękę i w ten sposób pędzili w przepaść10. Zaś stan obronności Rzeczypospolitej wyglądał w jego ocenie następująco: „bezbronny step, droga publiczna, po której stale grasowały obce wojska11. Niestety błędy popełniane przez polityków polskich w XVIII wieku, trafnie wytknięte przez Clausewitza, powielane były w dwudziestoleciu międzywojennym, co skutkowało nie tylko likwidacją państwowości polskiej, ale także zagrożeniem fizycznego przetrwania narodu polskiego. Aby lepiej można było zrozumieć błędy polskiej strategii w przededniu drugiej wojny światowej, należy zapoznać się z możliwościami działania w obronie wyszczególnionymi przez Carla von Clausewitza w jego wiekopomnym dziele O wojnie.

Charakter oraz zakres środków nowoczesnej strategii obrony państwa

Pojęcie obrony zawiera się w odparciu ciosu, co oznacza, że celem obrony jest przetrwanie i samo ono może zostać uznane za sukces. Prowadzenie działań obronnych nie oznacza jednak tylko i wyłącznie oczekiwania i bierności. Dobrze przygotowany obrońca powinien również wykonywać zwroty zaczepne, odpowiadać na uderzenia przeciwnika, przejmować inicjatywę. Jako, że przetrwać jest łatwiej niż zdobywać, zatem obrona przy równych po obu stronach siłach jest łatwiejsza niż natarcie12. Mimo, że wyższość dobrze przygotowanej obrony została wielokrotnie potwierdzona, jednak powszechnie sądziło się i sądzi nadal, że to natarcie jest najlepszą formą prowadzenia walki. Pojmowanie takie wynikać może z przekonania, że przewaga leży po stronie posiadającego inicjatywę, czyli po stronie nacierającego (przynajmniej w pierwszej fazie wojny). Warto zatem przypomnieć słowa Napoleona: Cała sztuka wojenna polega na dobrze obmyślanej i najostrożniej prowadzonej obronie, po której następuje gwałtowne i zuchwałe natarcie.

W warunkach strategii rzeczywiście nierzadko ten, kto zaskoczył przeciwnika nagłym napadem, mógł liczyć dzięki temu na szybkie, rozstrzygające zwycięstwo. Wypadki takie zdarzały się jednak tylko w przypadku popełnienia przez przeciwnika rażących błędów podczas przygotowań do wojny (przykładem niech będzie kampania niemiecka Napoleona z 1806 r., kiedy to w dwóch równolegle toczonych bitwach Francuzi roznieśli całkowicie walczącą według starych zasad Fryderyka Wilhelma II, armię pruską, i podporządkowali sobie Niemcy).

W strategii trudno jednak mówić o zwycięstwie. Powodzenie strategiczne polega na umiejętnym przygotowaniu taktycznego sukcesu oraz wykorzystaniu go. Czynniki, które umożliwiają strategiczne powodzenie to:

1. Korzyści terenowe;

2. Zaskoczenie osiągnięte dzięki niespodziewanemu wtargnięciu, albo też poprzez zmasowanie sił na nieoczekiwanym przez przeciwnika kierunku;

3. Napad z kilku stron;

4. Pomoc, którą daje teatr wojenny, dzięki twierdzom i swoim zasobom;

5. Pomoc ze strony ludności;

6. Siły moralne13;

Korzyści terenowe są oczywiście po stronie obrońcy, nacierający może wykorzystać niespodziewany napad, sam jednak również może zostać zaskoczony przez natknięcie się na większe niż tego oczekiwał siły obrońcy. Natarcia z kilku stron nie są w strategii tak skuteczne jak w taktyce gdyż odpada podwójne działanie ognia (nie można bowiem strzelać z jednego końca teatru wojennego na drugi), poza tym otaczany może skutecznie działać po liniach wewnętrznych, co niweluje w znacznej mierze efekty natarcia z kilku stron. Nawet jeśli jedna ze stron musi rozdzielić swe siły na kilka teatrów wojennych, to może skutecznie przerzucać rezerwy i wykorzystywać zasadę ekonomii sił (tak jak Niemcy w czasie I wojny światowej). Pomoc ze strony teatru wojennego, mianowicie twierdze, umocnienia, składy broni, amunicji. Atakujący osłabia się przez oderwanie od swojego terytorium, konieczność pozostawienia sił, zabezpieczających tyły i flanki natarcia. Ponadto największym przeciwnikiem atakującego może okazać się niezmierzona przestrzeń zmuszająca do rozproszenia sił. Ludność zaatakowanego terytorium zachowuje wobec agresora co najwyżej obojętność, zwykle jednak po pewnym czasie zaczyna stawiać mu zorganizowany opór. Nie należy nie doceniać takiej pomocy jak dobrowolne użyczanie kwater, podwody czy też udzielanie informacji o terenie. Napoleon został pokonany w 1812 r.  właśnie przez przestrzeń oraz masowe działania nieregularne prowadzone przez chłopów, nie stoczywszy żadnej rozstrzygającej bitwy. Ponad pół miliona żołnierzy Wielkiej Armii wkroczyło do Rosji, 120 tys. walczyło pod Borodino, do Francji wrócił ułamek sił zaangażowanych. Wojnę przenikają ogromne siły moralne. Wola walki, chęć obrony swojego terytorium narodowego, patriotyzm, wiara w mądrość dowództwa14 są czynnikami mającymi duży wpływ na wynik starcia.

