[Prussia's Glory II] Krefeld (1758) – Czmielon vs Raleen, 23.12.2018

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

To pierwsza relacja na portalu poświęcona grze Prussia's Glory II wyd. GMT Games. Gra przedstawia bitwy z okresu panowania króla Prus Fryderyka Wielkiego (1740-1786). Jako jeden z pierwszych scenariuszy rozegraliśmy bitwę pod Krefeld (1758). Jest to dość nietypowa bitwa. Starły się w niej oddziały francuskie i hesko-hanowersko-brunszwickie. Francuzi przegrali, mimo przewagi liczebnej. Armia francuska w tych czasach przeżywała regres, i to widać w grze. Scenariusz jest nietypowy o tyle, że Francuzi walczą właściwie w okrążeniu, zamknięci między dwiema rzekami. Trudny teren pozwala im jednak zniwelować przewagę przeciwnika, który jest stroną ofensywą. Jeśli chodzi o samą grę, jednostki są w dość dużej skali (pułki, a de facto brygady), stąd gra operuje pewnymi uogólnieniami.

Hesi, Hanowerczycy i Brunszwik – Czmielon, Francuzi – Raleen.

 

Rozstawienie wojsk przed bitwą. Każda z armii podzielona jest na kilka zgrupowań, ale co do zasady aktywowana jest po obu stronach całość sił (z pewnymi wyjątkami). W grze nie ma ciągnięcia chitów aktywacyjnych, typowego dla gier Richarda Berga.

 

Po lewej stronie pola bitwy Francuzi stoją za przeszkodami terenowymi w postaci rzek, wykorzystując lasy. Armia hesko-brunszwicko-hanowerska ma wyraźną przewagę jakościową, którą może zniwelować jedynie wpływ terenu.

 

Po prawej stronie pola bitwy Francuzów jest nieco więcej. Siły hesko-brunszwicko-hanowerskie, choć wydają się mniej liczne, są skoncentrowane. I tutaj, by osiągnąć sukces, będą musiały pokonać przeszkody terenowe.

 

W prawej części pola bitwy grupa koalicjantów kieruje się ku mostowi przy wiosce Almbert. Naprzeciw uszykowały się już regimenty Auvergne i Navarre. Rzeka broniona jest także dalej na prawo, gdzie zajmuje już pozycje artyleria. Koalicjanci próbują też obejść huzarami prawe skrzydło francuskie, maszerując w kolumnie przez las, ale nie przyniesie im to powodzenia z powodu trudności terenowych i przewagi ilościowej kawalerii francuskiej w tej części pola bitwy. Zwiążą jedynie część sił.

 

Na południu kawaleria koalicjantów przedziera się przez lasy, by wyjść na tyły Francuzów. Ci zdołali jednak zablokować swoją kawalerią jedyną ciaśninę między rozlewiskami rzeki.

 

W lewej części pola bitwy siły koalicyjne przeszły na drugą stronę rzeki, wkraczając do lasu, i musiały przeprowadzić tutaj atak. Efektem były straty, ale udało się związać francuski regiment Aquitaine. Francuzi również manewrują przemieszczając artylerię.

 

Francuzi kontratakują trzema regimentami. Regimenty Buckberg i Grd Pr Karl ponoszą ciężkie straty, a jeden z nich zostaje zdezorganizowany i odrzucony. Francuzi też ponieśli w dotychczasowych walkach straty, ale stosunkowo niewielkie.

 

Koalicjanci nie dają za wygraną i podciągają do rzeki kolejne siły, tym razem z dwóch stron. Towarzyszy im artyleria, ale nie będzie mogła ona od razu wesprzeć ataku (w tamtym okresie historycznym artyleria była jeszcze dość ciężka i niezbyt mobilna, z wyjątkiem najlżejszych działek regimentowych).

 

Tymczasem w prawej części pola bitwy siły koalicyjne również rozpoczęły atak przez rzekę, koncentrując się na jednym punkcie. Jest nim most w Almbert. Przejście przez niego na drugą stronę pozwoli wykorzystać kawalerię. Francuzi póki co nieco rozciągnięci.

