Diablosi trzymają się mocno (wywiad)

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

O tym, jak dryfując z przygodami dotrzeć do celu, mówi Jarosław „Comandante” Andruszkiewicz

Wiele pytań przed nami, ale nim przejdziemy do bliższych nam czasowo wątków, trochę o tym jak to było na początku. Od czego zaczęło się Twoje planszówkowe hobby?

Można powiedzieć, że ja do tramwaju gier planszowych wsiadłem na przystanku „Historia”, a u podłoża zainteresowania historią znalazło się moje wychowanie i dzieciństwo. Przyjacielem rodziny był wojskowy, który wojenne historie opowiadał mnie, kilkuletniemu bajtlowi, zamiast bajek – mam to w swoim dźwiękowym archiwum. Czytałem dużo, a książki pożyczałem w bibliotece wojskowej – było tam wiele takich, których listy lektur szkolnych nie obejmowały. Za to w bibliotece szkolnej odkryłem serię BKD – a w niej kilka fantastycznych pozycji na temat powstania listopadowego.

Dodaj do tego kuzyna, który wrócił do Polski z USA i przywiózł „Monopoly” i kilka innych gier i masz pełny obraz. Potrafiłem kuzynowi wiercić dziurę w brzuchu o partyjkę w tę „Monopoly” przez całe wakacje! Tak więc dość wcześnie wiedziałem, że jakieś gry istnieją. Że można grać w różne rzeczy. No i kiedyś wymalowałem na odwrocie arkusza opakowań papierosów Caro, wtedy jeszcze niebieskich, mapę Równiny Praskiej. Nie było heksów ani innych pól. Ot zwykła mapa. Do tego zrobiłem wszystkie polskie regimenty w postaci prostokątów. Tylko polskie, bo OdB Rosjan było wtedy niedostępne. Nie wiedziałem wtedy co z tym dalej zrobić, poprzesuwałem więc te swoje pionki i na tym się skończyło. No a potem trafiłem na „Bitwę na Polach Pelennoru”, a dalej to już tak jak wszyscy – Encore, Dragon itd.

Poprawiony: środa, 21 listopada 2012 18:26

Więcej…

 

[War Galley] Katania 397 p.n.e. – Raleen vs Silver, 17.11.2010

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

Rozgrywaliśmy scenariusz przedstawiający bitwę pod Katanią (397 r. p.n.e.) albo też Kataną (spotkać można obie formy). Starły się w niej floty Dionizjusza I, tyrana Syrakuz, oraz kartagińska. Bitwa była elementem wojny o panowanie na Sycylii, toczonej przez obie strony od roku 397 p.n.e. do  392 p.n.e.

Historycznie zwyciężyli Kartagińczycy. Podobno Syrakuzańczycy przegrali raczej na własne życzenie, wskutek złego dowodzenia Leptinesa, który przedwcześnie zaatakował z częścią floty, bez koordynacji z resztą sił. Głównym atutem Kartagińczyków miał być wysoki kunszt żeglarski i pod tym względem mieli nieznacznie przewyższać przeciwnika. Bitwa uchodzi za bardzo ważną, ponieważ po raz pierwszy odnotowano podczas niej użycie na okrętach machin miotających, jak również pojawiają się wtedy pierwsze pięciorzędowce (quinquiremy, pentery). Wszystkie te wynalazki jako pierwsze miała zastosować flota Dionizjusza. Są również pewne spekulacje co do użycia przez nią, również po raz pierwszy, ognia do podpalania okrętów przeciwnika.

Podczas rozgrywki Silver pokierował Syrakuzańczykami (czerwoni), ja zaś flotą kartagińską (niebiescy). Główną zaletą Syrakuzańczyków są quinquiremy i machiny miotające zamontowane na nich. Kartagińczycy mają nieznacznie więcej okrętów i niektóre z nich mają lepsze jakościowo załogi i są silniej obsadzone. Należy jeszcze dodać, że wraz z flotą kartagińską płyną transportowce, które ta teoretycznie powinna osłaniać.