Warto przyjrzeć się również zakresowi środków, jakie pozostają w dyspozycji obrońcy. W dziele Clausewitza mamy ich pięć, a są to:

1. Obrona narodowa, czyli formacje, które współcześnie nazywamy obroną terytorialną, przygotowane do stawienia oporu na miejscu, na dobrze sobie znanym terenie, we współdziałaniu z wojskami operacyjnymi, w razie konieczności, oddziały obrony narodowej gotowe są do przejścia do działań nieregularnych15;

2. Twierdze; umocnienia, które zostaną wystawione na atak, wywierają dużo większy wpływ na wynik wojny, ponieważ angażują siły i środki przeciwnika, zdobywanie umocnień powoduje zwykle znaczne straty materiałowe i ludzkie (Mądry dowódca w wielu wypadkach osiągnie sukces wybierając taką pozycję obronną, że przeciwnik będzie zmuszony nań nacierać – Helmuth von Moltke). Pamiętać jednak należy, że twierdze można obejść i nie muszą mieć żadnego wpływu na przebieg walk (np. francuska Linia Maginota, wybudowana dużym kosztem przed II wojną światową w celu osłony granicy francusko-niemieckiej nie została wystawiona na atak);

3. Naród, wszystkie jego siły i środki, jakimi dysponuje, oraz przez fakt, że na własnym terytorium narodowym łatwiej jest działać;

4. W niektórych przypadkach cały naród może przejąć na siebie ciężar walki    i mamy wtedy do czynienia z powstaniem narodowym;

5. Sojusznicy; na sojuszników można liczyć tylko wtedy, jeśli będą oni sami zainteresowani w utrzymaniu danego państwa, zainteresowani zaś będą wtedy, kiedy sami zbudujemy swą potęgę, będąc wtedy wartościowym koalicjantem. Jako przykład błędnej wiary w sojusze podany jest upadek I Rzeczypospolitej. Wiara w egzotyczne sojusze, obcą siłę, która nas obroni, była jedną z przyczyn klęski wrześniowej.

Clausewitz nie wymyślił nic nowego, lecz ujął w prawidła nowoczesnej obrony te zasady i środki, których stosowanie od wieków przynosiło sukces. Można powiedzieć, że zlekceważenie któregoś z wyżej wymienionych elementów skutkować będzie klęską, gdyż agresor zwykle uzyskuje przewagę liczebną i technologiczną nad zaatakowanym. Ponadto jest zwykle wcześniej gotowy do podjęcia walki i do niego należy pierwszy krok.

Polski plakat propagandowy z okresu międzywojennego. Mimo wezwań do broni i mocnych deklaracji, w trakcie kampanii wrześniowej polskie władze zmobilizowały niewielką liczbę oddziałów obrony terytorialnej, walkę prowadziły niemal wyłącznie wojska operacyjne

Wbrew zasadom nowoczesnej strategii obrony. Ocena polskiej strategii wojennej w 1939 r.

Władze II RP opierały bezpieczeństwo państwa polskiego na sojuszu z Francją z dnia 19 lutego 1921 r., wierząc, że Polska jest takim samym sojusznikiem dla Paryża jak niegdyś carska Rosja. Po zaognieniu się sytuacji w Europie w 1939 r. podpisała Polska dwustronne gwarancje wzajemnej pomocy z Wielką Brytanią (kwiecień 1939 r.) oraz protokół wojskowy z Francją, mówiący o przystąpieniu Francji do działań głównymi siłami 15 dni od ogłoszenia mobilizacji. Polacy mieli znajdować się w defensywie, zadając Niemcom jak największe straty, a w sprzyjających okolicznościach WP miało przejść do ofensywy16. Postawiono zatem na sojuszników, ufając w pomoc najpotężniejszej armii lądowej zachodniej Europy (Francja) i największej marynarki wojennej świata (Wielka Brytania). Zlekceważono budowanie samodzielności obronnej, gdy tymczasem walcząca w osamotnieniu, ale zawczasu do tego przygotowana Finlandia skutecznie oparła się inwazji radzieckiej w 1939/1940 r. (oraz w 1944 r., gdy Finlandia walczyła przeciw ZSRR u boku państw Osi17). Egzotyczne sojusze na nic się zdały w wojnie obronnej. Sojusznicy nie dość, że nie wsparli wojsk polskich, to jeszcze nie zagrozili Niemcom na tyle, aby ci skierowali na Polskę mniejsze siły. Jak widać, władze polskie zapomniały o tym, iż należy zawierać sojusze z krajami bliskimi, o podobnych interesach.