 

Potężne uderzenie w lewej części pola bitwy zrobiło swoje. Regiment La Marine został rozbity, a regiment Aquitaine, zdezorganizowany musiał się wycofać. Ciężkie straty poniósł również regiment Brancas. Piechota koalicyjna także poniosła straty, choć nie tak duże, z wyjątkiem oddziałów nacierających z północy, które wykrwawiły się osiągając niewiele.

 

Tymczasem w prawej części pola bitwy atak koalicjantów nie powiódł się. Ciężkie straty poniosły Gr Anhalt i Behr CGr. Oddziały koalicyjne utrzymały jednak pozycję przy moście i teraz kontratakować będą musieli Francuzi.

 

W lewej części pola bitwy Francuzi zostali związani walką i muszą kontratakować. Do walki wchodzą kolejne jednostki, by załatać lukę we froncie i odrzucić koalicyjną piechotę. Rezerwy są jednak na wyczerpaniu. W razie klęski piechoty Francuzom pozostanie tutaj jedynie kilka niezbyt dobrze wyszkolonych jednostek kawalerii, które na dodatek mają problem z dowodzeniem. Do ataku poszły również regimenty Provence i Belsunce, które przekroczyły rzekę na północy by zaatakować wykrwawione oddziały koalicyjne.

 

W prawej części pola bitwy patowa sytuacja. Francuzi kontratakowali, z umiarkowanym powodzeniem. Przy moście rozwinęła się koalicyjna artyleria, której ogień mimo bliskiego dystansu jest póki co niezbyt skuteczny. Francuzi przesunęli siły rozmieszczone wzdłuż rzeki na zagrożony punkt, w tym artylerię. Na południu masy kawalerii stoją naprzeciw siebie w bezruchu. Po stronie francuskiej trudów walki nie wytrzymał regiment Brancas.

 

W lewej części pola bitwy ataki francuskie odnoszą niemal pełny sukces. Oddziały koalicyjne zostają rozbite, część z nich zaczyna uciekać. Dramatyczna sytuacja dla koalicjantów zarysowała się na północy. Naprzeciw zwycięskich Francuzów została jedynie samotna artyleria i regiment huzarów.

 

Siły koalicyjne podejmują jeszcze jedną próbę ataku, by utrzymać pozycje, są już jednak mocno osłabione. Na pozycję za rzeką podciągnięta została artyleria.

 

Nie mogąc osiągnąć powodzenia w ataku piechoty, koalicjanci usiłują wykorzystać swoją kawalerię stojącą dotąd bezczynnie w południowej części pola bitwy, by wykonać nią daleki zagon na tyły Francuzów. Wymaga to jednak przedzierania się przez lasy i rzeki.

 

Ostatni, decydujący atak piechoty koalicjantów w lewej części pola bitwy nie przynosi im powodzenia...

 

Ataki na dwóch głównych kierunkach zostały odparte przez Francuzów. Kawaleria nie zdołała zdziałać niczego więcej. Tym samym bitwa zakończyła się zwycięstwem Francuzów, którzy utrzymali zajmowane pozycje i zadali przeciwnikowi większe straty niż sami ponieśli.

 

Scenariusz nie jest zbyt długi. Trudny teren kanalizuje natarcia strony koalicyjnej i nie stwarza zbyt dużych możliwości manewru, zwłaszcza wobec tego, że czasu jest niewiele. Bardzo dużo zależy niestety od szczęśliwych rzutów kostką podczas walki, a niekiedy także podczas ostrzału artyleryjskiego. Strona koalicyjna nie wykorzystała wszystkich możliwości, zwłaszcza grupa nacierająca z północy w lewej części pola bitwy mogła lepiej przeprowadzić atak, ale gdyby koalicjantom dopisało więcej szczęścia podczas walk, wynik mógłby być zupełnie inny.

Dyskusja o grze na FORUM STRATEGIE

Autor: Raleen
Zdjęcia: Raleen

Opublikowano 20.04.2019 r.

Poprawiony: sobota, 20 kwietnia 2019 09:46