Flota syrakuzańska

Poprawiony: sobota, 26 marca 2011 22:37

Więcej…

 

The Devil's Cauldron (MMP)

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

Kto nie zna świetnej książki Corneliusa Ryana „O jeden most za daleko”? Kto nie oglądał epickiego dzieła filmowego na podstawie tejże książki? Polscy gracze oczywiście pamiętają planszową grę „Arnhem 1944” wydawnictwa Dragon (ci starsi na pewno) lub jej wznowienia wydawnictwa Taktyka i Strategia. Uwaga, uwaga!!! zjawił się z wielkim hukiem lider nad liderami, zwiastujący nową erę w dziedzinie strategicznych gier planszowych – Panie i Panowie!!! Oto „The Devil’s Cauldron” (dalej zwany w skrócie: TDC) wydawnictwa Multi-Man Publishing!!!

Broniłem się przed nabyciem tej gry, jednak przekonała mnie oferta w Rebelu – gra za 225 złotych, gdzie cena u producenta to 190$. Szok. Kolejny szok to wielkość samej gry. Pudełko niestandardowej wielkości (ale solidne, bo gra trochę waży), mnóstwo map, mapek i mapeczek, żetonów krocie (1600, z czego połowa to jednostki bojowe), dwie instrukcje, karty pomocy, opis tła historycznego (bagatela ponad czterdzieści stron). Na dodatek cztery kosteczki k10 w trzech różnych kolorach – dwie białe, jedna czerwona i jedna niebieska.

Poprawiony: czwartek, 19 marca 2015 09:28

Więcej…

 

[War Galley] Chios 201 p.n.e. – Raleen vs Silver, 15-20.08.2010

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

Rozgrywaliśmy bitwę pod Chios (201 r. p.n.e.), w której starły się z jednej strony połączone floty Pergamonu i rodyjska oraz z drugiej strony flota macedońska, pod nominalnym dowództwem króla Filipa V (a faktycznym jego admirała Demokratesa). Nie był to jedyny monarcha na tym morskim polu bitwy, bowiem flotą Pergamonu dowodził sam władca tego państwa Attalos I Soter. Sama bitwa miała ciekawy przebieg.

Silver flota Rodos i Pergamonu, Raleen flota macedońska.

Rozstawienie początkowe. U góry, po prawej flota rodyjska. Niżej po prawej flota pergamońska. Po lewej flota Filipa V. Główną kolumnę (pierwszą od prawej) tworzą jednostki bojowe, za nimi płyną 3 kolumny małych, lekkich okrętów lembi. Najbardziej po lewej eskadra Filipa V, z samym władcą

Poprawiony: sobota, 26 marca 2011 19:01

Więcej…

 

[MoI] Crecy 1346 – Petru Rares vs Raleen, 01.08.2010

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

Scenariusz przedstawiający bitwę pod Crecy (1346), w której kilkakrotnie mniejsza armia angielska rozgromiła armię francuską, głównie za sprawą angielskich łuczników. Bitwa, jeśli chodzi o Anglików, była ściśle defensywna, stąd dziś trudno zrobić grę o tej bitwie. Również sam sposób ataku Francuzów, czołowy, po rycersku, także był dość schematyczny i monotonny. Tym niemniej jest to jedna z najbardziej znanych bitew w historii. Nie ukrywam, że bardzo chciałem zobaczyć jak wyglądać będzie ona w tym systemie i czy, przy przyjęciu obostrzeń historycznych, można zmienić historię. W związku z tym zagrałem oczywiście Francuzami, Petru wziął Anglików.