Główną siłą obronną państwa polskiego miały być wojska operacyjne: dywizje piechoty, brygady kawalerii, dwie brygady zmotoryzowane. Siły te, które w założeniu miały liczyć ok. 1,20 mln żołnierzy (w rzeczywistości, wskutek opóźnionej mobilizacji nasze wojska liczyły niespełna milion ludzi) rozlokowano kordonowo wzdłuż granicy, na słabo przygotowanych pozycjach obronnych. Przyjęto takie ugrupowanie w celu obrony politycznie, gospodarczo i demograficznie ważnych podstaw strategicznych (baza przemysłowa, obszary rdzennie polskie, baza rolnicza). Nie dość jednak, że rozbudowa inżynieryjna terenu była doraźna i mocno improwizowana, to dywizje piechoty zajmowały zbyt szerokie pasy obrony (30 km i więcej, gdy regulamin mówił o 7-8 km). Tuż nad samą granicą, w I rzucie rozlokowano 15 dywizji piechoty oraz inne słabsze zgrupowania osłaniane przez 8 brygad kawalerii. Biorąc pod uwagę długość frontu były to siły niezdolne do zatrzymania przeciwnika18.

Polski plan wojny zakładał opóźnianie i odchodzenie na kolejne linie obrony. Kierunek zachodni (ewentualność wojny z Niemcami) zaczęto rozpracowywać na poważnie w inspektoratach armii dopiero w 1936 r., ponieważ wcześniej głównego przeciwnika widziano w ZSRR. Nie dostrzegano zagrożenia ze strony pokonanych w 1918 r. Niemiec, które jednak od 1936 r. gwałtownie rozbudowywały swoje siły zbrojne. Główny plan wojny z Niemcami – Plan Z zaczął powstawać dopiero w marcu 1939 r., co było terminem zdecydowanie za późnym. Tak poniewczasie stworzonego planu nie zdołano nawet sprawdzić w grze wojennej. Ponadto spóźnione planowanie uniemożliwiło przeprowadzenie robót fortyfikacyjnych, które w przypadku posiadania przez przeciwnika przewagi są rzeczą konieczną. Zresztą, nawet Niemcy, mając przewagę, wybudowali na granicy z Polską umocnienia. Nie istniała również możliwość ulepszenia planu19. Według szefa oddziału operacyjnego (III) Sztabu Głównego WP, płk. S. Kopańskiego plan zachodni powstawał szybko, w pewnej improwizacji, pod wpływem nagłych wydarzeń politycznych. Zawierał on właściwie jedynie: zadania dla poszczególnych armii, zwięzłe wskazówki wykonawcze, ogólne Ordre de Bataille armii. Plan ten nie obejmował wówczas żadnych wytycznych użycia odwodów Naczelnego Wodza. Koncepcja dalszych działań wojennych poza okresem wstępnym, ujętym w wytycznych dla dowódców armii, jeśli istniała w umyśle Naczelnego Wodza i jego najbliższych współpracowników (szef Sztabu i jego z-cy) to na pewno nie była ujawniona Oddziałowi Operacyjnemu. Nie była więc przepracowana przez Sztab, ani też przygotowana w terenie20.

W razie konieczności zakładano wycofanie się na linię wielkich rzek, jednak nie przygotowano w żaden sposób wnętrza kraju do stawienia odporu przeciwnikowi. Władze wojskowe zdawały sobie sprawę z mankamentów ugrupowania wyjściowego, jednak ignorowały słowa szefa francuskiej misji wojskowej w Polsce, gen. Louisa Faury’ego, który radził rozwiązać raczej problem natury strategicznej, wynikły z dysproporcji sił i środków oraz niekorzystnego przebiegu granic21.

Jednak marsz. Rydz-Śmigły oraz szef SG, gen. Stachiewicz szukali rozstrzygnięcia wojny na Zachodzie. Rydz-Śmigły powiedział na tajnej naradzie w lutym 1939 r., że Polska przegra pierwszą fazę wojny. Z kolei szef Sztabu stwierdzał, że samodzielnie nie możemy powstrzymać ofensywy niemieckiej, a rozstrzygnięcie konfliktu nastąpi na Zachodzie22. Widzimy więc, że straszny „kompleks niemożności” ogarnął naczelne kierownictwo wojskowe kraju.

Inni z kolei przedstawiciele elity wojskowej do ostatnich dni nie wierzyli w wybuch wojny. Społeczeństwo zaś mamione było wizją siły naszych wojsk, zgodnie z hasłem zwarci, silni, gotowi. Faktem jest jednak, że żołnierz polski należał do elity światowej, jeśli chodzi o wyszkolenie, wytrzymałość na trudy wojaczki, patriotyczny zapał. Francuski gen. Louis Martin twierdził, że żołnierz polski jest pierwszorzędny, wytrzymały, obdarzony pewnym zmysłem inicjatywy, którego nie można znaleźć ani u żołnierza rosyjskiego, ani niemieckiego.

Opierając swe bezpieczeństwo na sojuszach, władze II RP przygotowywały wojsko do działań typowych dla czasów pierwszej wojny światowej oraz wojny polsko-bolszewickiej z lat 1919 – 1921. Dowództwo WP, oczarowane sukcesem 1920 r., zapatrzone było w manewr jako jeden z najważniejszych elementów sztuki wojennej. Bowiem manewrowy charakter wojny z Rosją bolszewicką wpłynął negatywnie na polską sztukę wojenną. Nie zauważono, że warunki przyszłej wojny będą już inne, zignorowano przy tym uwagi gen. Sikorskiego oraz ppłk. Mossora dotyczące przyszłego charakteru działań wojennych. Będąc zapatrzonym w manewr, nie wzięto pod uwagę możliwości marszowych niemieckich dywizji szybkich. W efekcie działania września 1939 r. przybrały charakter wyścigu piechura z silnikiem czołgu. Największe straty WP poniosło nie w walkach na pozycjach obronnych, lecz w trakcie przemarszów, atakowane z powietrza i z lądu przez hulające bezkarnie na tyłach niemieckie oddziały pancerne23. Paradoksalnie przyczyną tego błędu była zwycięska walka z bolszewikami. Zagrożenie wynikłe z sukcesu polega na tym, że oślepieni nim nie dostrzegamy swoich błędów, fałszywych rachub, niepowodzeń. Ponieważ jakość dowodzenia zależy w dużej mierze od pozytywnego nastawienia dowództwa, wodzowie zwykle koncentrują się na sukcesie.

Mimo, że nasz wywiad prawidłowo ocenił siły nieprzyjaciela, stopień jego przewagi, prawdopodobne kierunki uderzeń, dowództwo nasze nie doceniło potęgi Wehrmachtu i nie dostrzegło słabości własnej strategii i ugrupowania wyjściowego24. Tymczasem niedoskonałości ugrupowania wyjściowego nie można naprawić w trakcie walk25.

Nie chcąc być uznanymi za prowokatorów wojennych, Polacy opóźniali mobilizację powszechną i w efekcie atak niemiecki zaskoczył nas w pierwszym jej dniu. Nie dość, że wiele jednostek jeszcze się nie zorganizowało, to na tyłach zaczął się istny chaos. Prowadzące linearną obronę wojska polskie w trzydniowej bitwie granicznej zostały wyminięte i oskrzydlone przez niemieckie oddziały zmotoryzowane. Rozpoczął się wyścig do kolejnych rubieży obrony, prowadzony z przeciwnikiem szybszym i wypoczętym (żołnierz polski maszerował nocami, w dzień walczył, dowodząc swej niezwykłej odporności).

Wojsko Polskie podłożyło się pod uderzenia agresora. Jego rozproszone ugrupowanie wystawione zostało na atak skoncentrowanych sił pancernych. Niemcy dążyli do szybkiego zwycięstwa, a Polacy pomogli im w tym, rozmieszczając swe słabe liczebnie i technicznie siły nad niekorzystnie przebiegającą granicą26. Mimo oczywistej przewagi niemieckiej w liczbie wojsk i w sprzęcie, nie to było główną przyczyną ich sukcesu. Każda strategia (taktyka) dowiedzie swej wartości tylko w porównaniu ze strategią (taktyką) przeciwnika. Niemcy przyjęli pozycję defensywną na Zachodzie, zamierzając szybko pokonać Polskę przy zmasowanym użyciu nowoczesnych środków walki. Polacy zaś, opierając obronę własnego terytorium tylko na wojskach operacyjnych, dali sobie narzucić dogodne dla Niemców sposoby prowadzenia walki. Niedocenianie przewagi niemieckiej doprowadziło do niewykorzystania wszelkich dostępnych środków obrony, i właśnie to, a nie niemiecka przewaga techniczna i liczebna zadecydowały o klęsce we wrześniu.