Bitwę można rozgrywać ze ścisłym uwzględnieniem realiów historycznych i bez nich. W tym ostatnim wariancie jest ona jeszcze w miarę wyrównana, w wariancie historycznym
ci co znają przebieg bitwy, wiedzą jak to wyglądało. My zagraliśmy w większości w wariancie historycznym, czyli z uwzględnieniem następujących zasad:

1. Historycznie wiadomo, że przed bitwą genueńskim kusznikom walczącym po stronie francuskiej zamokły cięciwy, w związku z czym strzelali fatalnie. W grze oddaje to ujemny modyfikator (-2) do ostrzału dla nich,
2. Wiadomo też, że genueńscy kusznicy walczący po stronie francuskiej zostawili w taborze tarcze, przez co są bardziej podatni na ostrzał przeciwnika.
3. Francuscy rycerze mieli specyficzną mentalność, która prowadziła do tego, że atakowali czołowo, bez szczególnych manewrów. W grze oddaje to następująca zasada: w chwili gdy oddział francuskiej jazdy ma o 4 pola od siebie oddział przeciwnika, natychmiast powinien zmierzać w jego kierunku w celu zaatakowania go. Gdy na drodze jest oddział kuszników, stara się przez niego przejechać.

Nie uwzględniliśmy natomiast zasady o grząskim terenie po burzy przed bitwą, która spowalnia szybkość jednostek, tak że za poruszenie się o 1 pole w terenie czystym (tylko na najniższym poziomie) musi ona płacić nie 1, ale 2 punkty ruchu (z wyjątkiem dróg).

Bardzo poważną przeszkodą dla francuskiej konnicy jest linia umocnień (doły z zaostrzonymi palami itp. urządzenia), przy przekraczaniu której może ona potracić konie. Linia ta rozciąga się tuż przed pozycjami angielskimi, wzdłuż całej linii. Każda jednostka jazdy francuskiej wkraczająca na te pola musi rzucić kostką K10 i jest 30% szans, że utraci konie i zostanie spieszona (co w praktyce redukuje zupełnie jej przydatność bojową, bo staje się słabą piechotą). Z pól umocnień nie można też rozpoczynać szarży ani przez nie szarżować. Jest to przeszkoda praktycznie nie do ominięcia, chyba że zaczniemy zupełnie przegrupowywać armię, by spróbować ataku na Anglików z całkowicie innego kierunku niż historycznie.

W grze postanowiłem jako Francuz przeprowadzić atak w miarę historycznie, czyli bez żadnego obchodzenia przeciwnika. Najpierw starałem się ostrzelać go, ile się da z kuszników (mimo ich słabych walorów bojowych), a następnie na zmiękczone szyki planowałem rzucić jazdę. Starałem się też wpierw wprowadzić całą jazdę, której część jest na początku poza planszą, nim zacznę właściwy atak.

Rozstawienie początkowe

Poprawiony: sobota, 26 marca 2011 00:49

Więcej…

 

[MoI] Poitiers 1356 – Petru Rares vs Raleen, 16.07.2010

  • PDF
  • Drukuj
  • Email

Druga nasza bitwa, rozegrana tego samego dnia co poprzednia Courtrai. Tym razem była to sławetna bitwa pod Poitiers (1356), zwana też bitwą pod Maupertuis, gdzie kilkakrotnie mniejsza armia angielska pod wodzą Czarnego Księcia rozgromiła Francuzów, biorąc do niewoli króla Francji Jana II Dobrego. Jedna z najsłynniejszych bitew angielskich łuczników, w której pokazali oni, że nie mają sobie równych.

Duże znaczenie w bitwie ma żywopłot, który chroni oddziały angielskie za nim stojące, dopóki jakaś jednostka francuska nie przedostanie się przezeń na drugą stronę. Wtedy w takim miejscu kładzie się specjalny marker, który wskazuje, że nie ma tu już żywopłotu i teren w tym miejscu traktowany jest jako czysty. Żywopłot działa jednostronnie
daje bonusy tylko Anglikom. Podobno wśród historyków toczą się dyskusje jak to z nim było, autorzy przyjęli taką interpretację, ich zdaniem najbardziej historyczną.

Znów na przekór historii wziąłem Francuzów, Petru grał stroną angielską.

Rozstawienie początkowe. Widok ogólny

Poprawiony: sobota, 26 marca 2011 00:13

Więcej…

 

Strona 182 z 186