Doświadczenia historyczne wojen prowadzonych z Niemcami, uczyły, że prawie zawsze jest to przeciwnik liczniejszy, lepiej uzbrojony, mający dużo większe rezerwy ekonomiczne i demograficzne. Zatem tacy wodzowie jak Bolesław Chrobry czy też Bolesław Krzywousty, walcząc z Niemcami opierali swą strategię obronną na wykorzystaniu potencjału obronnego terenu i grodów, masowej wojnie szarpanej (podjazdowej – współcześnie działania nieregularne), w ostateczności wprowadzając do walki nieliczną, ale dobrze wyszkolona drużynę (wojsko operacyjne). Tymczasem w 1939 r. nie byliśmy ani strukturalnie (tylko wojska operacyjne), ani doktrynalnie (wojna manewrowa) przygotowani do prowadzenia działań nieregularnych27.

Polacy prowadzili, podobnie jak Rosjanie w 1941 r., obronę bez obrony. Nie przeprowadzono niezbędnych prac fortyfikacyjnych, nie przygotowano miast do stawienia twardego oporu, stworzono zaledwie pięćdziesięciotysięczną Obronę Narodową, mającą charakter wojsk obrony terytorialnej. Brakowało również sprzętu p-panc. i p-lot. Doskonałe karabiny p-panc. wz. 35 nie dotarły na czas do oddziałów. W poszukiwaniu cennych dewiz wyprzedawano za granicę sprzęt, który mógłby powstrzymać Blitzkrieg28. Według feldmarszałka Franza Haldera, Szefa Sztabu Generalnego Wehrmachtu: Broń pancerna i lotnictwo to klucz do naszego zwycięstwa. Gdyby Polska miała broń p-panc., to zwycięski pochód byłby niemożliwy29. Bowiem taktyka niemiecka sprowadzała się do przełamywania się przez luki i słabe miejsca polskiej obrony. Okazywało się to skuteczne, wszędzie tam, gdzie obrona polska miała charakter linearny. Zwykle pozycje polskie były rozciągnięte tak mocno, że nie dało się ich skutecznie bronić. Zatem piechota nasza nie mogła się ustrzec przed okrążeniem i dezorganizacją zaplecza. Jednak tam, gdzie WP wykorzystywało przeszkody terenowe, przygotowane zawczasu punkty oporu lub obszary zwartej zabudowy, ataki czołgów były do odparcia30. Przykładem niech będą: bitwa pod Mławą oraz bitwa pod Borową Górą, gdzie 2 ppLeg. płk. Ludwika Czyżewskiego przez 4 dni odpierał ataki czterokrotnie silniejszej dywizji pancernej31. Pod Mławą 20 DP broniła 30 km odcinka w oparciu o schrony i przeszkody terenowe (bagna, lasy), wytrzymując napór przeważających sił niemieckich. Niemcy ponieśli w tej bitwie dużo dotkliwsze straty niż Polacy. Należy zaznaczyć, że schrony te nie były w pełni ukończone ani nie tworzyły linii obrony mogącej równać się z Linią Maginota. Mimo bohaterstwa żołnierzy, w ciągu kilku zaledwie dni front polski rozpadł się i nie miała już strona polska czasu na jakiekolwiek strategiczne przeciwdziałanie.

Opierając swą strategię obronną na obcych gwarancjach naczelne dowództwo WP zignorowało budowanie samodzielności obronnej. Choć znana była rozbudowa niemieckich wojsk pancernych i lotnictwa, II RP wydawała pieniądze na „gadżety ofensywne”, jak łodzie podwodne, zamiast rozbudowywać obronę p-lot. i p-panc., czy też przygotowywać terytorium kraju do stawienia oporu. Nie sięgnięto do nauki Clausewitza, który wskazywał siły i środki nowoczesnej obrony. W 1939 r. Polska miała ok. 4 mln przeszkolonych rezerwistów, społeczeństwo rwało się do walki. Zmobilizowano jednak tylko ok. miliona ludzi, chcący walczyć nie dostali broni do ręki, a później Niemcy przejęli w Dęblinie 200 tys. sztuk karabinów32.

Tymczasem gen. Kutrzeba i ppłk Mossor w swoim memorandum, złożonym na ręce Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych, marsz. Rydza-Śmigłego, dostrzegali potrzebę rozbudowy umocnień oraz stworzenia oprócz wojsk operacyjnych sił o charakterze obrony terytorialnej. Żołnierze tych oddziałów broniliby terenów własnego zamieszkania z największym poświęceniem, odciążaliby wojska operacyjne od zadań osłonowych, w razie potrzeby mogliby przejść do działań nieregularnych33. Niestety, po części z braku czasu, spowodowanego spóźnionym planowaniem, po części z ignorancji naszych elit, zabrakło operacyjnego przygotowania terytorium kraju do wojny (fortyfikacje, obrona miast, zapory inżynieryjne, pola minowe). Obronę Narodową zaczęto tworzyć dopiero w 1937 r. Istniały również oddziały dywersyjne przy II Oddziale SG, jednak zarówno ON, jak i siły dywersji wykorzystywały zaledwie ułamek potencjału ludnościowego II RP. Zaś wojska obrony terytorialnej (narodowej) powinny być podstawową siłą obronną kraju małego lub średniego, oraz biednego.

Tymczasem po przełamaniu naszych cienkich linii obrony, niemieckie dywizje szalały na polskich tyłach z bezczelnie odkrytymi skrzydłami. Trafiły one w pustkę obronną Polski, ponieważ nie przygotowano w głębi kraju jakichkolwiek sił obrony mogących atakować skrzydła i tyły niemieckich jednostek pancernych34. Stawiając tylko na wojska operacyjne, naczelne dowództwo polskie dążyło do rozstrzygnięcia walk w formie bitwy walnej (generalnej). Jednak przewaga Wehrmachtu w sprzęcie wojennym oraz nasza słabość w środkach zwalczania czołgów i samolotów, powinna zastanowić nasze elity nad stworzeniem skutecznej strategii obrony. Działania nieregularne prowadzone przez siły OT sprowadziłyby zmagania polsko-niemieckie do tysięcy potyczek, w których przeciwnik utraciłby swobodę działania i zdolność manewru. Przed Wehrmachtem stanęłaby groźba utknięcia w Polsce.

Najbardziej znany polski plakat mobilizacyjny z okresu poprzedzającego kampanię wrześniową. Zwracają uwagę licznie występujące egzemplarze nowoczesnego sprzętu wojskowego (samoloty, czołgi, artyleria), sprzętu, którego Wojsku Polskiemu brakowało

Podsumowując, można stwierdzić, że to nie przewaga nieprzyjaciela, techniczna czy liczebna, czy też wreszcie błędy dowództwa polskiego na poziomie taktycznym są przyczyną polskiej klęski. Za tak niekorzystny wynik starcia odpowiadają:

1. Zupełne zignorowanie budowania samodzielności obronnej. Mimo posiadania za sojuszników światowych potęg Polska poniosła klęskę, utracono 100 % terytorium, gdy samotnie walcząca z ZSRR Finlandia tylko ok. 10 %;

2. Oparcie swojej doktryny wojennej tylko na wojskach operacyjnych rozciągniętych wzdłuż granicy w cienką linię obrony. Nie przygotowano żadnych środków właściwych do obrony własnego terytorium. Nie wykorzystano rezerw osobowych;

3. Zignorowanie jednego z naczelnych imperatywów strategicznych, mówiących, że nie należy przyjmować sposobów walki przeciwnika (zwyciężaj strategię strategią – Sun Tzu, Na wojnie nigdy nie robić tego, czego chce nieprzyjaciel i to tylko z tego powodu, że tak chce nieprzyjaciel – Napoleon). Podobnie jak Francuzi w 1940 r. Polacy podłożyli się pod uderzenia Niemców. Klęska Francji jest tym sromotniejsza, że nie wykorzystali alianci doświadczeń z walk polsko-niemieckich;

4. Brak rozbudowy inżynieryjnej terenu, niedostatek środków p-panc. i p-lot. Walki w Finlandii i na przedpolach Moskwy wykazały skuteczność okopanej piechoty, wykorzystującej przeszkody terenowe w walce z czołgami. Również skuteczność nalotów na wryte w ziemię wojska była niewielka.

5. Zlekceważenie doświadczeń historycznych w walkach z Niemcami. Nie zauważono potencjału tkwiącego w prowadzeniu walk sposobem nieregularnym i nie przygotowano do tego żadnych struktur wojskowych (OT), jak i nie opracowano takiej taktyki w wojskach operacyjnych.

6. Przywiązanie do manewru i bitwy walnej (generalnej) jako sposobu prowadzenia wojny. Nawet liczniejsze i lepiej uzbrojone wojska Francji i Wielkiej Brytanii nie oparły się niemieckiej strategii działania pośredniego.

7. Lekceważenie zagrożenia wojną, brak przygotowania do niej. Brak było u polskich decydentów myślenia strategicznego. Pojawiały się nawet głosy, że zajęcie Czech przez III Rzeszę wzmacnia bezpieczeństwo II RP35. Podobny brak wiary w atak niemiecki miał miejsce przed 22 czerwca 1941 r. w ZSRR. Również alianci zachodni mieli problem z zajęciem zdecydowanego stanowiska wobec Niemców. Wszelkie ich działania do maja 1940 r. nosiły znamię demonstracji wojennej.

Analizując klęskę Polski, dojść można do wniosku, że zlekceważenie i niewykorzystanie wszystkich środków obrony państwa, wymienionych w pracy Clausewitza, prowadzi do porażki. Z drugiej strony, nawet państwo małe i biedne jest w stanie ustrzec niepodległość, jeśli wykorzysta wszelkie atuty prowadzenia strategicznej obrony na swoim terytorium.

Polska nie zdołała, w 1939 r., swojego potencjału militarnego (zdolności prowadzenia działań wojennych) przekuć w siłę obronną, która jest narzędziem umożliwiającym realizację zadań obronnych (składają się na nią ujęte w struktury organizacyjne rezerwy ludzkie, materiałowe, obronnie przygotowane terytorium, sposób prowadzenia działań wojennych). Nie zdołano również wyzyskać korzyści z prowadzenia strategicznej obrony własnego terytorium. Stało się tak, ponieważ naszą strategię bezpieczeństwa oparto na wątpliwych filarach.

Główna nauka, jaka wypływa z doświadczeń wojny obronnej 1939 r. i przygotowań do niej, zawiera się w nakazie budowania samodzielności obronnej. Sojusze winny być tylko uzupełnieniem własnej zdolności odstraszania i skutecznej obrony. Państwa małe i średnie winny zawczasu przygotować siłę obronną, ponieważ brak przestrzeni i głębokość, na jakiej obecnie toczą się konflikty, uniemożliwią im rozwinięcie pełni swych sił w czasie wojny36.

W obecnych czasach nie wolno popełniać ponownie błędów z 1939 r. i opierać swego bezpieczeństwa tylko na pomocy z zewnątrz. Mimo, że zagrożenie konwencjonalną wojną na dużą skalę, w naszych granicach, wydaje się być perspektywą nierealną, należy zawsze spodziewać się najgorszego i być do tego zawczasu przygotowanym. Nie wolno rozbrajać się duchowo i moralnie. Należy wyciągnąć wnioski z walk drugiej wojny światowej (w tym z wojny obronnej Polski) i zdać sobie sprawę z potęgi obrony, aby nie powtórzyła się katastrofa wrześniowa.

Po zakończeniu drugiej wojny światowej Liddel-Hart sformułował jeden z ważniejszych wniosków dotyczących ignorancji osób odpowiedzialnych za podejmowanie strategicznych decyzji: „Gdyby przeciwnicy Niemców uświadomili sobie tę okoliczność od początku (potęgę nowoczesnej obrony) i przygotowali się do odparcia agresji w sposób pozwalający wykorzystać wszystkie dodatnie strony obrony, zostałoby światu zaoszczędzone mnóstwo ofiar i tragedii37”.

Wyciągając wnioski z poniesionych klęsk, współczesna Rzeczpospolita musi posiadać wiarygodną strategię obrony, która uwzględniałaby wyzwania, zagrożenia i szanse związane z położeniem geopolitycznym, rozwojem techniki i nauki, obroną własnego terytorium. Strategia ta, adekwatna do realiów funkcjonowania współczesnej Polski, musi zapewniać skuteczne odstraszanie, a w przypadku agresji, uczynić ją nieskuteczną.

Bibliografia

1. Adamczyk M., Gmitruk J., Sprawcy klęski wrześniowej przed sądem historii, Warszawa 2005;

2. Brodie B., Strategia w erze broni atomowej, Warszawa 1963;

3. von Clausewitz C., O wojnie, Lublin 1995;

4. von Ghyczy T.. von Oettinger B., Bassford C., Clausewitz o strategii, Warszawa  2002;

5. Halder F., Dziennik wojenny, Warszawa 1971;

6. Bezpieczeństwo narodowe Polski w XXI wieku. Wyzwania i strategie, red. Jakubczak R., Flis J., Warszawa 2006;

7. Kopański S., Moja służba w WP 1917 – 1939, Londyn 1965;

8. Kutrzeba T., Mossor S., Studium planu strategicznego Polski przeciw Niemcom, Warszawa 1987;

9. Liddel-Hart B. H., Strategia. Działania pośrednie, Warszawa 1959;

10. Marczak J., Jakubczak R., Gąsiorek K., Obrona terytorialna w obronie powszechnej RP, Warszawa 1998;

11. Marczak J., Pawłowski J., O obronie militarnej Polski przełomu XX – XXI w., Warszawa 1995;

12. Miksche F. O., Uwaga, broń atomowa, Warszawa 1958;

13. Modelski I.,  Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej; [w:] Zeszyty historyczne, Paryż 1990, 1991, zeszyt 95;

14. Porwit M., Komentarze do historii polskich działań obronnych, T. 1 Plany
i bitwy graniczne,
Warszawa 1983;

15. Pstrokoński S., Podstawy bezpieczeństwa Polski, Jerozolima 1944;

16. Śląski J., Polska Walcząca, T.1., Warszawa 1999;

17. Stachiewicz W., Wierności dochować żołnierskiej. Przygotowania wojenne
w Polsce oraz kampania 1939 r. w relacjach i rozważaniach Szefa Sztabu Głównego i Szefa Sztabu Naczelnego Wodza,
Warszawa 1998;

18. Sun Tzu, Sztuka wojny, Warszawa 1994;

19. Wieczorkiewicz P., Kampania 1939, Warszawa 2001;

20. Wojna obronna Polski. Wybór źródeł, Warszawa 1968.

 

Dyskusja o artykule na FORUM STRATEGIE

 

Autor: Piotr Przywojski
Zdjęcia: internet

 

Opublikowano 20.12.2012 r.


1 Określenie użyte przez Normana Daviesa, historyka brytyjskiego, popularyzatora historii Polski w społeczeństwach zachodnich.

2 Nazionalsozialistische Partei Deutschlands – Narodowosocjalistyczna Partia Niemiec

3 „Polska to bękart traktatu wersalskiego” – słowa W.I. Lenina

4 Przed rokiem 1935 niemieckie siły zbrojne ćwiczyły użycie ciężkiego sprzętu bojowego na poligonach w Związku Radzieckim na podstawie umowy zawartej w Rapallo w 1922 r.

5 Szerzej o ofensywnych planach Związku Radzieckiego wobec Europy w pracach W. Suworowa – Lodołamacz, Dzień M, Żołnierze wolności, Ostatnia republika

6 T. von Ghyczy. B. von Oettinger, C. Bassford, Clausewitz o strategii, Warszawa 2002, s. 8

7 B. Brodie, Strategia w erze broni rakietowej, Warszawa 1963, s. 45

8 Bezpieczeństwo narodowe Polski w XXI wieku. Wyzwania i strategie, red. R. Jakubczak, J. Flis, Warszawa 2006, s. 37

9 Ibidem, s. 38

10 C. von Clausewitz, O wojnie, Lublin 1995, s. 449

11 Ibidem, s. 450

12 Ibidem, s. 422

13 Ibidem, s. 430

14 Lew na czele stada baranów pokona stado lwów dowodzonych przez barana – Napoleon.

15 Przed drugą wojną światową, w 1937 r. zaczęto tworzyć bataliony obrony narodowej, jednak do 1939 r. sformowano tylko 82 bataliony (ok. 50 tys. żołnierzy). Tymczasem stan rezerw osobowych wynosił ponad 4 mln osób. Formacje terytorialne zaczęto tworzyć dopiero w warunkach fizycznego zagrożenia bytu narodu, przy poważnych brakach kadrowych oraz broni.

16 Wojna obronna Polski. Wybór źródeł, Warszawa 1968, s. 94

17 J. Marczak, R. Jakubczak, K. Gąsiorek, Obrona terytorialna w obronie powszechnej RP, Warszawa 1998, s. 5

18 M. Porwit, Komentarze do historii polskich działań obronnych, T. 1 Plany i bitwy graniczne, Warszawa 1983, s. 115

19 J. Marczak, J. Pawłowski, O obronie militarnej Polski przełomu XX – XXI w., Warszawa 1995, s. 36

20 S. Kopański, Moja służba w WP 1917 – 1939, Londyn 1965, s. 269 – 270

21 P. Wieczorkiewicz, Kampania 1939, Warszawa 2001, s. 18

22 W. Stachiewicz, Wierności dochować żołnierskiej. Przygotowania wojenne w Polsce oraz kampania 1939 r. w relacjach i rozważaniach Szefa Sztabu Głównego i Szefa Sztabu Naczelnego Wodza, Warszawa 1998, s. 658

23 I. Modelski, Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej; [w:] Zeszyty historyczne, Paryż 1990, 1991, zeszyt 95, s. 131 – 132

24 J. Śląski, Polska Walcząca, T.1., Warszawa 1999, s. 28

25 S. Pstrokoński, Podstawy bezpieczeństwa Polski, Jerozolima 1944, s. 17

26 F. O. Miksche, Uwaga, broń atomowa, Warszawa 1958, s. 72

27 J. Marczak, R. Jakubczak, K. Gąsiorek, op. cit., s. 110 – 111

28 M. Adamczyk, J. Gmitruk, Sprawcy klęski wrześniowej przed sądem historii, Warszawa 2005, s. 270

29 F. Halder, Dziennik wojenny, Warszawa 1971, s. 126

30 P. Wieczorkiewicz, op. cit., s. 32

31 J. Śląski, op. cit., s. 34

32 J. Marczak, J. Pawłowski, op. cit., s. 37

33 T. Kutrzeba, S. Mossor, Studium planu strategicznego Polski przeciw Niemcom, Warszawa 1987, s. 130 – 136

34 J. Marczak, R. Jakubczak, K. Gąsiorek, op. cit., s. 111

35 M. Adamczyk, J. Gmitruk, Sprawcy klęski wrześniowej przed sądem historii, Warszawa 2005, s. 268

36 J. Marczak, R. Jakubczak, K. Gąsiorek, op. cit., s. 36

37 B. H. Liddel-Hart, Strategia. Działania pośrednie, Warszawa 1959, s. 381

Poprawiony: czwartek, 20 grudnia 2012 15:28